20.04.2018

WIRTUALNA NIĆ 33

Urodziny zbliżały się wielkimi krokami, a ja byłam w coraz większym stresie. Jednak nie zaprzątało mi to głowy tak bardzo jak rozprawa rozwodowa która miała odbyć się jutro. Czy dam radę zeznać przeciwko własnej matce? Bałam się wyrzutów sumienia, które mogłyby mnie po wszystkim dopaść. Postanowiłam odsunąć te myśli na bok i skupić się na lekcji, która właśnie trwała. Ze znudzeniem wyczekiwałam końca ostatnich dzisiaj zajęć. Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy opuściliśmy klasę i rozeszliśmy się do swoich domów. Nogi poniosły mnie jednak w inne miejsce. Do Maćka. Wsiadłam w tramwaj i jechałam teraz do niego. Właściwie chciałam tam jechać, potrzebowałam wsparcia, wiedziałam, że znajdę je u niego, wiedziałam, że kiedy tylko wtulę się w jego ramiona, wszystkie troski znikną. Wysiadłam na przystanku. Od jego domu dzieliły mnie dwie przecznice. Szłam pewnym krokiem, kiedy tylko byłam już pod domem od razu zapukałam do drzwi. Otworzył po dwóch minutach. 
- Ale niespodzianka - powitał mnie
- Musiałam przyjść, nie poradzę sobie jutro, jeśli nie otoczę się teraz twoimi ramionami.
- Chodź kochana - przytulił mnie do siebie, po czym weszliśmy do środka. Poszliśmy prosto do jego pokoju i położyliśmy się na łóżku. 
- Stresujesz się? - zapytał, kiedy wtulałam się w niego.
- Tak, nie wiem co mnie czeka. Chcę pomóc tacie, ale boję się, że mama mnie znienawidzi, choć i tak od dawna nie dawała mi odczuć, że mnie kocha.
- Poradzisz sobie, jesteś silna i ja to wiem. Musisz tylko sobie zaufać. 
Na te słowa podniosłam się i pocałowałam go w usta. Odwzajemniał pocałunki, głaszcząc mnie po plecach. Był spokojny i opanowany, jednak po chwili ożywił się i położył mnie na łóżku tak, że leżał teraz na mnie. Podciągnął moją koszulkę i kiedy tylko lekko podniosłam głowę, zdjął mi ją i rzucił w kąt. Następnie poczynił to samo ze stanikiem, spodniami, i majtkami. Leżałam całkiem naga, obserwując go. 
- Wtedy też tak na mnie patrzyłaś 
- Kiedy? - zapytałam
- Kiedy byłaś u mnie, i później jechaliśmy do Sopotu. Przebierałem się przy tobie. 
- Ah tak... - przypomniałam sobie i czułam, że się czerwienię. Dałam się przyłapać.
- Czułem twój wzrok na sobie, patrzyłaś z takim pożądaniem
- Zachwycałam się twoim ciałem
- Czyżby? - uśmiechnął się i zaczął pozbywać się swoich ubrań. - Teraz możesz zachwycać się do woli. 
- Tak zrobię - odwzajemniłam uśmiech po czym przyciągnęłam go do siebie. Zanurzył we mnie swoją męskość, a ja czułam przyjemne dreszcze, które występowały na ciele, z każdym jego natarciem w moje wnętrze. Po długiej przyjemności, osiągnęliśmy szczyt przyjemności, po czym oboje opadliśmy na poduszki. Wtuliłam się w niego, przylegając nagimi piersiami do jego torsu. Objął mnie ramieniem i bawił się moimi włosami. 
- Nigdy nie wierzyłem, że kiedyś będziesz mi tak bliska. - zagaił
- Ja również. Wyobrażałam sobie długie życie samotnej singielki. 
- Zawsze będę przy tobie, nawet jeśli wybierzesz jego.
- Już mi to mówiłeś - zauważyłam
- Będę mówił ci nawet tysiąc razy. Chcę, żebyś o tym pamiętała.
- Pamiętam. Ja też czegoś chcę...
- Czego?
- Mógłbyś jutro mi towarzyszyć? 
- Oczywiście pocałował mnie w czoło. 
Przymknęłam oczy, nie chcąc już o niczym myśleć. Wyciszyłam umysł i wsłuchałam się w bicie jego serca. 

***

Rozprawa rozwodowa miała odbyć się za niecałe dwie godziny. Odkąd wstałam, chodziłam zestresowana. Na siłę zjadłam śniadanie, i wypiłam kawę. Potrzebowałam prysznica. Tak więc nie czekając długo poszłam do łazienki i zdjęłam z siebie piżamę po czym stanęłam w kabinie. Odkręciłam wodę. Ciepłe kropelki wody obmywały moje ciało. Namydliłam gąbkę i pocierałam nią skórę, następnie umyłam włosy, po czym spłukałam z siebie pianę i wyszłam owijając mokre włosy w mały ręcznik, a na wytarte ciało włożyłam szlafrok. Będąc już w pokoju otworzyłam szafę i wydobyłam z niej najelegantsze ubranie jakie miałam. Założyłam biały stanik, i koszulę oversize w tym samym kolorze, do tego czarną skórzaną spódnicę do połowy łydek cieliste rajstopy i wysokie szpilki na słupku. Zrobiłam makijaż ''nude'', ale usta podkreśliłam mocno czerwoną szminką. Włosy upięłam, nie zostawiając żadnego pasemka włosów opadającego swobodnie na ramiona. Całość uzupełniłam złotym naszyjnikiem i bransoletką z kompletu. Założyłam drugiego kolczyka i w tym momencie zadzwonił tata. Odebrałam niemal natychmiast.
- Cześć córeczko, dasz radę?
- Tak tato, wszystko pod kontrolą - zapewniłam go. 
- Cieszę się. Przyjechać po ciebie, czy poradzisz sobie?
- Jedź z Małgorzatą, dołączę do was.
- Okej, w takim razie do zobaczenia na miejscu.
- Papa - pożegnałam się i wróciłam do lusterka. Rozpyliłam wokół siebie nowe perfumy. Jeszcze raz dokładnie się sobie przyjrzałam, po czym wzięłam do ręki torebkę kopertówkę i zadowolona zeszłam na dół, czekać na Maćka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz