18.04.2018

WIRTUALNA NIĆ 32

Połowa cudownego weekendu w gronie nowo poznanej rodziny była już za mną, zbliżał się wieczór. Leżałam na łóżku kiedy do pokoju zapukała Małgorzata. Odczekała chwilę i słysząc moje ''proszę'' wychyliła głowę.
- Przeszkadzam?
- Nie, wejdź Gosiu - podniosłam się z łóżka i usiadłam.
- Wyjdziemy na taras porozmawiać?
- Chętnie - uśmiechnęłam się, po czym zarzuciłam na siebie koc i dokładnie się nim owinęłam.
- Pójdę zrobić herbaty i wyjdziemy
- Mhm - pokiwałam głową i poszłam ubrać trampki.
Małgorzata zjawiła się z dwoma kubkami parującej cieczy z cytryną. Zabrałam od niej jeden i wyszłyśmy na zewnątrz. Poprowadziła nas na dużą huśtawkę. Usiadłam na wygodnej poduszce, która zajmowała całą powierzchnię ławki.
- Ładnie tutaj - zachwycałam się widokami.Większa powierzchnia porośnięta była krzewami i kwiatami różnego rodzaju. Mniejsze kwiatki były posadzone w małych okrągłych klombach otoczonych kamieniami.
- Mój tata wybudował kiedyś ten taras dla mamy. Mama kocha dbać o rośliny. Stąd tyle ich tutaj. Odkąd pamiętam przesiadują w tym miejscu wieczorami, popijając gorącą herbatę.
- Tak jak my teraz - zauważyłam. - O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- Hmm - Małgorzata zebrała myśli. - Chciałabym spędzić z tobą trochę czasu, dowiedzieć się o tobie.
- W takim razie pytaj o co chcesz - podmuchałam herbatę i upiłam nieduży łyk. Poczułam rozgrzewające ciepło w gardle, które spłynęło wprost do żołądka.
- Nie wiem od czego zacząć. - Chwilę milczała. - Jaki masz stosunek do wyboru twojego ojca?
- Nie mam mu za złe, w końcu to jego życie i ma prawo układać je po swojemu. Tak jak chce.
- To bardzo mądra postawa, musiałaś do tego dojrzeć.
- Oj tak. Najpierw byłam przeciwna, nie chciałam aby odszedł od mamy, ale zasłużyła sobie na to. Po za tym od dawna im się nie układało i wtedy poznał ciebie.
- Nie jesteś zazdrosna o to, że tata spędza ze mną sporo czasu?
- Ani trochę, sama wchodzę powoli w dorosłe życie i potrzebuję czasem prywatności. Wystarczy mi, jak spotkamy się kilka razy w tygodniu, lub tak jak teraz, na weekend.
- To dobrze, bałam się, że mnie nie zaakceptujesz
- Ja też się o to bałam, ale widocznie żadna z nas nie ma powodów do obaw - uśmiechnęłam się, oplatając kubek palcami dookoła. Przyjemnie rozgrzewał zmarznięte dłonie. - Sprawiłaś, że tata jest szczęśliwy
- Cieszę się, że tak myślisz. Ja też długo byłam sama, nie ufałam mężczyznom, ale kiedy poznałam Sławomira wszystko się zmieniło. Znów zaczęłam wierzyć w miłość.
- Po czym poznać, że to ten jedyny? - zagaiłam.
- Pomyślmy. Żeby się o tym przekonać, trzeba przebywać z tą osobą. Poznać ją bliżej, obserwować jak reaguje na różne sytuacje, a przede wszystkim jak traktuje ciebie. Czy jest w stanie zrobić dla ciebie wszystko, być przy tobie kiedy tylko tego potrzebujesz. Wspierać cię, a jeśli trzeba pójść na kompromis. Dlaczego pytasz? - upiła łyk herbaty, patrząc na mnie.
- W moim życiu pojawiło się dwóch mężczyzn. Nie wiem, jak rozpoznać, który jest tym dla którego powinnam oddać swoje serce.
- Opowiedz mi o tym, mamy jeszcze sporo czasu - zachęciła. - Jeśli będzie trzeba, zrobię kolejną herbatę - wskazała na kubek, rozśmieszając mnie przy tym. Była zupełnie inna niż moja mama, prawdziwie się mną przejmowała. Wiedziałam, że mogę jej zaufać, więc się przed nią otworzyłam.
- W gimnazjum chodziłam do klasy z chłopakiem, który podobał mi się od pierwszego dnia. Trafiłam na klasę, z którą nie potrafiłam się dogadać, a on mnie bronił, jednak nie miałam z nim kontaktu. Kochałam się w nim trzy lata, często na niego wpadałam, a on tak się wtedy słodko złościł... - uśmiechnęłam się na to wspomnienie, i zaczęłam kontynuować. - W dniu zakończenia szkoły odezwał się do mnie i zaprosił do siebie. Rozmawialiśmy, poznałam go bliżej i wtedy wyznał mi, że on też czuje coś do mnie, jednak nie potrafił mi tego powiedzieć wcześniej i wolał mnie unikać, udawać że mnie nie zna.
- To musiało cię boleć.
- Owszem, bolał mnie fakt, że przez trzy lata byłam w nim zakochana, nie wiedząc że on we mnie też, i to że musiałam znosić jego nieprzychylny stosunek do mnie...Wtedy poczułam, że tracę grunt pod nogami. Poczułam się... oszukana - starałam się znaleźć właściwe słowo - Zdenerwowałam się i wyszłam, nie chciałam dłużej utrzymywać z nim kontaktu.
- I co dalej? - Małgorzata była pochłonięta moim opowiadaniem i czekała na resztę.
- Urwał nam się kontakt i wtedy poznałam innego chłopaka. Przez internet. Początkowo byliśmy tylko znajomymi, którzy pisali ze sobą bo czuli się równie samotni, lecz wkrótce ta znajomość przerodziła się w przyjaźń a potem w uczucie. Jednak od naszego poznania minęło pięć miesięcy a my dalej się nie widzieliśmy.
- Na prawdę? - Małgorzata nie kryła zdziwienia. - Jak sobie z tym radzisz?
- Nie wiem, chyba już sobie nie radzę. Na początku mi to nie przeszkadzało, ale teraz czuję potrzebę bliskości, chcę żeby był koło mnie.
- Więc spotkajcie się. Czy to takie trudne?
- Dla mnie nie, ale dla niego tak. Ciągle ma jakieś wymówki.
- Myślisz, że jest z tobą szczery?
- Obawiam się, że nie. I postanowiłam to sprawdzić.
- Jak? Nie wiesz co on robi, gdzie przebywa, z kim się spotyka. Jeśli mieszkacie daleko od siebie, a przypuszczam, że tak jest skoro do tej pory się nie spotkaliście, nie wiesz nawet z kim się umawia, czy jest z tobą szczery. Nie sądzę żeby kogoś miał, ale nigdy nie wiadomo.
- Dlatego chcę do niego pojechać. Jeśli on nie chce, ja muszę to zrobić. Inaczej będę czekała na niego w nieskończoność.
- Moim zdaniem powinnaś to zakończyć, ciężko jest stworzyć związek na odległość, a tym bardziej z kimś kogo w ogóle nie znasz...
- Wiem, to dla mnie strasznie trudne. Do tego czuję, że kocham ich obu. Niedawno odnowiłam kontakt z tym pierwszym i bardzo się do siebie zbliżyliśmy, tak bardzo że... - urwałam w pół zdania, zastanawiając się jak pominąć wyznanie, że uprawiałam z nim seks... - Tak bardzo, że stał mi się bliski...
- Wybierz tego którego podpowiada ci serce, a jeśli dalej nie jesteś pewna, życie na pewno da ci wskazówkę.
- Tak myślisz? - zainteresowałam się
- Jestem tego pewna. Musisz tylko uwierzyć, że nic nie dzieje się bez powodu.

