24.08.2016

NOWE ŻYCIE 33

Drugiego dnia tego wspaniałego weekendu na świeżym powietrzu, Nikodem zabrał nas nad jezioro, wiedział jak bardzo uwielbiam wodę a jeszcze bardziej w niej pływać. Zmęczona wyczynami niczym Otylia Jędrzejczak postanowiłam skorzystać ze słońca i położyć się tuż przy brzegu i opalać, korzystałam z każdego promienia. Antoś budował zamki z mokrego piasku a Nikodem rozpalał ognisko przy naszym namiocie. Kiedy zrobiło się chłodniej zabrałam brata z wody i wszyscy zaczęliśmy jeść kiełbaski prosto z ognia. Nagle poczułam, że robi mi się nie dobrze. Nie myśląc dłużej pobiegłam do lasu i zwymiotowałam posiłek.
- Kochanie, wszystko z tobą w porządku ? - usłyszałam za sobą zmartwiony głos mojego chłopaka
- Chyba tak - odpowiedziałam, po czym powróciłam z powrotem na koc.
W głowie przewijały mi się różne domysły. Przez chwilę pomyślałam, że może jestem w ciąży, jednak zaraz szybko to zbagatelizowałam, nie chciałam dzielić się tym z Nikodemem, ani siać niepotrzebnej paniki, jak również psuć wyjazdu. Pomyślałam sobie, że może po prostu się czymś zatrułam. Zapominając o wcześniejszej sytuacji poszłam zobaczyć do chłopaków i przyłączyć się do rzucania kaczek. Z oddali usłyszałam rozbawione głosy Nikki i Neymara, nie zastanawiając się dłużej spojrzałam na Nikodema
- Czy to kolejna część niespodzianki? - Ten tylko się uśmiechnął. Z zadowolonym grymasem podeszłam do przyjaciół
- Nie spodziewałam się was tutaj
- I bardzo dobrze - Neymar powitał mnie promiennie
- O mało się nie zgubiliśmy - odpowiedziała Nikki, zrzucając ciężki plecak na ziemię
- Ja przespałam całą drogę - uśmiechnęłam się do Nikodema, który odwzajemnił uśmiech
- To może pójdę rozbić namiot hm? - Neymar zwrócił się do Nikki
- Jasne, gdybyś potrzebował pomocy, będę obok
- Nie potrzebuję pomocy, jestem mężczyzną pamiętasz?
- Oh tak - Nikki przewróciła oczami
Wieczorem wszyscy udaliśmy się na przechadzkę. Zmęczona po podróży wgramoliłam się do namiotu i zasnęłam, a Nikki razem ze mną. Neymar przywiózł ze sobą zapas piwa, więc kiedy tylko zostali sami, zasiedli przy ognisku z butelkami w ręce, a Antek dołączył do nas. 


