1.12.2017

CHANGE cz. 39



 Leniwie przeciągnęłam się i otworzyłam oczy. Był już ranek. Spojrzałam na zaciskające się wokół mnie ramiona. Czyżby Bryan wrócił?
 Spał. Na pewno był zmęczony.  Spokojnie wyswobodziłam się z jego objęć i zamknęłam się w łazience. Chłodny prysznic to było to. Tego potrzebowałam do rozbudzenia się. Odkręciłam wodę i pozwoliłam kropelkom łagodzić moją skórę. Nie marnując czasu wyszczotkowałam dokładnie zęby i po wyczyszczeniu szczoteczki sięgnęłam ręką po ręcznik. Owinęłam się nim i stanęłam przed lustrem. Zero makijażu, idealnie uczesanych włosów. Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz zrobiłam paznokcie, widząc wielkie odrosty na moich palcach.
 Odwróciłam się w stronę drzwi z zamiarem otworzenia ich, kiedy ktoś zrobił to za mnie. Na widok Ridga wzdrygnęłam się, zakrywając usta ręką, by nie wydobył się z nich pisk.
- Przestraszyłeś mnie. - wytknęłam mu, posyłając gniewne spojrzenie.
- Przepraszam, jeszcze nie przyzwyczaiłem się, że z nami mieszkasz. - wodził wzrokiem po moim prawie nagim ciele.
- A gdybym była naga? - widziałam jak na jego usta wkrada się cień uśmiechu. - Przepuścisz mnie? - wskazałam na przejście w drzwiach, gdzie stał.
- Skoro muszę. - ustąpił mi miejsca, nadal nie spuszczając ze mnie wzroku.
 Albo popadam w paranoję, albo w jego głowie zebrało się zbyt wiele niecenzuralnych myśli związanych ze mną.
 Starając się odgonić moje myśli od niego, weszłam do sypialni. Nie zastanawiając się czy Bryan wstał, dyskretnie zakradłam się do szafki wyciągając z niej ubranie na dziś. Z zamiarem położenia ich na poręczy łóżka, odwróciłam się do miejsca, do którego stałam plecami i podskoczyłam w górę pozwalając mojemu gardłu wypuścić krzyk.
 Na łóżku, wsparty o poduszki siedział wpatrzony we mnie brunet.
- Myślałam, że śpisz. - odetchnęłam.
- Domyśliłem się po tym, jak seksownie wkradłaś się do pokoju niczym włamywacz.
Posłałam mu uśmiech i chwyciłam za turkusową koszulkę.
- Raczej nie będzie ci jeszcze potrzebna. - chwycił mnie w pasie i rzucił na łóżko, pochylił się nade mną, obdarowując pocałunkami moją szyję i ramiona. - Pomogę ci pozbyć się tego ręcznika. - strącił moją dłoń i wyjął włożony przeze mnie w biust róg ręcznika.
 Spokojnie odwinął jedną stronę, a następnie drugą. Widząc moje nagie piesi obcałował każdą z nich, zjeżdżając dłonią w dół mojej zgiętej w kolanach nogi. Jego ręką spoczęła na udzie, tak jak zawsze, gdy zaczynał pieścić moje ciało. Jednak tym razem nie miałam ochoty na to, co za chwilę miało się wydarzyć.
Strąciłam jego rękę i rozkazałam mu spojrzeć mi w oczy.
- Chcę się ubrać. - mój głos był spokojny.
 Położył głowę między moje piersi i po chwili oddechu puścił mnie wolno w kierunku zawieszonych na poręczy ubrań.
- Kiedy wczoraj wróciłem, spałaś na parapecie z butelką wina między nogami. - zaczął.
- Musiałam zasnąć. - mój głos był obojętny.
Czyżbym była zła za jego wczorajsze wyjście do pracy?
 - Nie bądź zła. Wiesz dobrze, że muszę być do dyspozycji, na każde wezwanie szefa. - objął mnie muskając szyję.
 - Nie jestem. Pójdę zrobić śniadanie.- lekko podenerwowany kopnął w krzesło znajdujące się przy toaletce.
 Nie słyszałam reszty. Skupiłam się na szykowaniu jedzenia.