W drodze do hotelu nie odzywałam się do Maćka ani słowem, ściskałam w dłoni obrazek który dostałam od Zosi. Uspokoiłam się dopiero w pokoju. Położyłam obrazek na szafce, po czym przebrałam się w swoje ulubione dresy i luźną bluzę. Siedząc na łóżku związałam włosy w wysokiego luźnego kucyka.
- Jak się trzymasz? - zapytał, siadając obok mnie
- Średnio, nie mogę dojść do siebie
- To minie, musisz być dzielna dla Zosi - wspierał mnie
- Wiem, dziękuję, że ze mną przyjechałeś
- Nie ma problemu. - uśmiechnął się - Za chwilkę przyjdę - wstał
- Gdzie idziesz?
- Do sklepu, chcesz coś?
- Chyba nie, wszystko mam, dziękuję.
- Okej.
Zostałam sama. Potrzebowałam rozmowy z Jankiem, więc długo nie myśląc sięgnęłam po telefon. Wystukałam na klawiaturze dobrze znany mi numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Pięć sygnałów...nikt nie odbierał. Postanowiłam spróbować ponownie. Odebrał po dłuższej chwili.
- Halo? - usłyszałam po drugiej stronie
- Cześć kochanie.
- Płakałaś? - zapytał zmartwionym głosem
- Nie - skłamałam, nie chcąc mu wszystkiego tłumaczyć
- Słyszę, wiesz, że mi możesz powiedzieć
- Wiem, ale nie ma takiej potrzeby. Co u ciebie? - zmieniłam temat
- Wszystko dobrze, znalazłem pracę
- Tak? To świetnie. Cieszę się
- Ja też, a jak u ciebie?
- Dobrze. Chyba.
- Co się dzieje?
- Nic, później o tym porozmawiamy dobrze? Chciałam tylko wiedzieć, czy u ciebie wszystko w porządku. Martwiłam się.
- Nie potrzebnie, wszystko jest okej.
- To dobrze. W takim razie dobranoc.
- Dobranoc kochanie. - usłyszałam, po czym się rozłączyłam.
W tym samym momencie do pokoju wszedł Maciek z butelką czerwonego wina w ręce.
- Wino? - zdziwiłam się
- Pomyślałem, że przyda ci się trochę alkoholu
- I dobrze pomyślałeś - uśmiechnęłam się, zabierając od niego butelkę. - Długo cię nie było
- Oprócz lodów z Zosią nic nie jedliśmy, więc zamówiłem kolację.
- Dlaczego tak się starasz? - przeniosłam na niego wzrok
- Ostatnio zachowałem się jak dupek, chciałem ci to jakoś wynagrodzić
- Oh, nie musisz... oboje zachowaliśmy się nietaktownie. - próbowałam go usprawiedliwić.
- Słabo wyszło...
- Nie mówmy już o tym, lepiej otwórz wino - uśmiechnęłam się, zapominając o całej sprawie.
Maciek zabrał ode mnie butelkę. Ktoś zapukał do drzwi. Jak się później okazało był to kelner, przywożąc nam jedzenie.
- Zamówiłeś room service? - zwróciłam się do Maćka
- Tak, to źle?
- Nie... skąd - uśmiechnęłam się, po czym podziękowałam kelnerowi i wręczyłam mu napiwek. Zamknęłam drzwi, po chwili siadając na łóżku.
- Więc co my tu mamy? - zainteresowałam się zawartością tacy
- Sałatka cezar z grzankami i bagietka czosnkowa przekrojona na kilka części
- W sam raz do wina.
- Na dole powinny być kieliszki, podasz? - zwrócił się do mnie
- Pewnie. - sięgnęłam do dolnej części wózka w poszukiwaniu kieliszków. Stały dwa. Wyciągnęłam je i postawiłam tuż obok naszych talerzy. - Gotowe.
Zadbał o wszystko. - Pomyślałam
- Świetnie - Maciek wypełnił szkło czerwoną cieczą.
- Wypijmy za wyjazd i za to, że jesteśmy tu razem. - wzniosłam toast
Maciek uniósł kieliszek w górę i stuknął z moim, po czym oboje upiliśmy łyk. Poczułam cierpki smak, pomieszany z lekką nutą słodyczy. Po chwili byłam nieco rozluźniona. Przystąpiliśmy do jedzenia. Kiedy wszystko zniknęło z talerzy usiedliśmy na podłodze, na wprost siebie, rozmawialiśmy o różnych rzeczach śmiejąc się i pijąc wino. Kiedy butelka była w połowie opróżniona zorientowałam się że nasza rozmowa zeszła na inny tor. Pora wyznań.
- Przez ten czas kiedy się nie widzieliśmy, ciągle o tobie myślałem - patrzył mi prosto w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc upiłam łyk wina. Zyskałam trochę czasu na odpowiedź.
- Owszem, długi czas się nie widzieliśmy, jednak z tego co wiem, nie śpieszno było ci to zmienić. - widziałam, że był tym skrępowany.
- Wtedy byłem inny, wiesz, znajomi, te sprawy. Tym razem postanowiłem, że z nową szkołą zmienię również niektóre rzeczy... - przechylił kieliszek z winem.
- Co masz konkretnie na myśli?
