- Ale niespodzianka - powitał mnie
- Musiałam przyjść, nie poradzę sobie jutro, jeśli nie otoczę się teraz twoimi ramionami.
- Chodź kochana - przytulił mnie do siebie, po czym weszliśmy do środka. Poszliśmy prosto do jego pokoju i położyliśmy się na łóżku.
- Stresujesz się? - zapytał, kiedy wtulałam się w niego.
- Tak, nie wiem co mnie czeka. Chcę pomóc tacie, ale boję się, że mama mnie znienawidzi, choć i tak od dawna nie dawała mi odczuć, że mnie kocha.
- Poradzisz sobie, jesteś silna i ja to wiem. Musisz tylko sobie zaufać.
Na te słowa podniosłam się i pocałowałam go w usta. Odwzajemniał pocałunki, głaszcząc mnie po plecach. Był spokojny i opanowany, jednak po chwili ożywił się i położył mnie na łóżku tak, że leżał teraz na mnie. Podciągnął moją koszulkę i kiedy tylko lekko podniosłam głowę, zdjął mi ją i rzucił w kąt. Następnie poczynił to samo ze stanikiem, spodniami, i majtkami. Leżałam całkiem naga, obserwując go.
- Wtedy też tak na mnie patrzyłaś
- Kiedy? - zapytałam
- Kiedy byłaś u mnie, i później jechaliśmy do Sopotu. Przebierałem się przy tobie.
- Ah tak... - przypomniałam sobie i czułam, że się czerwienię. Dałam się przyłapać.
- Czułem twój wzrok na sobie, patrzyłaś z takim pożądaniem
- Zachwycałam się twoim ciałem
- Czyżby? - uśmiechnął się i zaczął pozbywać się swoich ubrań. - Teraz możesz zachwycać się do woli.
- Tak zrobię - odwzajemniłam uśmiech po czym przyciągnęłam go do siebie. Zanurzył we mnie swoją męskość, a ja czułam przyjemne dreszcze, które występowały na ciele, z każdym jego natarciem w moje wnętrze. Po długiej przyjemności, osiągnęliśmy szczyt przyjemności, po czym oboje opadliśmy na poduszki. Wtuliłam się w niego, przylegając nagimi piersiami do jego torsu. Objął mnie ramieniem i bawił się moimi włosami.
- Nigdy nie wierzyłem, że kiedyś będziesz mi tak bliska. - zagaił
- Ja również. Wyobrażałam sobie długie życie samotnej singielki.
- Zawsze będę przy tobie, nawet jeśli wybierzesz jego.
- Już mi to mówiłeś - zauważyłam
- Będę mówił ci nawet tysiąc razy. Chcę, żebyś o tym pamiętała.
- Pamiętam. Ja też czegoś chcę...
- Czego?
- Mógłbyś jutro mi towarzyszyć?
- Oczywiście pocałował mnie w czoło.
Przymknęłam oczy, nie chcąc już o niczym myśleć. Wyciszyłam umysł i wsłuchałam się w bicie jego serca.
***
Rozprawa rozwodowa miała odbyć się za niecałe dwie godziny. Odkąd wstałam, chodziłam zestresowana. Na siłę zjadłam śniadanie, i wypiłam kawę. Potrzebowałam prysznica. Tak więc nie czekając długo poszłam do łazienki i zdjęłam z siebie piżamę po czym stanęłam w kabinie. Odkręciłam wodę. Ciepłe kropelki wody obmywały moje ciało. Namydliłam gąbkę i pocierałam nią skórę, następnie umyłam włosy, po czym spłukałam z siebie pianę i wyszłam owijając mokre włosy w mały ręcznik, a na wytarte ciało włożyłam szlafrok. Będąc już w pokoju otworzyłam szafę i wydobyłam z niej najelegantsze ubranie jakie miałam. Założyłam biały stanik, i koszulę oversize w tym samym kolorze, do tego czarną skórzaną spódnicę do połowy łydek cieliste rajstopy i wysokie szpilki na słupku. Zrobiłam makijaż ''nude'', ale usta podkreśliłam mocno czerwoną szminką. Włosy upięłam, nie zostawiając żadnego pasemka włosów opadającego swobodnie na ramiona. Całość uzupełniłam złotym naszyjnikiem i bransoletką z kompletu. Założyłam drugiego kolczyka i w tym momencie zadzwonił tata. Odebrałam niemal natychmiast.
- Cześć córeczko, dasz radę?
- Tak tato, wszystko pod kontrolą - zapewniłam go.
- Cieszę się. Przyjechać po ciebie, czy poradzisz sobie?
- Jedź z Małgorzatą, dołączę do was.
- Okej, w takim razie do zobaczenia na miejscu.
- Papa - pożegnałam się i wróciłam do lusterka. Rozpyliłam wokół siebie nowe perfumy. Jeszcze raz dokładnie się sobie przyjrzałam, po czym wzięłam do ręki torebkę kopertówkę i zadowolona zeszłam na dół, czekać na Maćka.