zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
5.11.2017
CHANGE cz. 28
- Merel obudź się! - poczułam szturchanie brata. - Nareszcie, zacznij się ogarniać, zaraz przyjdzie Grace.
Czyżbym przysnęła? Oczywiście, że tak. Od kilku dni chodzę kompletnie niewyspana. Kiedy tylko się położę, odlatuję.
Przejechałam ręką po oczach i wzięłam się za szykowanie. Ubrana w zwykłe jeansy i do tego czerwoną koszulę w kratę związałam włosy w kitkę i zeszłam na dół.
- A to moja siostra, Merel. - wskazał ręką na mnie.
- Miło mi. Dużo o tobie słyszałam. - uścisnęłam jej rękę.
Niska, szczupła dziewczyna z rudymi włosami. Wyglądała na zestresowaną. Nie dziwię jej się, w końcu to stresujące, nie wiedzieć czy zostanie się zaakceptowanym w rodzinie.
- Może chodźmy do kuchni. Lepiej rozmawia się przy jedzeniu, a chyba wszyscy chcemy poznać nowego członka rodziny. - wskazała ręką mama.
Po dłuższych rozmowach wszystkim spodobała się nowa towarzyszka Davea.
- Wiesz, jesteś całkiem spoko. - machnęłam widelcem w jej stronę. - Obawiałam się, że będziesz kolejną nudną lalunią. Pomyliłam się przyznaję. Wydaje mi się, że nawet będziemy mogły się zaprzyjaźnić. - obie posłałyśmy sobie uśmiech.
Nagle po budynku rozległ się dźwięk dzwonka.
- Otworzę! - zaoferował Dave i po zaledwie kilku sekundach wrócił - Merel! Ktoś do ciebie. -był poważny.
- Do mnie? - zdziwiłam się i z pełną buzią ruszyłam za bratem.
- Witaj iskierko! - raptownie jedzenie utknęło mi w gardle i zaczęłam się krztusić.
- Merel! - szybko podbiegł Dave.
- Ja się tym zajmę.- powiedział i zaczął mnie klepać po plecach.
- Obejdzie się. - odepchnęłam jego rękę. - Po co tu przyjechałeś i co ważniejsze skąd wiedziałeś, że tu będę?
- Wiem o tobie wszystko, iskierko.
- Nie nazywaj mnie tak. - spojrzałam na niego złowrogim spojrzeniem.
- Nie wiem co wydarzyło się między wami, ale to chyba nie jest odpowiednia pora na kłótnie. - spojrzał na mnie błagalnie, wiedziałam że chodziło mu o Grace.
- Masz rację. - opuściłam bezradnie ręce.
- Chodź, zjedz z nami kolację. - zaprosił mój brat.
Zrezygnowana i niezadowolona z takiego obrotu sprawy usiadłam na swoim miejscu przybierając wymuszony uśmiech na twarz.
- Co tak długo? - zapytała mama. - Oo, kolejny gość?
- Bryan, chłopak Merel. - przywitał się z moją matką, całując ją w rękę, podobnie postąpił z Grace.
- Córko, nic mi nie mówiłaś o tak przystojnym kawalerze. - zauważyła.
- Nie było okazji. - oparłam łokcie o stół i podparłam splecionymi palcami brodę, szeroko się uśmiechając.
- Siadaj, może masz ochotę zjeść z nami. - wskazała miejsce obok mnie.
Cudownie! Miałam ochotę rozszarpać go za tą całą scenkę.
Przez resztę wieczoru nie zamieniłam nawet słowa. Siedziałam oparta o krzesło i wpatrywałam się we wszystkich domowników. Nie tknęłam więcej jedzenia. Nic nie przeszłoby mi przez gardło.
Bryan próbował ukrywać to co się wydarzyło i zachowywał się tak, jakbyśmy nadal byli parą. Czułam się tym poirytowana.
- Dziękuję za kolację mamo, była przepyszna. Muszę iść już do pokoju. Jestem trochę zmęczona. – wytłumaczyłam i nie czekając na jej reakcję zniknęłam w pokoju.
Zahaczyłam od razu o spiżarkę, to tam mama trzymała różne wina i inne trunki na specjalne okazje. Wyjęłam jedną butelkę czerwonego wina i zamknęłam drzwi od pokoju.
Długo nie czekając otworzyłam butelkę.
- Niezła wprawa Merel. - pochwaliłam samą siebie i upiłam łyk.
To było to. Tego było mi trzeba do odstresowania się. Postawiłam butelkę na oknie i opadłam na łóżko. Pragnęłam spokoju, który on zwyczajnie zakłóca.
Wyjęłam telefon i puściłam jedną piosenkę z folderu. W pokoju rozległ się dźwięk piosenki First Time - Ellie Goulding.
Nie martwiąc się o nieproszonych gości w pokoju zaczęłam tańczyć, trzymając w prawej ręce butelkę wina. Upiłam kilka łyków i zaczęłam cicho nucić słowa piosenki.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
