zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
7.11.2017
CHANGE cz. 29
Kręciłam się w kółko i gwałtownie stanęłam czując paraliż w moim ciele. Wszystkiemu przyglądał się Bryan.
- Nie dość, że malarka to tancerka, piosenkarka…ile masz jeszcze talentów? - opierał się o drzwi, trzymając ręce skrzyżowane na piersi, jak to ma w zwyczaju.
- Wiele, ale ty już ich nie poznasz. - upiłam kolejny łyk i przystanęłam przy oknie.
- Chciałem...
- Nie obchodzi mnie co chciałeś. - spojrzałam na niego starając się ukryć swoje uczucia, jednak kiedy tylko spoglądałam w te czarne niczym węgiel oczy...wszystko upadało..ja upadałam. - Zniszczyłeś wszystko... - czułam jak oczy mnie szczypią.
- Ale wróciłem, żeby to naprawić. Merel, chcę cię odzyskać. - próbował zmniejszyć odległość dzielącą nas, jednak bał się mojej reakcji.
- Nie chcę do tego wracać. Nie rozumiesz co mi zrobiłeś? Naraziłeś mnie na tak wielkie niebezpieczeństwo...
- Dobrze wiesz, że nie pozwoliłbym cię skrzywdzić! - chwycił mnie za przedramienia.
- A gdybyś nie zdążył? Gdyby jednak nie udało ci się ich powstrzymać? A gdyby wszyscy uciekli i wrócili kolejny raz przygotowani i to tobie zrobiliby krzywdę? - wpatrywał się we mnie, a jego kąciki ust uniosły się ku górze.
- Nadal ci zależy.
- Zależy głupku! - uderzyłam go pięścią w pierś. - Ale ja cię naprawdę nie znam.
- Nikt mnie nie zna tak jak ty! - chwycił moją twarz w dłonie.
- Nic o tobie nie wiem. Jak mogę cię znać?
- Nie potrafię powiedzieć ci wszystkiego, musisz zrozumieć, że i tak wiesz o mnie więcej niż wiele osób, które znam.
Miałam okropny mętlik w głowie...kochałam go i nienawidziłam jednocześnie. Chciałam z nim być, ale też miałam ochotę go nigdy więcej nie spotkać. W tej chwili wiedziałam jedno...pragnęłam go pocałować. Wypełnić tą tęsknotę i ból.
Wysiliłam się i stojąc prawie w powietrzu pocałowałam go. Czułam jego uśmiech pod moimi ustami, jednak to mi nie przeszkadzało. Zachłannie zaczęłam zdejmować z niego koszulkę.
- Od razu przechodzisz do rzeczy. - zaśmiał się - Aż tak się mnie spragnęłaś?
- Całego ciebie, tylko już nikogo nie zabijaj. - uśmiechnął się.
- Dla ciebie wszystko iskierko.
Popchnął mnie na łóżko, by po chwili znaleźć się nade mną i z szeroko wyszczerzonymi zębami rozpinać każdy guzik mojej czerwonej koszuli. Nie odrywał wzroku od moich oczu. Nie dotykał mojej skóry, a samym wzrokiem potrafił sprawić, że przez moje ciało przeszły dreszcze.
Kiedy udało mu się rozpiąć wszystkie czarne, malutkie guziczki, jego oczom ukazał się czerwony, koronkowy stanik. Od przedziałku między piersiami ciągnął się cienki pasek wzdłuż brzucha, łączący się z dolną częścią bielizny, sięgającej do połowy ud, którą zasłaniały spodnie.
Ciągle wpatrywałam się w niego niczym w obrazek. Widząc moją bieliznę jego oczy nabrały radości. Wiedziałam, że pragnie sprawdzić co kryje się pod spodniami, co też zrobił.
Kiedy oboje byliśmy w samej bieliźnie, nie pragnęliśmy zatopić się w sobie zachłannie, jak zrobiłaby to większość. Wspólnie pragnęliśmy pieszczot naszych ciał.
Przejechał dłonią wzdłuż mojej piersi, tułowia i pośladków, by ująć nogę i założyć sobie na biodro. Opuszkami palców gładził koronkę majtek, znajdującą się na udzie i zwyczajnie położył głowę między moimi piersiami.
Wplotłam palce w jego włosy i objęłam twarz. Czułam zapach jego perfum oraz ciepło bijące z jego ciała.
Przymknęłam oczy i nawet nie poczułam, kiedy na moje usta wkradł się uśmiech. I nagle zdałam sobie sprawę, że to nie jest tylko moja miłość. To jest całe moje życie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
