16.06.2017

POPROSZĘ O MIŁOŚĆ 21


Nie mogłam się doczekać, aż zegar wybije dwudziestą. Od rana chodzę nakręcona. Czy dobrze robię? Ah... to tylko jedna randka. Przekonywałam samą siebie. Przejrzałam się w lustrze. Moja cera świetnie komponowała się z kremową sukienką, która sięgała mi do ud i podkreślała moją talię. Miałam w niej figurę klepsydry. Strój uzupełniłam kolią pereł i bransoletką z tego samego kompletu. Zakręciłam włosy na lokówkę i upięłam górną część włosów wsuwkami. Pokremowałam twarz. Nie jestem zwolenniczką podkładów, za bardzo niszczą mi cerę. Przytuszowałam rzęsy, a usta pomalowałam matową czerwoną szminką.Spryskałam się bardzo wonnymi perfumami, które dostałam od Sary na zeszłoroczną gwiazdkę. Założyłam czarne czółenka. Wpakowałam do torby telefon, po czym usiadłam zniecierpliwiona na sofę i spojrzałam na zegarek. Wybiła ósma. Kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, zerwałam się na równe nogi, ale zamiast Roberta ujrzałam w nich Dominika. Zaniemówiłam.
- Co ty tutaj robisz? - wydusiłam z siebie.
- Chciałem cię przeprosić, zachowałem się jak dupek. - Wszedł do środka i zamknął drzwi. Nadal staliśmy. Byłam zbyt przejęta tym że go widzę, że nie mogłam się poruszyć. Miałam straszną ochotę wpić się w jego usta. Ale zamiast tego zaczęłam:
- Szkoda, że tak późno to zrozumiałeś. Nie mam teraz czasu.
- Wychodzisz gdzieś? Świetnie wyglądasz.
- Nie zmieniaj tematu. I tak, mam randkę.
- Jak to randkę? - widziałam w jego oczach zdumienie i ukłucie zazdrości, bo zacisnął szczękę i uwydatniły się jego kości policzkowe. Odczuwałam satysfakcję, że jednak go to ruszyło. Ale też wyrzuty sumienia, że musiałam sprawdzić to w taki sposób. Spojrzałam na jego dłonie. Miał je zaciśnięte w pięści. Spojrzałam mu w oczy. Zebrałam się w sobie i rzekłam.
- Musisz już iść. - wydukałam.
- Znam go?
- Nie, chodzimy razem na uczelnię. Idź już, proszę cię.
- Jak ma na imię? - Nie dawał za wygraną.
- To nie jest ważne. Tyle czasu na ciebie czekałam. Spóźniłeś się. Chciałam ci wszystko wytłumaczyć, ale nie chciałeś tego słuchać.
- Baw się dobrze z tym fagasem. - rzucił i wyszedł. W tym samym momencie do domu wszedł Robert. Minęli się w przejściu wymieniając spojrzeniami. Kiedy na mnie spojrzał czułam że nie może znaleźć słów. W końcu, po dłuższej chwili milczenia odezwał się.
- Boże, jak ty pięknie wyglądasz. - zaczął, kiwając głową z podziwem.
- Dziękuję - zarumieniłam się.
- Kto to był? - zapytał, kiedy Dominik zniknął z pola widzenia.
- Mój przyjaciel. Chyba... - westchnęłam.
- Czemu wyszedł taki wściekły?
- Pokłóciliśmy się, ale nie chcę o tym gadać, zgoda? - pokiwał twierdząco głową.
- Gotowa?
- Jasne.
Ciągle czułam wzrok Roberta na sobie. Nie powiem, bo zrobiło mi się miło. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie. Nie czułam się przy nim skrępowana, wręcz przeciwnie. Co nie znaczy, że przy Dominiku czułam się spięta, nie, nic z tych rzeczy. Z tą różnicą, że Dominika znałam od zawsze. A Roberta od jakiegoś czasu. Był dla mnie tajemnicą, którą chciałam odkryć. Włączyłam radio, szukając mojej stacji. Znalazłam. W radiu leciało ''Pomimo Burz''. Robert zaczął śpiewać, bo akurat trafiłam kiedy był refren. Patrzyłam na niego i czułam, że jeśli będę się z nim spotykała częściej, zakocham się w nim szybciej, niż mi się wydaje. Miałam wrażenie, że śpiewa tę piosenkę właśnie do mnie.



                                     ***


Podjechaliśmy pod średniej wielkości dom. Wysiadł z auta i otworzył dużą bramę na podwórko. Wyręczyłam go i przesiadłam się na miejsce kierowcy, po czym wjechałam na podwórko, a Robert zamknął bramę.

