zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
30.07.2018
PERFECTION 20
Dzisiejszego dnia musiałam sama dojechać do butiku oraz wrócić do domu. Mimo, że odebrałam swój samochód od mechanika zaledwie trzy dni temu, większość czasu podwoził mnie Levi. Powodem dzisiejszej zmiany jest jego trening. Nie zamierzałam robić z tego wielkiego problemu, w końcu musiał dawać z siebie wszystko. Piłka znaczy dla niego tyle samo co sklep dla mnie.
Postanowiłam, że dzisiaj to ja przejmę stery i odwiedzę go, tak jak to on mnie. Nie zastanawiając się wsiadłam do swojej naprawionej już bmw i obrałam kierunek stadionu.
Droga wraz z nawigacją minęła dosyć szybko, pomimo korków, które towarzyszyły godzinie 13:00.
Na szczęście, przy wejściu nie spotkałam żadnego z ochroniarzy. Spokojnie mogłam wejść na murawy stadionu.
Stanęłam przy wejściu na trybuny, dotykając poręczy bramki boiska i przyglądałam się grającym piłkarzom. Każdy z nich był na swój sposób idealny w tym co robi, jednak moją uwagę przykuł numer 18. Tak to Levi. Był pochłonięty grą. Za każdym razem, kiedy ktoś z przeciwnej drużyny wbiegał w jego teren, rzucał się gwałtownie na niego, tym samym przejmując piłkę. Dzielnie bronił swojej bramki przed przeciwnikami.
Muszę przyznać, że poniosły mnie emocje, kiedy strzelił gola przeciwnej drużynie, zaczęłam bić gromkie brawa.
- To zamknięty trening! Nie powinno tu Pani być. - zauważył starszy mężczyzna, chyba trener ich drużyny.
Na pewno był znaną postacią, jednak ja nie zbyt interesowałam się tymi sprawami.
- Przepraszam, ja tylko... - zaczęłam, ale on bacznie mi przerywał.
- Gdzie jest ta cholerna ochrona. Przecież powinni dopilnować, aby nikt nie przyszedł.
- Ale laska, ciekawe do kogo przyszła.
- Musi mieć jakąś sprawę, w końcu nie wygląda na fankę piłki nożnej.
Już miałam zacząć się tłumaczyć, kiedy między mnie, a trenera wciął się Levi. Objął mnie uradowany i podnosząc do góry, obrócił wokół własnej osi.
- Spokojnie trenerze, ona do mnie.
- Levi, wiesz przecież, że to zamknięte treningi. Nie możemy sobie pozwolić na takie rzeczy. - mówił mniej zdenerwowany.
- Przepraszam, to wyjątkowa sytuacja. - spojrzałam błagalnie na mężczyznę.
- 10 minut przerwy! Nasz Romeo musi porozmawiać. - powiedział pół żartem.
- Więc co chciałaś? - zapytał ukazując swoje piękne, białe perełki w uśmiechu.
- Chciałam, żebyśmy poszli na obiad, ale masz trening, więc chyba trochę się wygłupiłam. -potarłam skronie ze zdenerwowania.
- Ej, nie wygłupiłaś. Kończę trening za pół godziny. Wezmę szybki prysznic i przyjadę po ciebie. - dotknął dłonią mojego policzka.
- Przygotuję coś.
- Nie, porywam cię. - musnął moje usta.
- Przepraszam, po prostu już nie wytrzymywałam. - przygryzłam swoje wargi.
- Ja też kochanie. A teraz wybacz, ale muszę wracać. Przyjadę po ciebie.
Ostatni raz musnął moje usta, po czym wrócił do chłopaków, którzy przybijali mu piątki. Nie pozostało mi nic innego jak wrócić do domu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
