6.06.2016

NOWE ŻYCIE 7

Oszołomiona znalazłam się w domu cała w skowronkach, z pocałunkiem Alexa na ustach. To było piękne, takie magiczne. Nie mogłam uwolnić myśli od niego... a może nie chciałam? Bowiem pragnęłam go z każdą sekundą coraz bardziej. Byłam najszczęśliwszą kobietą w Detroit, a może na Ziemi też? Weszłam do kuchni. Nadine siedziała z Tomaszem i Adelajdą a Antoś spał już na górze,w moim pokoju. Był jeszcze mały i bardzo się do mnie przywiązał jako do siostry, więc spałam z nim, żeby chronić go przed złymi koszmarami. Tomasz nie lubił dzieci w sypialni, kiedy spał z mamą. Był okropny, myślał tylko o sobie, swojej córce i mojej mamie. Sięgnęłam po szklankę soku.
- Kto to był? - Adela spytała z ironią.
- Nie twoja sprawa. - odpowiedziałam równie złośliwie.
- Nie twoja sprawa. - przedrzeźniała mnie.
Przewróciłam oczami i zrezygnowana poszłam na górę, stwierdziłam, iż dłuższa rozmowa z rozkapryszoną gówniarą nie ma sensu. Włączyłam laptopa i sprawdzałam pocztę, kiedy mama weszła do pokoju.
- A umiesz pukać? - zapytałam, wylogowując się z portalu.
- Kto to był? - spytała pierwszy raz bardzo matczynie.
- Od kiedy interesujesz się mną i moimi znajomymi co? - skwitowałam.
- Oj Manuś... przecież wiesz, że zawsze byłaś i będziesz moją córeczką. - pogłaskała mnie po ramieniu. Odwróciłam się w jej stronę.
- Odkąd Tomasz pojawił się w twoim życiu, już nie.
- Przestań. - skarciła mnie.
- Taka jest prawda mamo i chociaż raz przyznaj mi rację. Antoś i ja zeszliśmy na drugi plan.To nie jest fair...!
- Życie jest nie fair.
- Nie mamo, to ty nie jesteś wobec nas.
- Wiesz, że kocham cię tak samo jak Tomasza... Adelę... Antosia też.
- Mhm. - zaśmiałam się lekko, dając jej do zrozumienia, że nie wierzę w ani jedno jej zapewnienie. Była żałosna.
- Kolacja czeka w kuchni, gdybyś miała ochotę to zejdź do nas... - odpowiedziała zrezygnowana, wiedząc że i tak dzisiaj już nic nie wskóra.
- Nie, podziękuję. Nie zamierzam siedzieć z wami przy stole i stwarzać pozory kochającej się rodzinki.
- Jak chcesz, możesz nawet iść głodna spać.
- No, tak zrobię. Wyjdź z pokoju.
Zrobiła jak kazałam, bez słowa opuściła pokój. Nie było mi wcale żal, że tak ją potraktowałam, nie czułam się winna. Należy jej się. Nie mogę wiecznie udawać, że wszystko jest w porządku.
Położyłam się na łóżku, obok Antosia... Spał tak słodko. Okryłam go kołdrą aby nie zmarzł. Pocałowałam go w czółko. Niedługo po tym zasnęłam.

NOWE ŻYCIE 6

Kolejny ranek powitałam mimowolnie nakręcona. Cieszyłam się ze spotkania z Alexem. Miał coś w sobie, coś tajemniczego co mnie w nim intrygowało. Był taki łobuzerski, niepozorny. Świetny styl, charakter. No po prostu wszystko było w tym chłopaku cudne. Pakowałam już tylko same najpotrzebniejsze rzeczy do torebki. W barze nie będę, ponieważ Nikki powiedziała, że weźmie całą robotę na siebie, aby zakręcić się wokół Brandona. Tak się złożyło, że Alexowi też nie odpowiadało to dzisiejsze spotkanie w barze, więc umówiliśmy się w kawiarence. Chwyciłam torebkę, założyłam ulubione szpilki i popędziłam na dół do drzwi. Mama z Antosiem była na zakupach. Antoś to mój młodszy braciszek. Adelajda siedziała z kumplami w salonie, a Tomasz szukał sobie zajęcia. Wyszłam niemal niezauważona. Modliłam się aby ojczym mnie nie spostrzegł i nie dał mi jakichś dodatkowych prac. Otworzyłam drzwi i poszłam prosto do najlepszej kawiarenki w Detroit. Alex siedział już przy stoliku i czekał na mnie.
- Hej - pocałowałam go w policzek.
- No siema - zrobił to samo.
- Długo czekałeś?
- Nie, nie długo, ale warto jest poczekać na kogoś takiego jak ty.
- Dziękuję - zarumieniłam się. - Miły jesteś.
- Staram się. - posłał mi uśmiech.
Kelner przyniósł nam napoje. Zdziwiłam się, bo to było akurat to co uwielbiam najbardziej. Mrożona kawa z dużą ilością bitej śmietany i czekolady.
- Skąd wiedziałeś, że to moja ulubiona? - zapytałam miło zaskoczona.
- Domyślałem się - odpowiedział bez emocji.
Alex coraz bardziej mi imponował. Upiłam łyk kawy i przeszłam do rozmowy.
- Długo tu mieszkasz? Nigdy cię tu nie spotkałam.
- Ja, moja droga, mieszkam wszędzie. Raz tu, a raz tam.
- Jak to?
- Ojciec ciągle zmienia pracę
- Aha... rozumiem.
- Noo.. ale mi to pasuje. - poprawił się na krześle. - Poznaję wciąż nowe miejsca. - I znów te dołeczki w policzkach, które coraz bardziej mi się podobały.
- To też racja. - Uśmiechnęłam się i wydusiłam w końcu z siebie jakieś słowo.
Mijały godziny, a my dalej siedzieliśmy i gawędziliśmy sobie. Nadszedł wieczór. Zaproponował, że odprowadzi mnie do domu. Zgodziłam się, choć tak naprawdę wcale nie miałam ochoty się z nim rozstawać.
- Jutro też gdzieś wyskoczymy? - zapytał tak słodko, subtelnie.
- Jasne - już miałam wchodzić na chodnik prowadzący do moich drzwi.
- Zaczekaj. - zatrzymał mnie, spojrzałam w jego niebieskie oczy, a on w moje.
Pocałował mnie, tak gwałtownie ale nie miałam ochoty przerwać. Jednak, nie trwało to długo i z żalem wyswobodziłam się z jego ramion, gdyż mama zapukała w okno.
- To pa... - Alex jeszcze raz mnie pocałował, tym razem delikatniej.
- Do jutra - pomachałam mu i weszłam do domu.