***

Weekend zleciał, i nastał dzień wyjazdu.Podróż do domu przebiegła mi bardzo szybko. Przez moją głowę znów przewinęła się myśl o ewentualnej ciąży. Nie chciałam się tym zamartwiać. Kiedy rozpakowałam swoje rzeczy udałam się do fotografa, aby wywołał zdjęcia z wyjazdu. Od razu po odbiorze powiesiłam je nad łóżkiem. Nikodemowi bardzo spodobał się ten pomysł. I kiedy tylko szliśmy spać, wspominaliśmy miniony weekend. Wypoczęta, wróciłam do pracy. Byłam sama na zmianie. Nikki miała do mnie dołączyć. Dłużyło mi się niemiłosiernie. Pewna, że dzisiaj już nikt nie przyjdzie z klientów udałam się na zaplecze. Jednak nie trwało to zbyt długo, do baru przyszedł klient. Ku mojemu zdziwieniu, moim oczom ukazał się Fabian. Niechętnie go obsłużyłam. 
- Co podać?
- Cześć piękna, tęskniłaś?
- Co podać?
- Eh, widzę, że nie masz ochoty ze mną rozmawiać
- Jesteś bystry, a teraz proszę odpowiedz na moje pytanie
- Poproszę dwa drinki, czyli wódka i sok pomarańczowy z cytryną i dużą ilością kostek lodu
- Aż dwa?
- Nie bądź taka wścibska, tylko podaj mi te cholerne drinki
- No dobrze - przewróciłam oczami, po czym postawiłam na ladzie jego zamówienie, zlustrował mnie wzrokiem i usiadł przy stoliku pod oknem.
Byłam zszokowana. Nie widziałam go od ponad roku. Jednak, nie wyglądał tak jak go zapamiętałam. Troszkę przytył i nie był już taki przystojny. Mimo to, błysk w oku pozostał.
Nie chcąc dłużej rozmyślać zabrałam się za wycieranie kufli. Wzrok ciągle wodził po jego sylwetce. Nie dlatego, że dalej coś do niego czułam, ale dlatego, że nie spodziewałam się, że jeszcze kiedykolwiek będę miała z nim cokolwiek do czynienia.
Chyba na kogoś czekał, ilekroć zerkałam w jego stronę, on nieustannie patrzył na zegarek. 
Zagotowało się we mnie, nienawidziłam go, nie mogłam znieść jego obecności. Zrezygnowana, kontynuowałam sprzątanie i wtedy Nikki pokazała się w barze. Zaskoczona tak jak ja po przyjrzeniu się klientowi, pytającym spojrzeniem wpatrywała się we mnie, ja tylko wzruszyłam ramionami.
- Mała, co on tu robi? - Zapytała mnie szeptem, upewniona, że nas nie usłyszy wciąż wpatrując się w jego stronę
- Nie mam pojęcia, chyba na kogoś czeka, bo od kilku minut ciągle gapi się w telefon, jakby sprawdzał godzinę
- Ciekawe na kogo - parsknęła śmiechem 
- Może na Dorothy - odpowiedziałam równie rozbawiona
- Idę na zaplecze
- Nie... poczekaj, miej bar na oku, ja muszę iść na papierosa
- No spoko, tylko wracaj szybko, i nie zabij go wzrokiem - dała mi kuksańca w bok
- Spokojnie
Wyszłam zapalić, wciąż nie mogłam uwierzyć że znów muszę na niego patrzeć. Stałam i wpatrywałam się w jego sylwetkę, próbując zrozumieć gdzie ja miałam oczy. Kiedy papieros się wypalał, zauważyłam Adelajdę idącą w kierunku baru. 
- Cześć - powitała mnie troszkę z dystansem, jakby przestraszyła się mojej obecności w barze.
- Cześć - odpowiedziałam zdezorientowana
- Fabian już czeka? - zapytała speszona
- Jaki Fabian? - miałam wrażenie, że się przesłyszałam
- No Fabian 
- Aa no tak, Fabian, mój b y ł y - zaakcentowałam ostatnie słowo - Adela nic już nie odpowiedziała tylko pospiesznie weszła do baru, a ja za nią.
- Co tak długo kotku? Zdążyłem wypić już całego drinka - Fabian przywitał ją pocałunkiem, lekko podnosząc się od stolika
- Musiałam pomóc mamie, ale już jestem
Byłam mocno rozkojarzona, i ciągle zachodziłam w głowę, jak to się mogło stać, że nie zauważyłam niczego wcześniej. Niczym automat poszłam za bar. Nikki wyłoniła się z zaplecza
- I co? To na Dorothy czek... - nie dokończyła, tylko tak jak ja z niedowierzaniem wpatrywała się w tą dwójkę
- Nie, nie na Dorothy, na Adelę
- Bez kitu! Ale jaja
- Bez komentarza - odpowiedziałam zrezygnowana
- Halo! Kelnerka! - Fabian podniósł rękę i zrobił gest zamawiającego, pewny, że to ja go obsłużę, żeby mógł patrzeć jak zielenieję z zazdrości. Ja jednak nie miałam ochoty do niego podchodzić, i obserwować jak się do siebie migdalą
- Ja pójdę, spoko - Nikki położyła mi dłoń na ramieniu
- Dzięki
- Już idę! - Nikki z trudem powstrzymywała się od śmiechu i nim wyszła zza zaplecza, zaczęła mocno chichotać - Co podać? - przywołała się do porządku
- Jeszcze raz to samo
- Czyli?
- Wódkę z sokiem pomarańczowym
- Czy coś jeszcze?
- Nie, to wszystko, możesz odejść
- Dziękuję za pozwolenie - odpowiedziała z sarkazmem poirytowana Nikki
Czekałam na zapleczu i przysłuchiwałam się rozmowie, jednak nie mogłam wychwycić wielu słów
- Słyszałaś? - Nikki weszła zdenerwowana na zaplecze, kiedy podała zamówienie do stolika
- Nie
- Panicz zamówił sobie wódkę z soczkiem, i jeszcze perfidnie ''pozwolił mi odejść '' Nikki złożyła palce w króliczki
- Co za cham
- Najchętniej bym mu tam napluła
- Ja też! - Obie wpadłyśmy w śmiech