- Uważam, że teraz mam szansę naprawić to wszystko. - Zaczął się przysuwać w moją stronę. Doskonale wiedziałam, do czego dążył, jednak ja nie mogłam na to pozwolić.
- Maciek... posłuchaj, zdałam sobie sprawę, że nadal coś do ciebie czuję...ale to nie może mieć miejsca. Mam chłopaka.
- Nie będę nalegał. Kocham cię, ale jeśli to nie ma przyszłości nie będę cię błagał abyś ze mną była. Po prostu chcę, abyś o tym wiedziała.
- Napijmy się jeszcze wina. - poprosiłam. Nie tego się spodziewałam. Dlaczego wyznałam, że coś do niego czuję? To była prawda i zdawałam sobie z tego sprawę.
- Jesteś z nim szczęśliwa?
- Co? - zakrztusiłam się winem. Czy to coś zmieniało? Miało coś wspólnego ze mną i z Maćkiem?
- Jesteś z nim szczęśliwa? Proste pytanie.
- Dlaczego pytasz?
- Nie wyglądasz na taką.
- Nie wiem o co ci chodzi.
- Skąd on jest?
- Z Rzeszowa
- To daleko. Widzieliście się kiedyś?
- Nie - pokręciłam głową
- Musi być ci ciężko.
- Daję radę. Kochamy się.
- Nie wątpię. Nie wiesz jakbym chciał być na jego miejscu.
- Chciałbyś?
- Pewnie. Nie ma dnia, żebym o tym nie myślał.
- Zrobiło się późno, pójdę już spać.
- Mam spać na podłodze, czy...?
- Możesz koło mnie, ale w bezpiecznej odległości
- Spoko. Taki układ mi pasuje. - uśmiechnął się.
Wino się skończyło więc nadszedł czas snu. Położyłam się przy oknie, od lewej strony. Maciek położył się po drugiej.
- Dobranoc - odrzekł
- Dobranoc - odpowiedziałam
Spojrzał na mnie, po czym odwrócił się do mnie plecami. Chyba byłam dla niego zbyt ostra. Zrobiło mi się go żal, ale nie wiedziałam co powinnam zrobić w tej sytuacji. Nie chciałam zostawić Janka, chociaż z drugiej strony Maciek miał rację. Było mi ciężko. Cholernie ciężko. Brakowało mi jego bliskości. Nie byłam do końca szczęśliwa. Pragnęłam mieć go przy sobie naprawdę. Przez chwilę wyobraziłam sobie, że Janek leży teraz koło mnie. Co by się teraz działo? Kochalibyśmy się do rana? Czy może zasnęli w objęciach? Nie wiem. Nagle cały obraz się rozmazał. Janek zniknął. Pragnęłam teraz aby ktoś mnie przytulił. Bez słowa wtuliłam się w Maćka. Byłam zagubiona. Czułam się przytłoczona. Wszystkie sprawy zlały się w jedną, która mnie przerastała. Bałam się reakcji Maćka. Przez chwilę myślałam, że mnie odrzuci, jednak nic takiego się nie stało. Odwrócił się w moją stronę i patrzył mi w oczy. Wszystko wymknęło mi się z pod kontroli, ale było już za późno by się wycofać. Potrzebowałam go. Delikatnie gładził mój policzek, wpatrując się we mnie. Milczeliśmy. Słowa w tym momencie były zbędne. Nagle wyswobodził się z moich objęć i oparł się rękami o poduszki, będąc teraz nade mną.
- Chcesz tego? - zapytał.
Kiwnęłam twierdząco głową.
Po chwili poczułam delikatne muśnięcie warg. Najpierw niepewnie, a potem coraz bardziej zachłannie. Nasze usta złączyły się w jedno, a języki dotykały się wzajemnie. Ściągnęłam z niego koszulkę, po czym odrzuciłam ją w kąt pokoju, on uczynił to samo z moją bluzką i stanikiem który znalazł się teraz obok jego bokserek. Oglądał moje ciało. Nie byłam skrępowana. Cały wstyd minął z chwilą, kiedy pozbył się ze mnie ubrań. Delikatnie masował moje piersi, następnie zjechał w dół pozbywając się koronkowych majtek. Wsunął palec w sam środek źródła przyjemności. Bawił się, całując moją szyję. Miałam zamknięte oczy. W pewnym momencie moje ciało wygięło się w mały łuk, gdy wsunął we mnie swoją męskość. Poczułam gwałtowne natarcie. Wydałam z siebie cichy dźwięk, spowodowany bólem. Był to mój pierwszy raz. Obiecałam sobie, że oddam się temu kogo naprawdę pokocham. Wiedziałam, że nie ma szans abym spotkała się z Jankiem więc to postanowienie nie miało znaczenia. Kochałam ich obu. Czułam, że moje uczucia do Maćka stają się bardziej wyraźne, nabierają kształtu. Nagle poczułam ciężar jego ciała na sobie, wsunął się jeszcze głębiej, przykrywając torsem moje nagie piersi. Wypełniała mnie przyjemność. Wkrótce oboje poczuliśmy spełnienie. Maciek położył się na plecach a ja bez słowa wtuliłam się w niego, kładąc głowę na jego klatkę piersiową. Objął mnie ramieniem, gładząc moje rozpalone ciało.