23.12.2017

CHANGE cz. 49



- Myślałeś, że tak zwyczajnie odpuszczę? - odwróciłam się w tamtą stronę i ujrzałam trzymającego pistolet Ridga, który celował w Bryana. - Ona nigdzie stąd nie wyjdzie. Zostanie ze mną, a ty będziesz leżał martwy.
Pierwszy raz poczułam jak Bryan jest przerażony. Zawsze miał przewagę, jednak teraz, kiedy stał naprzeciw brata, który zabił własną matkę i byłby zdolny do zabicia brata, wiedział że nim zrobi jakikolwiek ruch, zostanie pokonany.
Powolnym ruchem zakrył mnie swoim ciałem. W mojej głowie przewijały się kolejno różne myśli. Wiedziałam, że Bryan nie da rady pokonać brata, w zasadzie to jest mało prawdopodobne by mógł to zrobić. Za to będzie chronił mnie jak lew. To ja musiałam go uratować i oboje dobrze o tym wiedzieliśmy, mimo że on nie dopuszczał do siebie tej myśli.
- Pozwolę ci odejść, jeśli zostawisz ją i więcej tu nie wrócisz.
- Dobrze wiesz, że tego nie zrobię. - mimo drżenia ciała, jego głos był spokojny.
- W takim razie będziesz musiał podzielić los swej matki. - zaśmiał się ironicznie.
 Pierwszy raz wystraszyłam się czyjegoś śmiechu.
- Bryan, on ma rację. - wyszłam zza jego pleców. - Muszę z nim zostać. Nie zostawił mi wyboru.
- Że co? Chyba nie mówisz poważnie, wracaj na miejsce! - rozkazał zszokowany moim zachowaniem.
- Zostaję. - mówiłam spokojnie.
 Pod zszokowanym wzrokiem chłopaka podeszłam do Ridga i oparłam się o jego ramię.
- Chcę zostać z nim. - spojrzałam bezuczuciowym wzrokiem w kierunku bruneta.
- Chyba nie mówisz poważnie.
- Słyszałeś co powiedziała! - odwrócił się w moją stronę i przejechał dłonią po moim policzku. -Mądra dziewczynka. A teraz... - odwrócił się w stronę chłopaka. - Możesz dołączyć do matki. - już miał wcisnąć spust czarnego pistoletu, gdy przerwałam mu.
- Poczekaj. Powiedziałeś, że gdy zostanę to pozwolisz mu odejść. Czyżbyś skłamał?
 Zmieszany spojrzał na mnie, a następnie na Bryana. Wiedziałam, że nie ustąpi i muszę szybko działać. Ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam.
 Przez całe życie nie przeżyłam tak znienawidzonego pocałunku. Nie musiałam długo czekać, aż obejmie mnie dłońmi w pasie. W tym samym czasie Bryan naładowany złością podbiegł do nas i uderzył brata między barkiem, a pachą co spowodowało, że opadł bezwładnie na ziemię.
 Z bijącym sercem wpatrywałam się w chłopaka, którego mięśnie były napięte od złości. Podbiegłam do niego i wtuliłam się.
- Przepraszam, tak bardzo przepraszam. - ujęłam jego twarz w dłonie, chcąc się wytłumaczyć. - Nie chciałam tego, ale gdybym tak nie postąpiła to on zastrzeliłby cię... - zaczęłam się jąkać.
- Iskierko, wiem. - ucałował mnie w czoło. - Zbierajmy się, nie wiem ile będzie tak leżał.
- Zabiłeś go? - spojrzałam na leżącego na ziemi chłopaka.
- Nie, to tylko słaby punkt. - chwycił mnie za rękę. - No chodź, nie mamy zbyt wiele czasu. Chcesz tu zostać do końca życia?
- Masz rację. 
 Biorąc nasze walizki zbiegliśmy na sam dół, gdzie brunet zatrzymał taksówkę.
 Siedząc w żółtym pojeździe nie miałam pojęcia, gdzie teraz się podziejemy. Co dalej z nami będzie?
 Kiedy znaleźliśmy się na lotnisku od razu usiadłam na krześle zostawiając pod nogami walizkę i ukrywając twarz w dłoniach.
- Co się dzieje? - usiadł obok mnie i ujął moją rękę.
- Przyjechaliśmy tu bez celu. Dokąd pojedziemy? Gdzie będziemy mieszkać? Bryan to wszystko jest bez sensu. - byłam załamana, jednak jemu wcale nie wtórował taki sam nastrój.
- Wiem, że nie powinienem robić tego za twoimi plecami, jednak... - wyjął z kieszeni dwa kawałki papieru podając mi jeden. - To NASZE bilety.
- Grecja? - byłam zszokowana.
- Tak. Mamy już tam kupiony domek z podwórkiem, samochody już na nas czekają, jedyne czego potrzebuję to twojej decyzji.
 Sięgnął do kieszeni torby i wyjął dokumenty. Podał mi mój paszport i cierpliwie czekał, aż wszystko przetworzę.
- Iskierko, dam ci wszystko, o czym tylko marzysz. Dom, dzieci, wspólny czas, miłość. Jeśli tylko się zgodzisz. Ja wiem, czego chcę, a chcę wspólnej przyszłości z tobą.
 Głośno westchnęłam i myślałam o wszystkim przez co przeszliśmy, a co jeszcze nas czeka. O tym jak bardzo nasza miłość nas zmieniła i jak wiele jedno jest w stanie poświęcić za drugie. Wiedziałam jedno, że moja przyszłość będzie możliwa tylko przy nim. On jest moją przyszłością.
 Musieliśmy przejść przez to całe piekło, by wiedzieć, że to na siebie tak długo czekaliśmy.
 Podniosłam wzrok i spojrzałam głęboko w czarne węgielki mojego ukochanego. Niepewna mina wywołała u mnie niespodziewany śmiech. Zmieszany, nadal oczekiwał mojej odpowiedzi.
 Ponownie spojrzałam na paszport, walizki i mojego ukochanego.
~ No dalej Merel. Nie potraficie bez siebie żyć. Zacznijcie wszystko od nowa.
Mój wewnętrzny głos podpowiadał mi w najbardziej wyczekiwanych chwilach.
 Wtopiłam wzrok w jego oczy i niepewna tego co przyniesie następna minuta, godzina, dzień, pragnęłam tak wielkiej zmiany w moim życiu. Pragnęłam zacząć nową kartę, tym razem z nim.
- Nowy start?
- Nowy start. 
~ KONIEC ~