zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
23.07.2018
PERFECTION 19
Minęły dwa tygodnie, a ja całe dnie spędzałam w towarzystwie Leviego. Oczywiście kiedy nie miał treningów. Wytłumaczył mi na czym konkretnie polega jego nowa praca, zrozumiałe jest, że musi pokazać się z jak najlepszej strony.
- Mary, wracam do domu. Zamkniesz sklep? - zwróciłam się do pracownicy, zarzucając na ręce kurtkę.
- Oczywiście. - powiedziała z uśmiechem na ustach i wróciła do obsługiwania klientów.
Na zewnątrz czekał na mnie nie kto inny jak Levi. Mając to już w nawyku wsiadłam do srebrnej audi i nie czekając na jego pierwszy ruch, nachyliłam się składając na jego policzku pocałunek.
- Dlatego uwielbiam po Ciebie przyjeżdżać. - powiedział odpalając samochód.
- Jedźmy! - zawołałam podekscytowana.
Od kiedy zbliżyłam się z Levim, stałam się zupełnie inną osobą. Naładowana endorfinami szczęścia, podekscytowana nieznanymi planami i bezpieczna. Wiedziałam, że przy nim nic mi się nie stanie. Kolejną przydatną rzeczą było wsparcie ze strony chłopaka. Dzielnie pomagał mi w przygotowaniach weselnych, mimo iż nie było ono jego. Naturalnie, że czuł się z tym nieswojo, jednak nigdy nie narzekał. Nie chciał, abym zostawała z tym wszystkim sama, a bez choć malutkiego zainteresowania Vanca, nie było to możliwe.
-Wysiadamy. - puścił moją dłoń, którą dzielnie trzymał przez całą drogę.
Posłusznie udałam się do swojego mieszkania. Dzisiejsze plany wyglądały tak:
• Zaproszenie Leviego do domu.
• Zrobienie wspólnego obiadu z pysznym winem.
• Spędzenie wspólnie czasu.
Dokańczałam właśnie smażyć dewolaje, kiedy z pokoju dobiegł mnie głos chłopaka.
- Co się stało? - stanęłam w framudze drzwi.
- Co znajduje się w tym futerale? - zapytał wskazując czarny pokrowiec na wieszaku.
- Suknia ślubna. - mój głos nie był przepełniony entuzjazmem.
- Przymierz ją. - poprosił, a ja nie byłam do końca pewna, czy to aby dobry pomysł.
- No nie wiem.
- Zrób to dla mnie. - ucałował koniuszek mojego nosa, po czym wręczył wieszak do ręki.
- Zaraz wracam. - musnęłam jego usta i zniknęłam w łazience.
Biorąc głęboki wdech rozpięłam zamek i moim oczom ukazała się piękna biała kreacja. Dotknęłam tego materiału i poczułam mocne wyrzuty sumienia. To nie jest uczciwe wobec Vanca. Nie zasłużył na takie traktowanie go, lecz co mogłam zrobić, kiedy moje serce rwało się do Leviego?
Otrząsając się z zatłaczających moją głowę myśli, ubrałam sukienkę i gotowa stanęłam przed Levim.
Na mój widok stanął nieruchomo, jego twarz nie przybierała żadnych emocji. Zwyczajnie w świecie przyglądał mi się.
- I jak? - zapytałam, przywracając go do świata żywych.
- Jesteś taka piękna. - dwoma krokami pokonał dzielącą nas odległość, zatapiając w mocnym i ciepłym uścisku. - Zostań moją żoną, nie jego.
Nie odpowiedziałam na jego słowa, zwyczajnie w świecie schowałam twarz w jego szyi. Chciałam i to bardzo chciałam, aby to nie Vance był moim mężem, tylko właśnie On...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