***

Nastała niedziela. Czułam się pewniej po wczorajszej rozmowie z Małgorzatą. Podbudowana zeszłam na śniadanie. Wszyscy siedzieli już przy stole, na mój widok przerwali rozmowę i spojrzeli na mnie. 
- Już wstałaś? - zapytał tata
- Tak, zostało coś dla mnie? - uśmiechnęłam się.
Mama Małgorzaty wstała i podała mi kubek z kawą. Na stole wciąż było mnóstwo jedzenia.
- Jedz złotko. Niedługo wracacie. Smacznego. - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję. Jesteście bardzo mili. - odwzajemniłam uśmiech, po czym zabrałam się do jedzenia. 
Godzinę później zbieraliśmy się do wyjazdu. Spakowałam swoje rzeczy i wrzuciłam torbę do bagażnika. Pożegnałam się ze wszystkimi. 
- Do widzenia Izuś - Powiedziała mama wybranki ojca. Rodzice Małgorzaty mnie wyściskali.
- Mamy nadzieję, że jeszcze nas odwiedzisz - odezwał się jej tata
- Nie widzę innego wyjścia - uśmiechnęłam się ciepło. 
- Jedźcie ostrożnie. 
Małgorzata pojawiła się w drzwiach, z otwartymi ramionami.
- Nie wracasz z nami? - zapytałam
- Jeszcze nie, przyjechałam swoim autem, muszę jeszcze pomóc rodzicom.
- Ah tak, w porządku - przytuliłam ją i poszłam do auta. Niedługo potem dołączył do mnie tata i ruszyliśmy w drogę.