21.03.2018

WIRTUALNA NIĆ 20

Długo nie mogłam się pozbierać i stałam jak wryta. Nie wiedziałam, co teraz robić. Wrócić na imprezę? Czy najzwyczajniej w świecie pójść do domu? Pierwsza opcja wydawała się bardziej zachęcająca. Alkohol przestał już działać, więc musiałam znów uzupełnić braki. Pewnym krokiem kierowałam się z powrotem do Darii. Dopiero w środku poczułam, jak na dworze było zimno. Od wejścia otulał mnie powiew ciepła. Kiedy weszłam do kuchni nie zrobiłam na nikim wielkiego wrażenia, dalej byli zajęci sobą. Na horyzoncie nie było Darii ani Artura, mogłam się tylko domyślać gdzie teraz są i co robią, Artur nie przepuści żadnej okazji. Moje przypuszczenia się sprawdziły kiedy po dłuższym czasie zeszli z góry cali w skowronkach, trzymając się za ręce. Wypiłam drinka do dna i posłałam im szeroki uśmiech, Darii nie schodził z twarzy. Nie zauważyłam, kiedy w kuchni zostałam tylko ja.
- Czemu siedzisz sama w kuchni? - podeszła do mnie, kiedy Artur zniknął w pokoju
- Piję
- Co się stało?
- Maciek dał mi jasno do zrozumienia, że mnie kocha, ale dodał też że pozwoli mi odejść, bo tak będzie lepiej dla nas
- A ponoć to kobiety ciężko zrozumieć - Dziewczyna pokręciła głową
- Widzę, że chociaż ty się świetnie bawisz - spojrzałam na nią znacząco, zmieniając ten niewygodny dla mnie temat
- Pani Watson... - Daria wybuchła śmiechem
- Nie śledzę cię, jeśli o to ci chodzi - również się roześmiałam
- Wiem, wiem, aż tak to widać?
- Nie domyśliłabym się, gdybyś nie schodziła z góry taka rozanielona, trzymając za rękę Artura, przecież znacie się dopiero od tygodnia
- Bawisz się w moją matkę?
- Nie miałam tego na myśli, po prostu znam Artura
- Niby skąd - Daria zmieniła ton głosu, na oskarżycielski
- Chodziliśmy razem do klasy, a poza tym to przyjaciel Maćka, więc miałam okazję poznać go z tej innej strony
- Nie wtrącaj się, mogę robić co mi się żywnie podoba, a nikomu nic do tego.
- Spokojnie, nie zamierzam rozliczać cię z tego co robisz i z kim śpisz - odpowiedziałam w obronie
Dziewczyna popatrzyła na mnie łagodniej, po czym westchnęła
- Przepraszam...Chyba wolę się oszukiwać, że nie każdy facet to świnia
- Przejdzie ci jak się napijesz - odpowiedziałam normalnie
- Masz rację. Napiję się, ale z tobą
- Zgoda - posłałam jej uśmiech po czym obie chwyciłyśmy za kieliszki, które Daria przed chwilą wypełniła bezbarwną wysokoprocentową cieczą.
- Do dna - rzuciła, uniosłam wysoko kieliszek, po czym całość wypiłam, nie popijając.
- Na drugą nóżkę? - zaproponowałam
- Widzę, że mam kompankę do picia - uśmiechnęła się. - Masz mocną głowę. - zauważyła. - Wypiłaś już kilkanaście mocnych drinków i dalej się trzymasz na nogach, jak ty to robisz dziewczyno?
Nie odpowiedziałam tylko wypełniłam po brzeg puste kieliszki.
- Za porządnych facetów - roześmiałam się, po czym obie wypiłyśmy wódkę w tym samym czasie.
Spojrzałam na zegarek który wisiał w kuchni, zbliżała się druga w nocy.
- Już tak późno a nikt nie myśli wychodzić
- Po kilku imprezach się przyzwyczaisz. Ludzie na domówkach tworzą grupy, jak w szkole.
Jedni wychodzą ostatni, zawsze na końcu, nigdy przed innymi, drudzy już po dwóch godzinach są tak spici, że mają dość ale stwarzają pozory trzeźwych i dalej piją, a potem kończą przytuleni do toalety, a jeszcze inni...
- Dobra, mniej więcej kapuję - przerwałam jej. - Nie chcę już tego słuchać, z łatwością mogę odnaleźć te grupy u ciebie - roześmiałam się, a ona razem ze mną
- Wiem co mówię, to nie pierwsza moja impreza
- Domyślam się. - Pogrążyłam się w myślach, porównując swoje życie do życia Darii.
Ja piję sama, zamknięta w malutkim pokoju, ona robi imprezy na cały dom, a przy tym świetnie się bawi, na mnie nikt nie zwraca uwagi, a ona swoim blaskiem i sposobem życia przyciąga do siebie ludzi jak światło ćmy...Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, ale właśnie może ta różnica sprawiła, że się polubiłyśmy? Czułam, że wcale nie jest taka, jak ją oceniłam. Z każdym kieliszkiem i godziną spędzoną z nią coraz bardziej się do niej przekonywałam.


***

Za oknem zaczęło już jaśnieć, a na domówce zostali tylko ''najtwardsi zawodnicy'', wśród nich ja. Artur siedział na kanapie z drinkiem w ręce, a drugą obejmował wtuloną w niego Darię, która opierała się teraz o jego ramię. Zastanawiałam się, jakby to było, gdybym teraz była tu z Jankiem, i również wtulała się do niego. Pogrążyłam się w marzeniach. Siedzieliśmy teraz w trójkę. Wkrótce zorientowałam się, że nie mam już drinka. Podniosłam się z fotela i udałam do kuchni, uzupełnić pustą szklankę. 
- Przyniesiesz mi też? - usłyszałam ożywiony głos Darii
- Jasne
Po chwili wróciłam, niosąc w rękach dwie pełne szklanki. Podałam jej jedną i z powrotem rozsiadłam się w fotelu. Widać było zmęczenie po Darii. Niedbale zrzuciła szpilki ze stóp kopiąc je pod ścianę. 
- Dzięki wam za imprezę - zwróciła się do nas
- To my dziękujemy tobie - uśmiechnęłam się, po czym zaczęłam zbierać się do wyjścia. 
- Do zobaczenia w szkole! - usłyszałam głos dziewczyny zza ściany kiedy byłam już w przedpokoju
- Trzymaj się - odpowiedziałam, zostawiając ich samych.



MAŁY PRZERYWNIK

Witajcie drodzy czytelnicy! Jak wam się podoba nowe opowiadanie? Chcecie więcej, czy może powinnam dać sobie spokój z pisaniem? Co myślicie o tym blogu, będziecie wpadać częściej czy odpuszczacie? Znów zostało was niewielkie grono... co jest tego powodem? Napiszcie proszę w komentarzach, a ja postaram się coś z tym zrobić. Przypominam, że na blogu istnieje opcja zaobserwowania :) Licznik dobije chociaż do 10 obserwujących? :) Liczę na was, to dla mnie mega ważne, chciałabym mieć z wami jakiś kontakt.