25.08.2017

CHANGE cz. 6




- Ślicznie wyglądasz aniołku. - powiedział wplatając swoje palce w moje włosy i przybliżając wargi do moich.
- Mówisz mi to tyle razy, a za każdym potrafisz doprowadzić moje policzki do czerwoności. Jakim cudem? - wpatrywałam się w te szare oczy.
- Miłość aniołku. Miłość. - musnął mój policzek.
 Wtuliłam się w te ciepłe ramiona, które dawały mi tyle miłości.


- Cholera! - zaklęłam słysząc pukanie do drzwi.
- Merel, idź otwórz! - powiedziała moja przyjaciółka leniwie odwracając się w przeciwną stronę.
- Oczywiście. - odburknęłam i leniwie zarzucając na siebie szlafrok podeszłam do drzwi.
  Ledwo patrząc na oczy przekręciłam zamek drzwi i wpuściłam przybyszów do środka.
- Oh! Dziecko! Jak ty wyglądasz?! - oburzyła się moja rodzicielka.
- Mamo, proszę tylko nie krzycz. - chwyciłam się za głowę.
- Haha, ostro zabalowałaś. - zaśmiał się Dave, mój starszy brat.
- Cicho bądź! - zatrzasnęłam drzwi - Kawę? Herbatę?
- Idź doprowadź się do porządku, a ja przyszykuję śniadanie. - uspokoiła matka.
- Dziękuję. - pocałowałam ją w policzek.
- Szybko, bo ostro czuć od ciebie alkohol. - przymknęła nos.
 Wzdychając zrobiłam jak kazała. W pierwszej kolejności wskoczyłam pod prysznic co przyniosło mi odświeżenie. Umyłam zęby i przeczesałam szczotką mokre włosy puszczając je luźno. W szarych dresach i białej bokserce zwolniłam łazienkę i ruszyłam na ratunek mojej przyjaciółce.
 - Roxan! - szturchałam ją.
- Co jest? - podniosła się na łokciach.
- Idź pod prysznic. Mamy niezapowiedzianych gości.
- Ciocia i Dave? - kiwnęłam twierdząco głową - Daj mi 10 minut.
 Opuściłam pokój i dołączyłam do znajdującej się już w kuchni części mojej rodziny.
- Mmm…co za zapachy - zauważyłam świeżo pokrojony szczypiorek i warzywa.
- Siadaj. - podała mi tabletkę na ból głowy i sok pomarańczowy - Świeżo wyciskany, tak jak lubisz.
- Dziękuje mamuś! - posłałam jej całusa.
- Stanowczo ją rozpieszczasz. Przecież jest już dorosła. - zauważył brat.
- Przypomnij sobie ile razy o ciebie się troszczyłam, kiedy przychodziłeś pod wpływem alkoholu i zasypiałeś już w korytarzu na płytkach.
 - Dzień Dobry! - przywitała się Roxan na co Dave od razu z szerokim uśmiechem znalazł się obok niej.
 Idiota myślał, że ma u niej szanse. Ciekawe co by zrobił gdyby dowiedział się o Kellanie.
 Na mojej twarzy pojawiło się rozbawienie.
 Usiadła obok mnie i nie musiała długo czekać na porcję tabletek i soku.
 Mimo, że mama nie odwiedzała mnie zbyt często, zawsze liczyłam na świeże jedzenie i jej pokrzepiające słowa.
 We wspólnym towarzystwie pochłanialiśmy przygotowane jedzenie.