*** 

W domu nadal rozmyślałam o dzisiejszej sytuacji. Ta myśl nie opuszczała mnie na krok. Chciałabym ostrzec Adelajdę przed Fabianem. Wiedziałam jakim jest facetem, jednak po kilku godzinach rozmyślania stwierdziłam, że nie jest to konieczne. Jeśli jest bystra, szybko się o tym przekona, jeśli nie, zostanie porzucona, i jedyne co jej zostanie, to złamane serce, jednak to nie jest mój problem.


21.08.2016

NOWE ŻYCIE 32

Kończyłam pracę równiutko o piętnastej, z niecierpliwością czekałam aż nadejdzie koniec mojej zmiany. Siedziałam za barem i cierpiałam na brak klientów. Aby szybciej zabić czas, pokręciłam się troszkę po zapleczu, przeglądnęłam papiery a kiedy i to mi się znudziło zabrałam się za porządki w lokalu. Po skończonym sprzątaniu opadłam ciężko na fotel. Czynności które kiedyś wykonywałam bez mniejszego wysiłku, teraz sprawiały mi trudność, zlekceważyłam to jednak i wróciłam do mieszkania. Ku mojemu zdziwieniu nikogo w nim nie zastałam, nie przejmując się zanadto udałam się pod prysznic. Kiedy zabrałam się za przyrządzanie obiadu w drzwiach pojawił się Nikodem, a wraz z nim mój pocieszny braciszek.
- Manela, patrz co ma Nikodem! - Antoś przybiegł do domu, rażąc uśmiechem od ucha do ucha
- Cicho młody! to niespodzianka! - Nikodem zakrył mu usta ręką
Udałam że tego nie słyszę i jakby nigdy nic odcedziłam makaron. Po chwili wszyscy zasiedliśmy do posiłku.  Kiedy obiad został zjedzony, zajęłam się sprzątaniem, które zajęło mi dłuższą chwilę. Usiadłam obok Nikodema przed telewizorem, ten jednak nie zareagował, tylko wpatrywał się w ekran. Wtuliłam się w niego, po czym zapytałam
- O jakiej niespodziance mówił mały? - nie mogłam się już powstrzymać, nie uzyskałam odpowiedzi. Nikodem momentalnie się podniósł, zawiedziona odprowadziłam wzrokiem jego sylwetkę wspinającą się po schodach na górę, ciężko wypuściłam powietrze po czym zmieniłam kanał. Kiedy serial doszczętnie mnie pochłonął z transu wyrwał mnie Nikodem, który chował dłonie za swoimi plecami. 
- W której ręce?
- Co ty wymyśliłeś?
- Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie, tylko zgaduj
Po krótkim namyśle, zdecydowałam się ostatecznie na lewą rękę
- W lewej - odpowiedziałam zgodnie z rozumem
- Hmm muszę przyznać, że udało ci się
Spojrzałam na niego pytająco, on tylko się uśmiechnął i zaczął wymachiwać mi jakimiś papierkami przed nosem
- Pokaż  - wyciągnęłam do niego rękę
- Dobrze, ale najpierw musisz mnie pocałować!
Podniosłam się, ale szybko zakręciło mi się w głowie i momentalnie usiadłam
- Wszystko w porządku?
- Tak, a teraz pokaż co tam masz - pocałowałam go w usta
- Proszę - wręczył mi trzy bilety na koncert mojego ulubionego zespołu, jak się później okazało była to tylko połowa zaplanowanej niespodzianki.
***

