zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
30.09.2017
CHANGE cz. 14
- Aniołku! - Travis wyciągnął ręce w moją stronę. Bez namysłu podbiegłam i wtopiłam się w nie. To była moja odskocznia od wszystkiego. Ponownie czułam zapach jego drogich perfum, jego głaskanie lewą ręką po moich włosach. Dobrze pamiętam to miejsce. Mieniące się jezioro, poruszane wiatrem korony drzew... miejsce wyznaczone do kąpieli i pływania kajakami. Trawa, na której zawsze rozkładaliśmy duży czerwony koc, kładliśmy koszyk z jedzeniem i przytuleni wpatrywaliśmy się w bezchmurne niebo. To tu przychodziliśmy pływać kajakami. W tym miejscu nauczył mnie pływać. Brunet wziął mnie na ręce i zaczął kierować się na pomost, z którego wskakiwaliśmy do jeziora. Postawił mnie na nogach i zaczął się histerycznie śmiać. Obok niego zmaterializowała się całkiem ładna blondynka, którą ostatnio przytulał.
- Aniołku, ty nigdy nie będziesz najważniejsza. - wypowiadając te słowa stojąca obok niego blondynka wepchnęła mnie do wody. W tym momencie zapomniałam wszystkiego co mnie nauczył. Nie wiedziałam jak się pływa. Panicznie machałam rękoma, aż ponownie poczułam oplatające mnie ramiona. Sprawnie wyciągnął mnie z wody i położył na brzegu. - Wszystko w porządku? - jego twarz odbijała się w promieniach słońca - Nic się nie martw iskierko. - wyszczerzył swoje usta w szerokim uśmiechu.
Co jest do cholery? - Przez głowę przebiegła mnie ta myśl. Usiadłam na łóżku i chwyciłam się za głowę. Ból był niemiłosierny. Wbiegłam do łazienki i wycisnęłam na rękę dwie tabletki na ból głowy. Po szybkim prysznicu ubrałam jeansowe spodenki z wysokim stanem, białą luźną bluzkę. Na ręce włożyłam kilka bransoletek i związując włosy w wysokiego kitka wyszłam z domu. Nie miałam ochoty jechać samochodem, więc zamówiłam taksówkę. Poprosiłam o podwiezienie mnie do Starbucksa znajdującego się pod akademią. Na pierwszą lekcję i tak nie zdążę. Zamówiłam swoją ulubioną kawę i wolnym krokiem zmierzałam w stronę uczelni. Szłam chodnikiem, kiedy znienacka przejechał obok mnie motor z zabójczym tempem. Ze strachu aż podskoczyłam i całe szczęście, że moja kawa miała nakrętkę, bo zapewne cała zawartość znalazłaby się na mojej bluzce.
- Co za palant. - westchnęłam pod nosem i dopiero chwilę później spostrzegłam kto to był. Ten palant spędził wczorajszy wieczór w mojej sypialni, ten palant dał mi iskierkę nadziei na to, że między nami coś może być. To on zagasił tą iskierkę słowami „nie jestem chłopakiem dla ciebie”. Co to mogło oznaczać? Co miał na myśli? Nie mam pojęcia, ale na pewno się nie poddam. Nie teraz, kiedy mam cień nadziei. Kiedy tylko doszłam na teren Akademii on właśnie schodził ze swojego pojazdu. Położył kask na siedzeniu i przejechał dłonią po rozczochranych włosach. Odwrócił się i przeniósł wzrok na mnie. Jego kąciki ust uniosły się lekko ku górze, jednak to by było tylko na tyle. Westchnęłam w duchu i przekroczyłam drzwi wejściowe, więcej na niego nie patrząc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
