22.08.2017

CHANGE cz. 4




 W pośpiechu zbierałam wszystkie swoje rzeczy i przejeżdżałam szminką po ustach.
 Kolejny dzień, kolejna impreza.
 Nie zamierzałam rezygnować z niej tylko dlatego, że powinnam wydorośleć jak to określili moi rodzice. Jestem młoda i nie zamierzam marnować tego czasu.
 Nigdy nie pokazuj ludziom że jesteś słaba, nawet jakbyś miała zaraz się rozpaść, udawaj, że jest dobrze, bo ludzie czekają tylko na to, aż pokażesz swoją słabą stronę, aby cię zniszczyć.
 Wcisnęłam buty na swoje nogi i zamykając drzwi na klucz zbiegłam po schodach do taksówki.
 Kiedy tylko dojechałam na miejsce niczym z procy wyskoczyłam z pojazdu. Od razu uderzył mnie zapach alkoholu i głośna muzyka.
 - O jest!  -machała Roxan z połowy sali
- Długo kazałaś na siebie czekać. - zauważył Kellan.
Bez większego przejęcia wzruszyłam ramionami i chwyciłam nieruszonego drinka przechylając go do dna.
 - To co? Wbijamy na parkiet? - zauważył Kellan spoglądając ukradkiem na Roxan.
 Albo mi się wydawało, albo coś się kroiło między nimi.
 Wzrokiem przeszukiwałam stolik z zamiarem wypicia kolejnego drinka i jak na złość doniesienie nowego alkoholu, kolejny raz padło na mnie.
 Oddaliłam się w kierunku baru, aby zamówić trunek. Niestety tym razem obsługiwała kobieta. Złożyłam zamówienie, które szybko zrealizowała. Wracałam z kieliszkami do stolika, gdy poczułam owiewający moje długie włosy świeży powiew wiatru.
 Nawet nie zwracając na to uwagi, moje ciało odwróciło się w tamtą stronę, jakby niewidzialna nić ciągnęła mnie tam.
 Przymrużając lekko długie rzęsy wpatrywałam się w chłopaka, który zmierzał w naszym kierunku.
 Długie, ciemne włosy postawione w nieładzie na żel. Biała podkoszulka opinająca jego wyrobiony tors. Czarne magnetyzujące oczy wpatrywały się w moją twarz.
 Szedł w naszą stronę pewny siebie. Sprawiał wrażenie tajemniczego. Był przeciętny, jednak moje serce dało mi do zrozumienia, że nie ustąpi.
 - Siema Bryan!
Cicho usiadł na wolnym miejscu, a ja zdałam sobie dopiero sprawę, że wpatruję się w niego jak idiotka. Potrząsnęłam głową i ułożyłam na stoliku przyniesione drinki.
- Pijcie chłopcy, następną kolejkę przynosicie wy. - posłałam wszystkim uśmiech, łącznie z nowym kolegą, który bez emocji wpatrywał się we mnie.
 - Ohh, jak Kellan cudownie tańczy! - rzuciła mi się na ramiona rozanielona Roxan.
- Widać. Chodzisz jakbyś przeżyła swój pierwszy raz. - zauważyłam na co ona przewróciła oczyma.
- A to? - wskazała na nowo przybyłego.
- Bryan. - odpowiedział Kellan
- Znasz go?
- To mój kuzyn. - oznajmił, na co brunet wygiął usta w cwanym uśmiechu.
No to mam przechlapane.