Do koncertu pozostały dwie godziny, z podniecenia nie mogłam się spakować, Nikodem polecił mi abym wzięła najpotrzebniejsze rzeczy. Kątem oka zobaczyłam jak niesie śpiwory i jeden duży namiot, a za nim człapał mały, trzymając w rączkach poduszki i koce, zabawnie wyglądało to z mojego punktu widzenia. Po niecałej godzinie dojechaliśmy na miejsce. Nikodem załatwił miejsca tuż pod sceną. Szalałam jak nastolatka, która ukradkiem wymknęła się na imprezę. Śpiewałam każdą piosenkę, Nikodem znał raptem dwie, więc kiedy akurat były wykonywane wtórował mi nad uchem. Antoś nucił pojedyncze melodie. Kiedy koncert dobiegł końca zapakowaliśmy się do jeepa. Księżyc oświetlał nam drogę. Ledwo co ruszyliśmy a mały spał już na tylnych siedzeniach przypięty pasami.
- Dziękuję ci za ten wspaniały dzień! Skąd wiedziałeś o koncercie?
- Nie zadawaj takich pytań, skoro niespodzianka to niespodzianka
- No dobrze - udałam, że smutnieję.
Kiedy emocje opadły, zebrałam się na odwagę i postanowiłam, że spróbuję wyciągnąć od niego informacje dotyczące drugiej części niespodzianki.
- To gdzie nas zabierasz? - dotknęłam jego dłoni, kiedy zmieniał właśnie bieg
- Zobaczysz na miejscu
- Dlaczego jesteś taki tajemniczy?
- A dlaczego jesteś taka ciekawska?
- Misiu, proszę, powiedz.
- Nie
Nie chciałam dalej się sprzeczać, wiedziałam, że moje próby spełzną na niczym i kiedy tylko przymknęłam oczy poczułam, że zapadam w głęboki sen.

***

Obudziły mnie promienie słońca wpadające w szyby samochodu i świergot ptaków. W pierwszej chwili spostrzegłam wielką polanę, a następnie okalający ją las. Odwróciłam się za siebie, Antoś smacznie spał, lecz nigdzie nie mogłam spostrzec Nikodema. Po cichu opuściłam jeepa i nie zamykając drzwi udałam się na poszukiwania. Kilka metrów dalej moim oczom ukazał się rozbity namiot, a obok rozpalone ognisko. Momentalnie się uśmiechnęłam, zdając sobie jednocześnie sprawę, że jest to druga część niespodzianki. Kiedy ruszyłam dalej, Nikodem wychodził z lasu, z naręczem drewienek. 
- Skąd wiedziałeś, że mi się tutaj spodoba? - Zagadnęłam, kiedy dokładał do ognia
- Tajemnica
Przewróciłam oczami, a mój luby tylko się uśmiechnął.
- A co będziemy jeść?
- W bagażniku jest prowiant
- Kiedy to wszystko spakowałeś?
- Jak brałaś prysznic, miałem masę czasu
- Świnia - klepnęłam go w ramię
- Ta świnia przez dobre dwie godziny męczyła się z rozpaleniem ogniska i rozłożeniem tego wielkiego namiotu
- Dobra świnka - zaśmiałam się i pocałowałam go w usta
Kiedy przywykłam do nowego otoczenia i rozsiadłam się przy ognisku, przypomniałam sobie, że pełno tutaj komarów i na pewno wrócimy pogryzieni. Antoś zajadał kiełbaskę z patyka a ja pod kocem widziałam perspektywę walki z komarami. Zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać, Nikodem przybył mi z odsieczą i wręczył preparat na te bestialskie krwiopijcze owady. 
- Pomyślałeś o wszystkim 
- Mam nadzieję że ci się tutaj podoba
- Nawet nie wiesz jak


