zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
24.08.2017
CHANGE cz. 5
Wszyscy rozeszli się na parkiet zostawiając mnie samą z nieznanym mężczyzną. Wypite dwa drinki nie uczyniły mnie odważnej, lecz jakaś wewnętrzna nić ciągnęła mnie.
- Jestem Merel. - oparłam się łokciami o stół, na co on jedynie prychnął śmiechem. - Może pójdziemy na parkiet?
- Nie wydaje mi się, abyś narzekała na brak adoratorów. - nie zaszczycił mnie spojrzeniem.
- Chcę żebyś poczuł się bardziej swojsko w nowym otoczeniu.
- Nie jest nowe i nie potrzebuje do tego przyzwoitki. - spojrzał na mnie czarnymi jak węgiel oczyma.
- Czyżby pan odważny bał się jednego, krótkiego tańca?
- Twoja taktyka na poderwanie chłopaka? Marna. - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Nie to nie. - wstałam poirytowana tym, że kolejny facet na którego zwróciłam uwagę okazał się być dupkiem.
Usiadłam przy barze i zamówiłam drinka, którego kolejny raz wypiłam do samego dna. Byłam wściekła. Na niego? Nie. Na samą siebie.
Upiłam kilka łyków z kolejnej szklanki i poczułam pukanie po ramieniu.
- Mmm…coraz częściej się spotykamy. - zauważyłam Bruna, barmana z ostatniej imprezy.
- Mam nadzieję, że to nie jest dla ciebie problem.
- Oczywiście, że nie. - odstawiłam szklankę na blat.
- Ciężki dzień? Czy może jakiś dupek?
- Przystałabym raczej przy tym drugim określeniu. - przekrzywiłam głowę w bok.
- Zatańczymy? - wyciągnął dłoń w moją stronę.
Spojrzałam złowrogim wzrokiem w stronę Bryana i napotykając jego spojrzenie z pełną gracją zatopiłam swoją delikatną dłoń w jego.
- Z miłą chęcią. - wyszczerzyłam szereg białych zębów.
Nie czekając na nic pochłonęliśmy się w tańcu. Jako barman całkiem nieźle dotrzymywał mi kroku. Niewielu mężczyzn to potrafiło.
Muzyka się skończyła, a ja zdyszana podziękowałam Brunowi za tańce.
- Polecam się na przyszłość. - musnął mój policzek i odszedł.
Samotnie wróciłam do stolika i opadając na siedzenie chwyciłam za trunek. Upiłam kilka łyków i natknęłam się na rozbawiony wzrok Bryana.
- Co? Jestem rozmazana, brudna czy coś? - odstawiłam na stół szklankę.
- Nic. - odwrócił głowę
- No powiedz! - nie dawałam za wygraną.
- Zwyczajnie zastanawiam się tylko, czy po zaledwie trzech drinkach zawsze rzucasz się wszystkim mężczyznom w objęcia?
Jego oczy wręcz śmiały się. Nie wytrzymałam tego i zwyczajnie w świecie podniosłam szklankę i wylałam na niego całą zawartość.
- Dupek! - syknęłam
- To na pewno nie jest tak poniżające jak twoja ubolewająca duma. - również wstał i wyszedł.
Poczułam rosnącą we mnie nienawiść do niego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