NOWE ŻYCIE 5

Obudziłam się równiutko z budzikiem, który chciał być pierwszy. Niechętnie wstałam nałożyłam na siebie jeansowe szorty, bokserkę i wygodne Vansy. Włosy upięłam w niesfornego kucyka. Znalazłam się w barze kilka minut przed otwarciem, aby zapalić jeszcze papierosa, którego trzymałam w torebce od kilku dni. Chyba o nim zapomniałam... Zobaczyłam podjeżdżającą przyjaciółkę.
- Nikki zaczekaj! - zatrzymałam ją.
- Czego chcesz? Nie mam czasu dla zdzir.
- Mogłabyś chociaż raz się zamknąć i mnie posłuchać?
- Czego ode mnie chcesz? - zapytała z irytacją
- Muszę ci coś powiedzieć.
- Jak masz zamiar się zapytać co ubrać na randkę z Brandonkiem to na mnie nie licz. - zaśmiała się złośliwie, ja jednak nie dałam się tak łatwo zbyć i kontynuowałam wypowiedź.
- Nie o to mi chodzi, nie ma żadnej randki.
- A o co? Przecież słyszałam jak dałaś się mu uwieść. Pewnie wziął cię na swój uśmieszek.
Zgasiłam papierosa i wypuściłam ostatni dym.
- Mnie nic nie łączy z B r a n d o n e m. - przeliterowałam, żeby zaakcentować.
- Ha ha, nie ośmieszaj się dobra?
- Poważnie mówię
- Jasne. Dziewczyno trochę mi cię żal. Wiesz, że on mi się podoba... robisz to specjalnie?
- Wysłuchasz mnie do końca???
- Dawaj.. co sobie wymyśliłaś?
- Poznałam chłopaka i dzisiaj przyjedzie tu do baru. Jakby zależało mi na Brandonie to nie umówiłabym się z Alexem. Nie chcę abyś mnie do końca znienawidziła.
- Głupio mi... - Nikki spuściła wzrok i obronnym gestem skrzyżowała ramiona na piersi.
- Więc... zgoda? - przytuliłam ją.
- Jasne. - wtuliła się.

NOWE ŻYCIE 4

Nie miałam na nic siły...Udałam się do parku, aby trochę przemyśleć, odetchnąć, przewietrzyć się. Usiadłam na pobliskiej ławce i zaczęłam pogrążać się, mieć wyrzuty sumienia. Westchnęłam głęboko. Zauważyłam, że jakiś chłopak, który jeździ na desce przygląda mi się. Po dłuższym czasie zebrał się na odwagę i zagadał.
- Cześć - uśmiechnął się.
- Cześć.
- Zawsze tak sama tutaj siedzisz?
- Niee, nie zawsze. Prawie wcale.
- W ogóle cię tutaj nie widywałem.
- Masz rację, bo ja tu nie przychodzę.
- Aha... a jutro tu będziesz?
- A po co? - spytałam.
Odpowiedział po dłuższej chwili namysłu. Troszkę zmieszany.
- Ja tutaj zawsze przychodzę, chętnie bym cię zobaczył ponownie.
- Miły jesteś - odrzekłam.
- A ty ładna. - posłał mi przelotny uśmieszek. Poczerwieniałam i chyba to zauważył. Spuściłam głowę.
- Może dasz mi swój numer?
- Jasne, czemu nie.
wymieniliśmy się numerami.
- Jak masz na imię? - spytał nieznajomy
- Manuela, a ty?
- Alex.
- Ładnie.
Uśmiechnął się, zauważyłam dołeczki w policzkach i były naprawdę cudowne.
- Napiszę do ciebie wieczorem, dobrze?
- Jasne, pisz kiedy tylko chcesz.
- Zapamiętam. - i znów ten uroczy uśmiech.
- Ja muszę już iść. - szybko stwierdziłam karcąc się w duchu za moją niezaplanowaną odpowiedź.
- Dlaczego? - odpowiedział mi Alex najwyraźniej lekko rozczarowany.
- Obowiązki domowe wzywają. - odpowiedziałam podnosząc się z miejsca.
- Aha... no to... cześć.
- Pa.
***

Z wielką niechęcią wróciłam do domu. Wypełniłam wszystko co Tomasz wymyślił. Po skończonej pracy położyłam się odświeżona do łóżka. Nie czekałam długo na odpowiedź Alexa. Napisał tak jak obiecał. W krótkiej wiadomości zapytał czy nie umówiłabym się z nim na kawę. Odpisałam tylko że nie mogę, bo będę w pracy. W szybkiej odpowiedzi dostałam, że odwiedzi mnie nawet w barze. Zgodziłam się, no bo co miałam odpisać? Chłopak był interesujący a bar... i tak nie był przepełniony klientami po brzegi, bym nie znalazła czasu dla niego.