29.10.2018

PERFECTION 40


  Siedziałam w sypialni chłopaka zanosząc się płaczem. Teraz nie groziło mi żadne pobicie ze strony Vanca, ponieważ Levi zabrał mnie do swojego bezpiecznego mieszkania. Mimo to czułam się nieswojo. Ciągle miałam wrażenie, że Vance znajdzie się jakimś cudem w tym mieszkaniu i zabierze mnie stąd siłą.
 Po krótkiej chwili do sypialni wszedł brunet, niosąc ze sobą kubek z herbatą.
- Teraz opowiedz mi o wszystkim. - podał mi ciepły kubek.
- Co tu jest opowiadać. Okłamał mnie. Kiedy chciałam powiedzieć mu o tym, że zrywam zaręczyny, wrócił zapłakany i powiedział mi, że jest chory na raka. Uwierzyłam mu, mimo iż okłamał mnie, bo od dawna wiedział  że mamy romans.
- Chciał na siłę zatrzymać Cię przy sobie. - zaoponował na co kiwnęłam głową.
- Do ślubu wszystko było okej. Dopiero kiedy wyjechaliśmy na Teneryfę, zmienił się nie do poznania. Gwałcił mnie, a kiedy mu się sprzeciwiałam karał mnie. - wskazałam na swoje policzki i uchyliłam skrawek bluzki ukazując ślady po uderzeniach.
- Co za gnój. - opuszkami palców dotknął sińców znajdujących się na skórze.
- Teraz do tego wszystkiego doszedł problem ciąży. Pragnęłam dziecka, ale nie w takich okolicznościach. Nie chcę, żeby miało ojca sadystę. - zakryłam twarz dłonią.
- Cichutko. - objął mnie swoimi ciepłymi, bezpiecznymi ramionami. - Już jesteś bezpieczna. Nie pozwolę Ci do niego wrócić. Zostaniesz tutaj ze mną. - ucałował czubek mojego nosa, tak jak miał to w zwyczaju.
- Ale jak to sobie wyobrażasz? Jestem jego żoną. - mój głos brzmiał wyrzutami i bezradnością.
- Poradzimy sobie. Najważniejsze, że jesteście teraz bezpieczni. - wyjął kubek z moich rąk i odstawił na szafeczkę. - Pójdę zrobić nam kolację, a Ty weź ciepłą kąpiel. Dobrze Ci zrobi.-ucałował moje dłonie i wyszedł.
 Zostałam sama w czterech turkusowych ścianach. Nie pozostało mi nic innego jak posłuchać chłopaka i wziąć ciepłą kąpiel. Zamknęłam za sobą drzwi łazienki, jednak nie czułam potrzeby przekręcania klucza. Zdjęłam swoje stare ubrania i nalewając ciepłej wody czekałam, aż wanna wypełni się ciepła wodą i pianą. Miałam okazję przyjrzeć się swojej sylwetce. Wychudzone, poobijane ciało, które nosiło w sobie maleńką istotę. Dziękowałam Bogu za to, że zesłał w tamtym momencie Leviego, który uwolnił mnie od tego koszmaru. Przy nim będę bezpieczna, oboje będziemy.
 Po długiej kąpieli zmęczenie wzięło górę i kiedy ubrana w koszulkę chłopaka zatopiłam się w pachnącej pościeli, nie myślałam o niczym innym jak tylko o spokojnym śnie.
 usłyszałam skrzypnięcie drzwi, lecz nie miałam siły nawet patrzeć na bruneta. Poczułam jak po chwili dotyka dłonią mojego policzka.
- Zaopiekuję się wami. Obiecuję. - ucałował moje czoło i zostawił mnie w pokoju.