zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
21.11.2018
PERFECTION 44
Po spakowaniu potrzebnych rzeczy, ubrałam się w czarne, długie spodnie i zieloną koszulę. Związując w przelocie włosy w wysokiego kitka, zbierałam torebkę i telefon. Levi czekał na mnie w samochodzie. Rozbawiony moim niewyrobieniem się z czasem wpatrywał się we mnie.
- Kochanie, przecież oni poczekają na nas. - mówił kiedy usadowiłam się na miejscu pasażera.
- I tak nie chcę się spóźnić. - oparłam się o siedzenie.
- Może chcesz prowadzić? - zapytał odpinając pas kierowcy.
Nie czułam potrzeby, by mu odmawiać, dlatego posłusznie zajęłam jego miejsce.
Sprawnie wjechałam na podwórko rodziców Leviego. Czułam skrępowanie ponownie witając w ich posiadłości. Byli to przyjemni, ciepli ludzie, którzy promieniowali radością i akceptowali każdego. Mimo wszystko bałam się co tak naprawdę mogą o mnie myśleć.
- Widzę, że mamy nowego kierowcę. - gospodyni domu zaczęła temat. - Witaj dziecko. -objęła mnie, tak jak kiedyś robiła to moja mama.
- Witam. - odwzajemniłam uścisk.
- No to cała rodzina jest w komplecie. Tony i Elec czekają na miejscu. - poinformowała Megan.
- W takim razie jedziemy. - zawtórował jej Levi.
- Ale Levi. - zatrzymałam go. - Nie znam drogi.
- Ja poprowadzę. - musnął czubek mojego nosa i usiadł na miejscu kierowcy.
Nie pozostało mi nic innego jak zawtórować mu. Zapięłam pas i zdjęłam białe vansy po czym wygodnie usadowiłam się na fotelu.
Po kilku godzinach byliśmy na miejscu. Uradowany chłopak wyszedł jako pierwszy nie wyjmując nawet bagaży, które nam przyszykowałam. Zapewne nie będą nam potrzebne, bo już rano nas tu nie będzie, ale wolałam być przygotowana.
Wysiadłam z samochodu i wolnym krokiem kierowałam się w stronę ludzi szykujących zastawę na drewniane stoły.
- Nie przejmuj się. Zawsze gdy tu przyjeżdżamy Levi zapomina o otaczającym go świecie. -poinformowała mnie siostra chłopaka. - Elec zresztą też. - pokręciła przecząco głową, przez co jej burza blond włosów opadła na twarz.
Jak tak piękna dziewczyna mogła nie uporządkować włosów w takie miejsce?
Taka myśl przeleciała mi przez głowę.
- Chodź. - wyciągnęłam w jej kierunku rękę.
- Dokąd? - była rozbawiona
- Chcę Ci coś pokazać.
Posłusznie ruszyła za mną. Wskazałam jej gdzie ma usiąść i wyjęłam z bagażnika kosmetyczkę. Na jej widok dziewczyna wybuchła melodyjnym śmiechem.
- Zabrałaś to tutaj?
- Jak widzisz, jednak się przydała. - zaczęłam robić jej delikatny makijaż, a następnie upięłam włosy w wysokiego koka. - Teraz na pewno będzie Ci wygodniej, a makijaż doda Ci uroku. - wyjęłam kilka pasemek włosów, aby opadały koło jej uszu.
Nie zajęło dużo czasu, aż obok nas zjawiła się Abby. Rudowłosa dziewczynka, zachwyciła się widokiem mamy i również poprosiła o uczesanie i pomalowanie jej. Oczywiście zgodziłam się i nie minęła chwila nim dziewczynka miała pięknie upięte włosy i pomalowane błyszczykiem usta. Uradowana podbiegła do swojego taty, który stał w towarzystwie Leviego i jego brata.
- Abby, kto Cię tak pięknie uczesał? - Elec kucnął naprzeciw dziewczynki.
- Vanessa, prawda że jest zdolna? - chwaliła dziewczynka.
- Prawda.
W tym momencie uchwyciłam spojrzenie Leviego, który uradowany wpatrywał się we mnie, puszczając mi przy tym oczko. Drobny gest, a sprawił, że moje serce zaczęło szybciej bić.
Czy kiedyś przestanę tak reagować?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
