zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
16.05.2019
PERFECTION 52
Ostatnie dni były ciężkie, jednak Levi jak zwykle twardo wspierał mnie, poprawiając mi humor. Wspólne pikniki, wyjazdy nad jezioro czy do kina, romantyczne kolacje. Poczucie, że ma się kogoś bliskiego przy sobie.
Właśnie siedziałam w ogrodzie czytając książkę, jednocześnie pilnując małej Abby. Mała uwielbia odwiedzać wujka, od kiedy jej nowa, najlepsza ciocia zamieszkała razem z nim. Wspólne zabawy, obiady i rozmowy wprowadzały mnie w poczucie matki, którą za kilka tygodni będę.
Rodzice Leviego zareagowali na tą wiadomość w kompletnie odwrotny sposób niż moja rodzicielka. Ich radości nie było końca. Mimo iż nie znali mnie dobrze, akceptowali to, że ich syn zostanie ojcem.
Z fabuły książki wyrwały mnie chłodne ręce okrywające moje oczy. Nie spodziewałam się nikogo innego jak mężczyzny z którym mieszkam.
- Wiedziałam, że to Ty. - wyszczerzyłam rząd białych zębów.
Nie czekając na jego prośbę, przesunęłam się, robiąc mu miejsce na huśtawce.
- Ciekawa książka? - zapytał obejmując mnie od tyłu.
- Byłaby lepsza, gdybyś pozwolił mi ją przeczytać. - zakpiłam, opierając się na jego torsie.
- Znam o wiele ciekawszy sposób na spędzanie rodzinnie czasu. - schylił głowę przy mojej głowie i zaczął całować miejsca za uchem.
- Levi! Ależ Ty jesteś niemożliwy! - naskoczyłam na niego śmiechem. - Jak możesz myśleć o takich rzeczach podczas gdy jedno dziecko bawi się na podwórku, a drugie za kilka dni ma pojawić się na świecie? - odwróciłam głowę tak, by widzieć jego twarz.
- A kto mówił o seksie? - zapytał rozbawiony. - Komuś chyba czegoś tu brakuje. - pstryknął w mój nos przez co wróciłam do poprzedniej pozycji. - I chyba wiem jak na to zaradzić.
Spodziewałam się czułych pieszczot lub zwyczajnego droczenia mnie, jednak nie bordowego pudełeczka.
- Co to? - zapytałam poważna, przełykając panicznie ślinę.
Drżącymi rękoma otworzyłam pudełko i ujrzałam piękny, złoty pierścionek. Wiedziałam co to oznacza, jednak byłam na to gotowa? Dopiero co uporałam się z jednym małżeństwem i już miałam rozpoczynać nowe?
- Wyjdź za mnie. - usłyszałam cicho wyszeptane tuż przy moim uchu słowa.
Sparaliżowana nie wydałam z siebie żadnego dźwięku.
- Powiedz coś.- nalegał
- Ja...nie wiem. - zaczęłam się jąkać.
- Oboje się kochamy, będziemy wychowywać dziecko. Nie widzę powodu byśmy nie mogli się pobrać. - był zaskoczony moją reakcją.
- Dopiero co zakończyłam jedno małżeństwo. Mam od razu pchać się w drugie? - chciałam, żeby poczuł się jak ja.
- Ze mną będzie inaczej. - wyjął pierścionek z pudełka i włożył go na mój palec. - Obiecuję.
- Znowu te przygotowania do ślubu. - westchnęłam z bezradności.
- Tym razem nie będziesz z tym sama. - ucałował czubek mojego nosa i mocno objął.
Tym razem wszystko będzie inaczej. Miałam taką nadzieję i chciałam żeby właśnie tak było.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