12.08.2016

NOWE ŻYCIE 31

Niechętnie powitałam nowy dzień, w głowie wciąż szumiały mi słowa z wczorajszej sytuacji. Chciałam jak najszybciej o wszystkim zapomnieć, odcinając się od reszty świata. Leżałam, wpatrując się w docierające w głąb pokoju słońce, kiedy Antoś uchylił drzwi i czekał aż cokolwiek powiem. Nie chętnie podniosłam głowę i wpatrywałam się w niego
- Manela, mogę wejść?
- Tak, zapraszam - posłałam mu uśmiech, mały szybko wskoczył na łóżko i wtulił się we mnie, oddałam mu sporą część pościeli i od tej chwili leżeliśmy razem, jednak Antkowi szybko się to znudziło i wkrótce sięgnął rączką do komody, po pilota, kiedy odnalazł kanał ponownie położył się koło mnie.


***

Rebeka krzątała się po kuchni, a Andrew z Victorią siedzieli na górze i oglądali telewizję
- Kiedy macie samolot? - spytałam Rebeki
- Jutro, przed południem - odpowiedziała, po czym spostrzegłam jej wzrok utkwiony we mnie
- Dlaczego tak na mnie patrzysz?
- Słuchaj... przepraszam, że potraktowałam tak twoją rodzinę
- Nie musisz, wiem, że zachowali się skandalicznie, nie mam ci za złe - posłałam jej uśmiech, nie miałam już siły drążyć tego tematu, więc jak najszybciej go zmieniłam
- Napijesz się kawy?
- Bardzo chętnie
Dzień zleciał bardzo szybko i nim znów się rozbudziłam, Rebeka szykowała walizki do podróży.
- Trzymaj się mordko - zwróciła się do Antka, po czym mocno go do siebie przytuliła.
- Ty też i uważaj na siebie! - mały zaczął szlochać
- Nie płacz skarbie, nie długo znów się zobaczymy - poklepała go po pleckach po czym poszła pożegnać Nikodema.
Po chwili, pojechaliśmy całą czwórką na lotnisko. Samolot pojawił się punktualnie, pożegnałam się z przyrodnim rodzeństwem a następnie z Rebeką. Patrzyłam jak znikają z pola widzenia. Postanowiłam wrócić z lotniska pieszo. Odpaliłam papierosa i dzielnie maszerowałam w kierunku domu. Po piętnastu minutach musiałam zwolnić, gdyż czułam, że robi mi się słabo, zlekceważyłam to jednak, po czym wznowiłam marsz. Kiedy dotarłam do domu, niebo znacznie pociemniało. 
- Gdzieś ty się podziewała? - Nikodem zabrał ode mnie płaszcz
- Wróciłam pieszo - odpowiedziałam bez emocji
- Zaczynałem się martwić
- Nie ma powodów - rzekłam i poczłapałam na górę. 
Kiedy położyłam się do łóżka, Nikodem wszedł z ciepłą herbatą
- Jak się czujesz?
- Nie za dobrze, chyba się przeziębiłam
- Widzę, od dwóch dni chodzisz jak struta
- I tak się czuję
- Napij się herbaty, postawi cię na nogi
- Kochany jesteś - odpowiedziałam, po czym wzięłam do ręki kubek z herbatą. 
- Gdybyś czegoś potrzebowała, jestem obok
- Zapamiętam - odpowiedziałam, po czym zasnęłam.