zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
10.10.2017
CHANGE cz. 17
- Przestań! - odepchnęłam go od siebie dotykając palcami warg.- Nie możesz tak robić! Mieszasz mi w głowie! - byłam zrozpaczona.
- Nie płacz. Nie zachowuj się jak rozkapryszone dziecko.
Spojrzałam na niego złowrogim spojrzeniem i rzuciłam poduszką na co się zaśmiał.
- Widzisz to, że zależy mi na tobie i to wykorzystujesz. - spuściłam bezradnie ręce.
- To nie jest tak. - ponownie podjął próbę objęcia mnie, tym razem nie natykając się na sprzeciw. - Po prostu...nie chcę cię wciągać w moje zakłopotane życie...nie ciebie iskierko. -przejechał dłonią po moim policzku.
- A może ja tego chcę? - próbowałam wyczytać w jego oczach wszystkie jego tajemnice, na próżno. - Chcę być częścią twojego zakłopotanego życia.
Wtuliłam się w jego twarde mięśnie i wsłuchiwałam w bicie serca.
Co mogłam poradzić, że pragnęłam go, mimo jego złego traktowania mnie? Serce nie sługa.
- Jak ty to robisz? - odsunął mnie tak, by móc spojrzeć mi w oczy.
- Czyli co? - byłam zdziwiona.
- Im bardziej chcę trzymać dystans, tym cholerniej się w tobie zakochuję.
- Więc go nie trzymaj. - musnęłam dłonią jego policzek.
- Iskierko, nie mogę. Nie potrafię cię w to wciągnąć. Wybacz mi. - zwyczajnie w świecie podszedł do drzwi i wyszedł.
Co?Nie ma mowy!
Otrząsnęłam się i nie zarzucając niczego na ręce wybiegłam za nim trzaskając drzwiami. Stanęłam na chodniku i próbowałam odszukać go, jednak na marne.
Cholera, kolejny raz mi zwiał. Co mam zrobić, żeby mi zaufał?
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Kellana. W końcu to jego kuzyn. Odebrał po drugim sygnale.
- Merel?
- Mam do ciebie wielką prośbę.
- Więc proś.
- Wiem, że nie powinieneś, ale czy mógłbyś...
- Jego numer? Dziewczyno ile razy mam ci powtarzać, że to nie jest chłopak dla ciebie?
- Jestem duża, poradzę sobie.
- Nie zrobię tego. Dobrze wiesz co o tym myślę. Powinnaś odpuścić.
Zdenerwowana na niego wcisnęłam czerwoną słuchawkę i kopiąc w drzwi weszłam do środka.
Dlaczego oni wszyscy muszą mi to utrudniać? Jakim prawem zabraniają mi miłości? Ja też mam prawo być szczęśliwa, nawet jeśli on nim ma być.
Czemu on? Co miał na myśli mówiąc, że jego życie jest kłopotliwe? Czyżby miał aż tak wiele problemów? Czy może sens tkwi w czymś innym?
Powinnam odpuścić słysząc to, jednak nie miałam na to najmniejszej ochoty.
Mama zawsze mi powtarzała, że jeśli mi na czymś zależy, muszę o to walczyć.
Tak też zrobię. Nie zamierzam z niego rezygnować. Udowodnię mu to.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