- Całkiem nieźle prowadzisz. - zagaił kiedy szliśmy schodami prosto do jego drzwi.
- Dzięki, ale całkiem niedawno zdałam. Jakieś półtora roku temu.
- Super, ja mam prawko odkąd skończyłem liceum. - pokiwałam głową.
- Randka jest u ciebie?
- Tak, to jakiś problem? - zmartwił się.
- Nie, tak tylko pytam. Jakbym wiedziała, to sama bym coś ugotowała - Wskazałam na jedzenie z pudełka.
- Nie umiem gotować, ale chciałem cię jakoś ugościć. Mam nadzieję, że wybaczysz mi to pójście na łatwiznę. - uśmiechnął się.
- No jasne. Nie przejmuj się. - pokrzepiłam go uśmiechem.
- W takim razie usiądź sobie w salonie, a ja wszystko przygotuję, i do ciebie dołączę.
- Okej. - pokierowałam się do salonu, który był niedaleko kuchni. Pomimo, że mieszkał sam wnętrze domu było dość wysmakowane. Pokój był śliczny. Ściany miały kolor kawy z mlekiem. Okno przysłaniały kremowa firanka, i ciemno-szare zasłony. Skórzana sofa stała pod ścianą, i zachęcała swoim wyglądem, na niej ułożone były mięciutkie kremowe poduszki, z sierściowego materiału. Przy sofie stała duża ciemna ława, a na przeciwnej ścianie wisiał duży telewizor. Zaniemówiłam. Byłam tak pochłonięta podziwianiem salonu, że nie zauważyłam kiedy Robert pojawił się z talerzami.
- I jak ci się podoba w moich skromnych progach?
- Skromnych? - prychnęłam
- Aha. Moja siostra jest dekoratorem wnętrz, pomogła mi się urządzić.
- Widać nutkę kobiecego stylu.
Zaśmiał się, po czym rozłożył talerze na ławie i podał mi widelec z nożem. Mimo, że jedzenie było z pudełka wyglądało całkiem apetycznie.
- Smacznego.
- Wzajemnie - odpowiedziałam po czym zabraliśmy się do jedzenia. Po skończonym posiłku sprzątnął talerze, i kiedy nastawił zmywarkę wrócił do mnie, trzymając w dłoniach dwie wysokie szklanki z mrożoną kawą, z dużą ilością bitej śmietany i podłużnym kremowym ciastkiem, wbitym w sam środek, i kolorową słomką.
- Uuu, ale super wygląda.
- Zrobiłem specjalnie dla ciebie - posłał mi uśmiech. - Proszę - podał mi zimną szklankę, pełną kostek lodu. Upiłam łyk, po czym odłożyłam na ławę.
- Już dawno chciałem do ciebie zagadać - usiadł bokiem, aby lepiej mi się przyjrzeć.
- Serio? Ja wcześniej cię nie zauważałam.
- Może dlatego, że jesteś taka skryta. Prawie z nikim nie rozmawiałaś. - Kurde, przejrzał mnie. Na wylot.
- Nie jestem zbyt towarzyska - przyznałam.
- A czy moje towarzystwo ci odpowiada? - Już chciałam krzyknąć ''nawet nie wiesz jak!!!'' ale zamiast tego odpaliłam tylko: pewnie.
- Cieszę się. - przysunął się bliżej i odgarnął kosmyk włosów, który wydostał się spod upięć. Poczułam jak przez moje ciało przeszedł nieznany mi wcześniej dreszcz. Pragnęłam aby mnie pocałował. Jego piękno mnie uderzało. Był oszałamiająco przystojny. Chyba chciał tego samego co ja, bo zbliżył swoją twarz do mojej a po chwili nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku, którego żadne z nas nie chciało przerwać. Targały mną różne emocje. Usiadłam na jego kolanach, a on położył dłonie na moich plecach nie przestając całować. Odsunął moje włosy, i zaczął całować moją szyję, a ja odchyliłam się, aby mu to ułatwić.
- Marlena, jesteś taka seksowna. Nie potrafię ci się oprzeć. - mówił między pocałunkami.
'to się nie opieraj'- pomyślałam.Przerwał i położył mnie na plecach. Jednak zaraz zszedł ze mnie i wziął mnie na ręce po czym przeniósł do sypialni, i położył na wygodnym łóżku. Zsunął ze mnie sukienkę, już miał zdjąć ze mnie majtki kiedy mu przerwałam.
- Robert...
- Tak? - spojrzał na mnie
- Ja jeszcze nigdy...
- Będę delikatny. - pocałował mnie w nagi dekolt. - Obiecuję. - Zsunął ze mnie majtki.
- Ufasz mi? - spojrzał na mnie, kiedy momentalnie pozbywał się swoich ubrań.
Tak naprawdę długo go nie znałam, ale czułam, że mogę mu zaufać. Chciałam mu ufać, i chciałam go w sobie poczuć.
- Ufam ci - przyciągnęłam go do siebie i założyłam dłonie na jego szyi, po czym zaczęłam go całować. Nasze języki tańczyły, niczym w głodnym tańcu pożądania. Za chwilę poczułam jak jego ręka wędruje między moimi udami. Moim ciałem wstrząsnęły kolejne dreszcze. Po chwili zanurzył się swoją męskością we mnie. Wzdrygnęłam się,i wydałam z siebie stłumiony jęk.
- Cii.. już dobrze. Jeszcze chwilka. - zapewniał mnie, po czym wsunął się głębiej, rytmicznie poruszając się w przód i w tył. Kiedy oboje byliśmy zaspokojeni wyszedł ze mnie i dał upust przyjemności na mój biust, którym targały dreszcze.


                                      ***



- Jesteś cudowna - gładził ręką mój policzek, kiedy leżeliśmy okryci kołdrą, prosto z pod prysznica. Jego nagie ciało, dotykało mojego, leżeliśmy bardzo blisko siebie.

- Ty też. Dziękuję ci - posłałam mu uśmiech, po czym zbliżyłam swoje wargi do jego, i złożyłam na nich namiętny pocałunek.
Chwilę później wtuliłam się w niego, i spełniona zasnęłam.