zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
6.09.2018
PERFECTION 30
Po wszystkim pragnęłam jedynie zatopić się w tych ciepłych ramionach, które od kilku miesięcy troskliwie o mnie dbały.
Stanęłam przed drzwiami ukochanego i zapukałam w nie. Na szczęście nie był na treningu. Otworzył mi w samych bokserkach. Chyba nie zamierzał już dzisiaj nigdzie wychodzić.
- Vanessa, co się stało? - był zdziwiony moim widokiem.
- Nie przeszkadzam? - zapytałam łamiącym się głosem.
- Oczywiście, że nie. Po prostu nie spodziewałem się tu Ciebie. Wejdź. - wpuścił mnie do środka.
Odłożył na bok paczkę popcornu i schował mnie w mocnym uścisku.
Zdjął ze mnie kurtkę i szalik, po czym sama zdjęłam buty i oboje ruszyliśmy do jego sypialni.
- Co się dzieje? - zmartwiony łapał moją twarz w obie ręce.
- Potrzebowałam być dzisiaj z Tobą. Rozmowa z matką wszystko mi uświadomiła.
- Ale co Ci powiedziała? - słuchał mnie uważnie.
- Mówiła mi o tym wszystkim co wpajała mi przez te 25 lat. Siedziałam naprzeciw niej i uświadomiłam sobie, że ona chce, abym była taka sama. - nic nie mówił tylko uważnie mnie słuchał. - Bez uczuć, perfekcyjna, samowystarczalna. Miałam być kobietą, która nie potrafi kochać i nie zna tego uczucia, a jedynie ma posiadać to wszystko z obowiązku. - przeniosłam swoje zaszklone oczy na jego piękną twarz, która wpatrywała się we mnie ze współczuciem. - Levi, ja tego nie chcę. Chcę kochać, być kochaną, czuć ciepło rodziny i tą otaczającą nas miłość. Chcę znać to uczucie, którego Ty mnie nauczyłeś. Nie chce być znowu idealna.
- Kochanie, nikt Cię nie zmusza. Zawsze możesz zrezygnować. To Ty masz decydować o tym jaka będziesz. Nie Vance, nie matka, nawet nie ja, lecz Ty. - trzymał moje dłonie w rękach, dodając mi tym otuchy.
-Nie chcę tego ślubu. Odwołam go. - te słowa wbiły go w osłupienie.
- Słucham? - nie dowierzał.
- Ślubu nie będzie. - byłam pewna tego co mówię.
- Jesteś tego pewna? - w dalszym ciągu jego oczy miały kształt pięciozłotówek.
- Chcę spędzić resztę życia z Tobą. W cieple tych uczuć. - dotknęłam delikatnie dłonią jego policzka.
Na te słowa, na jego usta wkradł się uśmiech. Pochylił się nade mną, opierając ręce po obu moich stronach o poduszki i zaczął muskać moje usta. Delikatnie pieścił nasze wargi, w między czasie pozbywając się moich ubrań. Kiedy zostałam już w samej bieliźnie, oparł mnie na poduszki i z uśmiechem jeździł palcem wzdłuż koronki stanika, by niespodziewanie wsunąć palec i muskać opuszkiem moje sutki. Na jego dotyk, bacznie stanęły i prosiły, aby zamknął je w swoich palcach. Z moich ust wydobył się cichy jęk, mimo to on nie przestawał. Sprawnie rozpiął zapięcie stanika i rzucił go niedbale na podłogę, zjeżdżając ręką wzdłuż brzucha i pocierając moją kobiecość przez koronkę czarnych majtek.
- Czuję przez ten materiał jak mokra jesteś. - wyszeptał tuż przy moim uchu, na co odchyliłam głowę w tył.
Nawet nie zwracałam uwagi na to, że przez cały ten czas miałam zamknięte oczy. Jednym palcem objął materiał moich majtek i nim się spostrzegłam zajęły one miejsce obok idealnie dobranego stanika.
- Wow. - wypowiedział, wsadzając we mnie dwa palce. - Chodź! - pociągnął mnie tak, że teraz siedziałam na nim okrakiem, ocierając się o jego twardą męskość. -Wskakuj malutka. - pogładził mnie dłonią po policzku.
Nie musiał dwa razy prosić. Już po chwili czułam jak ruchami wypełnia moje wnętrze do samego końca. Nie musiałam tłumić w sobie dźwięków. On również. Oboje wypełnialiśmy siebie, nawzajem łącząc nasze głosy.
- Patrz mi w oczy. - poprosił, kiedy pod wpływem emocji przymykałam je.
- Levi, nie mogę. - wypowiedziałam ledwo słyszalnym głosem.
Na moje słowa, chłopak obrócił nas w przeciwną pozycję i teraz to on penetrował mnie swoim ciałem.
Długo nie trwało, aż dołączył do mnie we wspólnym spełnieniu.
- Jesteś cudowna. - wypowiedział te słowa, wtulając się w moje piersi.
Spełniona i pełna euforii, wplatałam palce w trochę za długie włosy bruneta. Na pewno nie miał czasu na pójście do fryzjera, lecz niedługo będę musiała mu o tym przypomnieć.
Leżąc na moich piersiach, musiał przysypiać, bo jego oddech stawał się coraz to bardziej równy, aż w końcu stał się całkowicie płytki. Postanowiłam nie być mu dłużna i również oddać się senności.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
