zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
2.10.2018
PERFECTION 36
Teneryfa jest pięknym miejscem. Na tych wspaniałych wyspach kanaryjskich w ciągu sześciu dni zdążyliśmy zwiedzić winnice, wulkaniczne plaże oraz z piaskiem z Sahary, a także mogliśmy być widzami pięknego karnawału. Różnokolorowe kreacje wprawiały w osłupienie. Szczerze powiedziawszy ten karnawał dodał mi inspiracji na kolejny pokaz mody w sklepie. Jak to w karnawałach bywa, dziewczęta prezentowały świecące kreacje, jednak pióropusze zastąpiły pięknymi materiałowymi dodatkami. Przewaga kolorów to róż, biel, zieleń i żółć. To chyba podobało mi się najbardziej.
Oczywiście nie można zapomnieć o pięknej, brązowej opaleniźnie.
Pod wieczór naszego ostatniego dnia, postanowiłam przyrządzić pyszną kolację. W pobliskim sklepie Vance kupił hiszpańskie wino, a ja zakupiłam kilka świeżych owoców morza. Pierwszy raz obchodziłam się z krewetkami, kalmarami czy homarami, jednak dzięki Internetowi w moim telefonie, gotowanie nie sprawiało zbytnio dużych trudności.
Postawiłam potrawy na stole i zaprosiłam mojego męża do zjedzenia kolacji. Chciałam, aby ostatni dzień pobytu minął nam przyjemnie, jak reszta spędzonych dni.
Po zajęciu miejsc, Vance rozkorkował wino i nalał nam obojgu trzy czwarte objętości kieliszka.
- Kanaryjskie wino jest doskonałe. Kupię kilka butelek do naszego domu. - zaoponował.
- Zgadzam się. Wieczorami po pracy będziemy mogli zrelaksować się i powspominać te czasy. - posłałam mu ciepły uśmiech i zamoczyłam krewetkę w ostrym sosie.
Niewielkie ilości jedzenia zostały skonsumowane. Jak to w towarzystwie wina, lekki zawrót głowy wziął górę. Stwierdziłam, że dzisiejsza kolacja, była w pełni udana, dlatego postanowiłam udać się do sypialni, a następnie wziąć ostatni prysznic w Hiszpanii. Nie dane mi było spokojnie wybrać ciuchów do spania. Lekko wstawiony Vance, podszedł do mnie obejmując w pasie i zaczął całować moją szyję. Wiedziałam czego chce, potrzebował tego, w końcu był moim mężem, jednak ja nie potrafiłam się przełamać. Nie umiałam spędzić upojnej nocy w jego towarzystwie, gdy za każdym razem miałam w głowie wspomnienie Leviego.
- Vance, przepraszam, ale nie mam ochoty.
- Jako moja żona powinnaś umilić mi ten tydzień poślubny.
- Wiem, ale przepraszam. Jestem wykończona. - chciałam go wyminąć, kiedy poczułam mocne szarpnięcie.
Chłopak chwycił za mój nadgarstek, odwracając mnie do siebie twarzą, boleśnie ściskając. W jego oczach odbijała się furia.
- Jemu też to mówiłaś? Czy może od razu pakowałaś się do łóżka? - nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Ja...
- Nie wymiguj się tym, że nie było żadnego romansu. Niejednokrotnie widziałem was razem... - pokręcił głową. - Więc jeśli mówię, że mam ochotę, to Ty nie masz prawa mi odmawiać.
- Ale Vance... - chciałam zaprzeczyć, lecz popchnął mnie brutalnie na łóżko, przez co cała moja pewność zniknęła.
- Rozbieraj się! - krzyknął, a ja nie dowierzałam w to co się z nim dzieje. - Głucha jesteś?
Patrzył się na mnie z kpiną i przewagą w oczach, a ja spanikowana musiałam robić co mi kazał. Czułam się jak w najgorszym koszmarze, z którego nie mogłam się wybudzić. Rozbierałam powoli każdą część garderoby, przedłużając tę czynność najwolniej jak się da, bo uważałam, że w ten sposób zyskam trochę więcej czasu przed tym co miało za chwilę nadejść.
- Szybciej! Chyba, że chcesz żebym Ci pomógł... - Z jego oczu kipiała złość.
Szybko pozbyłam się ubrań, patrząc na niego błagalnym wzrokiem.
- Może pokażesz mi jak robiłaś to z nim?! Lubisz na ostro dziwko? - Z jego ust wydobywały się słowa pełne nienawiści. Uderzały mnie w samo serce. Dlaczego dopiero teraz stał się taki agresywny? Jak udawało mu się tak grać przed naszą rodziną... Przecież na ślubie nie dał niczego po sobie poznać. Pełna obaw nie odzywałam się ani słowem, byleby nie pogarszać swojej sytuacji z której nie było ucieczki. Zastanawiałam się, czy to wciąż ten sam mężczyzna, którego poznałam dziesięć lat temu...
- No pytam się! - Vance przywołał mnie do porządku.
- Masz paranoję - starałam się go uspokoić.
- Milcz i na kolana.
Zrobiłam co rozkazał. Czułam się bardzo upokorzona ale co mogłam zrobić w tej sytuacji? Kiedy odpowiednio dobrze, choć bardzo niechętnie go zadowoliłam pociągnął mnie za włosy i przyciągnął w górę do siebie tak bym podniosła się z kolan i ściskając dłonią za podbródek wyrzucił: - Kładź się.
Posłusznie położyłam się na plecach i czekałam. Zastanawiałam się czy to już nie gwałt. Moje rozmyślania przerwał pełen pożądania i wściekłości Vance który z całej siły wsunął się w moje wnętrze i penetrował mnie od środka. Zacisnęłam zęby aby nie wydać z siebie żadnego dźwięku, ani też żeby bardziej go nie sprowokować. Kiedy już zaspokoił potrzebę w tej pozycji odwrócił mnie na bok, po czym położył się koło mnie i przylgnął ciałem do mojego ciała, w ten sposób brzuchem przywierał do moich pleców wsuwając penisa od tyłu w pochwę. Zacisnęłam usta i czułam, że łzy ulatywały jedna po drugiej. Pozwoliłam im płynąć. Kiedy Vance doszedł, odsunął mnie od siebie i odwrócił się do mnie plecami. Koszmar minął, ale jeszcze gorsze dni miały dopiero nadejść...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
