28.02.2018

WIRTUALNA NIĆ 12

Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez odsłonięte zasłony. Przetarłam leniwie oczy i wstałam, orientując się, że poprzedniej nocy zasnęłam w ubraniach i makijażu. Czułam potworny ból głowy. Dlaczego wczoraj tak się spiłam? Wpadam w alkoholizm? Może muszę trochę przystopować? Pomyślę o tym później. Zwlokłam się z łóżka, i poczłapałam do łazienki. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic, zmywając z siebie wczorajszy dzień. Odkręciłam zimną wodę i pozwalałam by kropelki wody muskały moją skórę. Kiedy poczułam się odprężona ubrałam czarne poszarpane szorty z wysokim stanem, szary T-shirt i białe trampki. Z ręcznikiem owiniętym na głowie zabrałam się za makijaż, siadając przy małym lusterku które zawsze zabierałam ze sobą. Nie miałam siły na dokładne malowanie, więc byle jak przytuszowałam rzęsy i przyciemniłam brwi lekko zmieniając ich kształt. Włosy związałam w koka, nisko tuż przy szyi i zamykając pokój na klucz zeszłam na śniadanie. Długo szukałam wolnego miejsca, aż zobaczyłam Marysię i Filipa, którzy machają do mnie ręką, żebym się przyłączyła. Odetchnęłam z ulgą i dołączyłam do nich. 
- Gdzie się wczoraj podziewałaś? - Siostra zapytała pełna zmartwienia
- Musiałam się przewietrzyć, w klubie było duszno i głośno
- Nam nie przeszkadzało - Filip uśmiechnął się do Marysii
- Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście
- My tak, a ty?
- Byłam na plaży - odpowiedziałam siostrze po czym zabrałam się do jedzenia.

Po śniadaniu wróciłam do swojego pokoju. Na dzisiaj nie przewidywaliśmy żadnych planów, więc każdy mógł spędzić ten dzień po swojemu. Leżąc i patrząc w sufit przypomniałam sobie, że od wczoraj nie mam kontaktu z Jankiem. Szybko zerwałam się z łóżka w poszukiwaniu telefonu i ładowarki. Kiedy znalazłam obie rzeczy położyłam się z powrotem i podłączyłam kabel do gniazdka, wraz z telefonem, włączyłam go, pewna że znajdę tam spam nieodebranych od niego połączeń, tymczasem nie wyświetliło mi się żadne. Dlaczego od dawna do mnie nie dzwonił? Postanowiłam, że tym razem ja się do niego odezwę pierwsza, jednak nikt nie odbierał. Westchnęłam i z powrotem położyłam się na łóżku zamykając oczy. Wiedziałam, że jeśli dłużej będę o tym rozmyślała, popadnę w paranoję, dlatego postanowiłam, że ten jeden z niewielu dni pobytu w Gdańsku jaki mi został, spędzę na świeżym powietrzu, być może uda mi się coś zwiedzić. Włożyłam na stopy trampki wiążąc sznurówki na kokardkę. Popryskałam się perfumą, a przez ramię przełożyłam sobie małą torebkę, wsadzając w nią telefon i portfel w razie gdyby coś mi się spodobało i zapragnęłabym to sobie kupić. Wyszłam z pokoju i zamknęłam go na klucz, który oddałam do recepcji. Miła pani odwiesiła go na swoje miejsce. Opuściłam hotel i szłam przed siebie, nie mając konkretnego planu. Usiadłam na pobliskiej ławce i zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam głos małej dziewczynki.
- Dzień dobry - powiedziała mała, słodkim głosikiem, na te słowa otworzyłam oczy i przyjrzałam się dziecku.
- Cześć, jak masz na imię? - zapytałam ją z uśmiechem
- Zosia, a Pani? - Dziewczynka przyglądała mi się z ciekawością
- Oj jaka zaraz tam Pani, po prostu Iza okej? - wyciągnęłam do niej rękę a ona ją uścisnęła, odsłaniając białe ząbki w niewinnym uśmiechu
- Czemu siedzisz tu sama? - zapytała zainteresowana
- Przyszłam pomyśleć i zastanowić się trochę...
- Nad czym? - nie dawała za wygraną
- Niczym ważnym i tak nie zrozumiesz - lekko chciałam ominąć ten temat, ale Zosia nadal drążyła.
- No powiedz mi, proszę... - zrobiła maślane oczka.
- No dobrze... - westchnęłam - Zakochałam się w kimś
- Na prawdę? A jak to jest się zakochać?
- Jak będziesz duża to się dowiesz - zapewniłam ją
- To bardzo długo...Nie chcę tyle czekać - posmutniała
- Doczekasz się, wszystkie dziewczynki kiedyś się zakochują i na ciebie przyjdzie pora, wierz mi.
- Skoro tak mówisz, to na pewno masz rację...A nie kłamiesz mnie? 
- Oczywiście, że nie.
- Nie lubię kiedy ludzie kłamią, to mnie rani - słuchałam jej z zaciekawieniem i miałam wrażenie że w jej przeszłości kryje się jakaś smutna historia...chciałabym się o tym dowiedzieć, jak na swój wiek była bardzo mądra. 
- Mówię prawdę, ale musisz być cierpliwa. 
- No dobrze - na jej twarzyczkę znów wkradł się uśmiech. - Myślisz, że ten chłopak też się w Tobie zakochał? - Zosia wróciła do poprzedniego tematu
- Mam taką nadzieję, ale nie mogę być pewna na sto procent
- Na pewno Cię kocha - wpatrywała się we mnie, i uśmiechała tak jakby chciała dodać mi otuchy.
- Ile masz lat? - zapytałam
- Pięć
- Nie jesteś zbyt mała aby sama błąkać się po tak dużym mieście?
- Nie, jesteśmy na wycieczce. Tam stoi moja...
- Zosiu, dlaczego oddalasz się od grupy? Chyba już o tym rozmawiałyśmy prawda? - Starsza kobieta podeszła do nas zmartwiona, spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła po czym wzięła dziewczynkę za rękę i oddaliły się. Ja natomiast podniosłam się z miejsca i udałam się z powrotem do hotelu, zapominając, że wyszłam aby pozwiedzać.