16.08.2017

CHANGE cz. 2





  Rozejrzałam się dookoła siebie i leniwie przeciągnęłam. Kolejny poranek i kolejny promienny dzień w Kanadzie. Spojrzałam na telefon, który uparcie wibrował.
- Co jest Roxan?
- Imprezowiczko, chciałam cię poinformować, iż za piętnaście minut zaczynasz zajęcia sztuki!
- Czekaj, to już? Tak szybko?
- Nie spiesz się. To nic takiego, tylko zwyczajny przedmiot, na którym czeka cie zaliczenie! Więc luz.
- Dobra nie dramatyzuj. Pięć minut i będę gotowa. - rozłączyłam się i w szybkim tempie ruszyłam pod prysznic.
 Droga do Akademii minęła mi bardzo szybko. Na całe szczęście udało mi się wkraść niespostrzeżenie do sali. Wcisnęłam się na siedzenie obok mojej blond przyjaciółki i oczekiwałam na kolejne polecenia profesor Millec.
- Obstawiałam dwadzieścia minut spóźnienia. - wyszeptała dziewczyna.
- Jednak z dnia na dzień mój wynik staje się lepszy. - cicho się zaśmiałam.
- Panno Stacy! Doceniam pani dyskretne dołączenie do zajęć, jednak proszę o chwilę spokoju.
- Oczywiście, przepraszam. - zwróciłam się do profesorki.
- Jednak nie byłaś tak dyskretna. - usłyszałam za plecami złośliwe dogadywanie jednej z dziewczyn z zajęć. Na szczęście zignorowałam to i wsłuchiwałam się w wykład.
 Kolejna praca, kolejne zaliczenie i tak na okrągło. Oczywiście malarstwo było moją pasją, ale zajęcia i tematyka przez nią prowadzona wydawała mi się nudna. Z resztą wszystko takie było od miesiąca.
 Kolejna lekcja była jedną z ulubionych w ostatnim czasie. Mianowicie basen! Tak, otóż w Akademii liczyły się każde talenty. Od artystów do piosenkarzy poprzez sportowców. Nie było miejsca na odmienność. Każdy mógł się wykazać w swojej dziedzinie.
 Ubrałam strój kąpielowy i udałam się na zewnątrz, gdzie czekała już nasza trenerka. Nie byłam najlepsza w tym zajęciu jednak lubiłam to robić, ponieważ mogłam się spokojnie wyładować.
- Proszę zająć swoje miejsca i zaczynamy od pięciu basenów! - oznajmiła po czym wszystkie ustawiłyśmy się na wyznaczonych na początku pierwszego roku miejscach.
 Usłyszałam odliczanie i po krótkim „trzy” wskoczyłam do wody.
 W miarę szybkim tempie pokonałam kilka basenów wyrzucając z głowy wszystkie myśli o Travisie.
 Zmęczona wyskoczyłam na twardy grunt i odchylając głowę brałam kilka głębszych oddechów.
 - Merel, z dnia na dzień coraz lepszy czas. - pochwaliła trenerka.
- Lizuska. W ostatnim czasie stała się pupilką chyba większości profesorów. - usłyszałam za sobą dogadywanie dziewczyn, lecz zignorowałam to.
 Starałam się być lepsza i rozwijać wszystkie zdolności. Nie moja wina, że najzwyczajniej w świecie mi się to udawało.
 Po chwili odpoczynku wskoczyłam do wody zrobić ponownie kilka basenów.