4.10.2018

PERFECTION 37


 Powrót do domu okazał się gorszy niż myślałam. Lot i przejazd samochodem pokonaliśmy w ciszy, jednak w domu ciągle zostawałam naskakiwana przez mojego męża. Codziennie musiałam zmuszać się do kochania, a następnie zamykać się w łazience pod pretekstem brania kąpieli. Jednak wtedy zanosiłam się głuchym płaczem.
 Jedynie dnie spędzane w sklepie były dla mnie odskocznią od tego wszystkiego. Wymuszany uśmiech, pozory dobrego wizerunku, obracanie się wśród ludzi.
 Dzisiaj odwiedzili nas moi rodzice. Zaskoczona ich wizytą nie zaszczyciłam ich obiadem. Na szczęście miałam w lodówce kupione dwa dni temu w cukierni ciasto. Pokroiłam je i zaparzyłam kawy.
- Jak wam się podobało na wakacjach? - zagadnęła matka.
- Było wspaniale, słońce, świeże powietrze... - zaczął wspominać
- Tak, było świetnie - skłamałam, w końcu Teneryfa była pięknym miejscem.
- Kupiliście pamiątki? Zrobiliście jakieś zdjęcia?
- Oczywiście. Vanessa ma wszystko zgrane na laptopie.
- Córeczko na co czekasz? Pokaż nam. Jesteśmy ciekawi razem z ojcem jak się bawiliście. - mówiła upijając łyk kawy.
- Niestety, ale pokazywałam Mary w pracy i jest rozładowany. Może innym razem. -przybrałam sztuczny uśmiech.
- Oj dziecinko, jesteś jakaś rozkojarzona. - faktycznie, moje myśli biegały po całym pomieszczeniu.
- W pracy miałam ostatnio masę roboty. Przygotowywałam pokaz. Wzorowałam się na strojach z Teneryfy. Gdybyś tylko zobaczyła kreacje w czasie karnawału. Byłabyś zachwycona. - chciałam zmienić temat co oczywiście mi się udało.
  Po wyjeździe rodziców Vance przyjął swoją nową twarz. Nie do końca wiem, czy był taki zawsze, czy może poznawszy prawdę o mojej zdradzie stał się taki. Obawiałam się, jednak że to ja go tak zraniłam.
- Oj Vanesso. - usłyszałam za plecami jego głos. - Robisz się niegrzeczna. - zauważył.
- O co Ci znowu chodzi? - byłam już tym wszystkim zmęczona.
- O to jak zachowałaś się przy rodzicach. - przejechał palcem wzdłuż mojej szyi, przez co trzymana w ręku szklanka wpadła do wody z pianą.
- Byłam normalna. -mówiłam kontrolując swój głos.
- Zachowałaś się bardzo niestosownie do sytuacji, następnym razem masz promieniować radością i z chęcią rozmawiać o spędzonych wspólnie wakacjach. - chwycił w rękę kosmyk moich włosów i szarpnął nimi do tyłu. - Zrozumiałaś?
- Tak. - wycedziłam przez zęby.
- A teraz powinnaś przyjąć należytą karę. - szarpiąc mnie za rękę zaprowadził do naszej sypialni i popchnął na ziemię.
 Pospiesznie rozpiął zamek spodni ściągając je na dół. Stał przede mną obnażony z bielizny i z wrednym uśmiechem wpatrywał się we mnie.
- Chyba wiesz co masz robić. - zaśmiał się szyderczo.
 Nie zamierzałam być posłuszna przez co pociągnął mnie za włosy i zmusił do poniżania się.
 Po wszystkim odsunął się ode mnie i wymierzył ostry cios w policzek.
- Następnym razem masz się postarać. - mówiąc to zostawił mnie samą w sypialni, pozwalając bym zanosiła się płaczem.