12.11.2017

CHANGE cz. 31



- Iskierko, wstawaj. - poczułam szturchanie.
- Hmm? - otrząsnęłam się zaspana.
- Jesteśmy na miejscu. - wskazał gestem głowy na budynek przed nami.
 Musiałam przymrużyć oczy, by wytężyć wzrok.  Wszędzie było ciemno, środek nocy. Ulice oświetlały światła lamp. Ponownie wróciłam wzrokiem we wskazywany budynek. Ciemna kamienica, na pierwszy rzut oka wydawała się być zwykłym domem, lecz dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się, zorientowałam się, że jest to salon tatuażysty.
 - Nie mówisz poważnie. - zrobiłam wielkie oczy.
- Jestem całkowicie poważny. - podparł pojazd na nóżce, bym czasem nie spadła wraz z nim i stanął naprzeciwko mnie chwytając za dłonie.
- Ostatnim razem zostawiło to niezbyt przyjemną pamiątkę. - zauważyłam.
 Chwilę myślał nad moimi słowami, lecz ponownie spojrzał na mnie wzrokiem buntownika. Jego czarne węgielki zalśniły srebrnym blaskiem.
 - '' Można mieć wszystko, czego się kiedykolwiek pragnęło, by uświadomić sobie, że pragnęło się nie tego co trzeba '' - zacytował. - Ja wiem już czego naprawdę pragnę, a ty? - ucałował moje dłonie.
- Chodźmy. - wzięłam głęboki oddech i przekroczyliśmy wejście salonu.
- Witam Państwa. W czym mogę pomóc? -zapytała niska, czarna kobieta.
Jej ręce pokrywały kolorowe tatuaże, w wardze i brwi wisiał kolczyk.  Włosy miała związane w wysokiego kitka, który poprzedzała czerwona bandamka w czaszki.
- Chyba wiadomo w jakiej sprawie przyszliśmy. - zakpił.
- W takim razie proszę za mną. - wyszła zza lady i ruszyła w kierunku drugiego pomieszczenia.
  Czarno-czerwone ściany z zawieszonymi plakatami, w powietrzu unosił się szary dym papierosów. Nie przepadałam za takimi miejscami, jednak czego się nie robi z miłości?
- Witaj Derek! - zawołał Bryan.
- Stary, co cię tu sprowadza? Dawno nie witałeś w moje skromne progi. - potarł ręce.
- Postanowiłem to zmienić. Twoja pracownica, chyba nie została poinformowana o moim wyjątkowym traktowaniu.
- Nie miała jeszcze okazji. - zaśmiali się.
- Poznaj Merel. - pociągnął mnie za rękę, przez co przeniosłam wzrok z przyglądania się pomieszczeniu na stojącego przed nami mężczyznę. - Panią powodu mego zawitania tutaj.-wskazał ręką na mnie.
- Musisz być wyjątkowa skoro Bryan przyprowadził cię tu. To ważne miejsce dla niego. - uścisnął moją rękę.
 Pierwszy raz poczułam się dla niego ważna. Zabrał mnie w miejsce, które faktycznie musiało znaczyć dla niego wiele. Moje serce przepłynął ciepły, przyjemny prąd. Czyżby to poczucie prawdziwej miłości?
- Chcielibyśmy zrobić coś specjalnego. - zaakcentował ostatnie słowo.
- W takim razie zapraszam na fotele. - zaprosił nas gestem ręki.
 Po dwóch godzinach oboje mieliśmy nasze cudeńka.  Na moim biodrze znajdował się znak nieskończoności z przeplatanym imieniem chłopaka rozdmuchujący dmuchawce.
 Bryan postąpił podobnie, tylko miejsce jego imienia zastępowało moje. Dodatkowo na miejscu przeciwnym do widniejącego nad prawą piersią tatuażu, wyrył sobie kolejną linijkę nad sercem:
Ona jest tym  czego potrzebuję. M.
 Na nadgarstkach oboje mieliśmy wytatuowane czarne serca.
 Niby nic, jednak dla mnie znaczyło to naprawdę dużo.
- Ile płacimy? - zapytałam schodząc z fotela, na co mężczyzna jedynie się zaśmiał.
- Widzę, że ty również nie zapoznałeś jej z naszymi zasadami. -zwrócił się do Bryana, na co on jedynie wzruszył ramionami i zakładał skórzaną kurtkę. - Bryan i jego goście mają u mnie dożywotni gratis.
- W takim razie cofam moje pytanie. - trochę zmieszana kierowałam się w stronę wyjścia.
- Do zobaczenia Derek! - pomachał mu na pożegnanie i splatając swoje palce z moimi kierował nas w kierunku pojazdu.
 Jako pierwsza usadowiłam się na stałym miejscu i wpatrywałam w przyglądającemu się mi brunetowi.
 Chłodny wiatr owiewający moje ciało, przypomniał mi o środku nocy, oraz że mój ubiór nie jest przystosowany do takich warunków. Z gęsią skórką oplotłam swoimi chudymi rękoma ciało trochę się przy tym trzęsąc.
 Nie musiałam długo czekać na gest przystojnego chłopaka. Zdjął swoją skórę i zarzucił mi ją na ramiona.
 - Gdzie teraz? - objął mnie pocierając rękoma po moich plecach, co dodawało mi odrobinę ciepła.
- Do domu? - spojrzałam w jego ciemne oczy, które zlewały się z otaczającą nas nocą.
- Wedle życzenia. - odpowiedział, po czym ruszyliśmy.