- Gotowa?
- Jasne! - odpowiedziałam rozpromieniona, nie mogąc się doczekać wyjazdu.
- Czekam na dole, córeczko.
- Już schodzę. - rozłączyłam się, po czym wrzuciłam telefon z ładowarką do torby i chwytając ją w rękę, zbiegłam na dół. Nie pożegnałam się z mamą, nie miałam jej nic do powiedzenia. Przeszłam obok niej, niemalże niezauważona. Nie usłyszała również, jak zamykałam drzwi, wychodząc. Nie zdziwiło mnie to. Przestałam o tym myśleć, kiedy zobaczyłam tatę, wychodzącego z samochodu aby mi pomóc.
- Humor dopisuje?
- Tak, ale odczuwam lekki stres
- Nie potrzebnie. Z Małgorzatą przypadniecie sobie do gustu
- Mam nadzieję - uśmiechnęłam się po czym wsiadłam do auta. - Gdzie Małgorzata? - zapytałam
- Małgorzata czeka na nas na wsi, wraz ze swoją rodziną.
- Do kogo dokładnie jedziemy?
- Do jej rodziców. Uznałem, że to świetna okazja aby zapoznać cię z jej bliskimi.
- Też tak uważam - odpowiedziałam, po czym ruszyliśmy w drogę.
***
Po godzinie byliśmy na miejscu. Zaparkowaliśmy pod drzewem, nieopodal małego jednorodzinnego domu. Wzięłam głęboki wdech po czym opuściłam pojazd, wyciągając moją torbę z bagażnika.
- Podekscytowana? - Tata zauważył moją nikłą niepewność
- Trochę.
- Polubisz ich, to przemili ludzie.
- Obyś miał rację - odpowiedziałam. Z domu wyszła kobieta średniego wzrostu, ubrana w elegancką czerwoną przylegającą do ciała sukienkę, która sięgała do połowy ud, czarne rajstopy i czarne balerinki ze złotym wykończeniem. Na oko trzydziestolatka. Miała kręcone długie włosy, lekko upięte. To musiała być Małgorzata. Była piękna, a wyraz jej twarzy był bardzo sympatyczny. Podeszła do nas i przywitała się z tatą. Widać było, że łączyło ich silne uczucie, nie mogli bez siebie żyć.
- Cieszę się, że cię widzę - zwróciła się do niego, uwalniając się z uścisku.
- Ja również, chciałem ci kogoś przedstawić - uśmiechnął się, przenosząc wzrok na mnie.
- Ah tak, ty pewnie musisz być Izabela - wyciągnęła do mnie rękę - Małgorzata.
- Miło mi - uścisnęłam jej dłoń. - Tata dużo mi o pani opowiadał.
- Mi o tobie również - odpowiedziała. - Proszę, nie mów do mnie pani. Po prostu Małgorzata, albo Gosia. Jak ci wygodniej.
- Oczywiście. Jeśli chcesz - posłałam jej uśmiech.
- Zapraszam was do środka. Rozgość się - zwróciła się do mnie i zabrała ode mnie torbę, zdjęłam kurtkę którą powiesiła na wieszaku. - Łazienka jest tam - wskazała na drzwi w głębi korytarza, a twój pokój jest tutaj - otworzyła drzwi tego samego koloru znajdujące się na wprost nas - Tutaj możesz zostawić swoje rzeczy. - Dom był piękny, prosty i elegancki. Kolory ścian pasowały do koloru drzwi. Było tu przytulnie i bezpiecznie. Czuć było rodzinną atmosferę. Wiedziałam, że mi się tu spodoba. Zrobiłam jak kazała. Pokój który miał być mój na czas pobytu był bardzo przytulny, łóżko stało tuż przy oknie, z turkusową zasłoną, ściany były szare, z dodatkiem lawendy w postaci ozdobnych wzorów. Przy łóżku leżał biały dywanik, który idealnie komponował się z ciemnymi panelami. Tuż obok łóżka stała szafka nocna a na wprost niej komoda, w której mogłam trzymać swoje ubrania. Kiedy skończyłam się rozglądać i zostawiłam swoje rzeczy, dołączyłam do Małgorzaty i ojca, w celu poznania reszty rodziny. Przeszliśmy do jadalni połączonej z kuchnią w której czekali na nas bliscy kobiety.
- O proszę - Starszy człowiek zareagował na naszą obecność. - Gość w dom, Bóg w dom - ucieszył się.
- Jak miło was widzieć - Mama Małgorzaty podeszła do nas w fartuszku przewiązanym na biodrach. Wycierała mokre ręce w ścierkę.
- Jak miło was widzieć - Mama Małgorzaty podeszła do nas w fartuszku przewiązanym na biodrach. Wycierała mokre ręce w ścierkę.
- Dzień dobry - przywitałam się ze wszystkimi. Bardzo miło mnie przyjęli. Spędzanie z nimi czasu było czymś niesamowitym. Rodzina Małgorzaty była miła i serdeczna, nie dali mi odczuć, że nie należę do nich. Minęło kilka godzin od naszego przyjazdu, w tym czasie dużo wspólnie rozmawialiśmy, śmiejąc się i opowiadając o sobie. Poznałam ich bliżej i zaczęłam inaczej postrzegać. Nie byli już dla mnie obcy. Wkrótce zasiedliśmy do obiadu. Stół był zastawiony ogromną ilością jedzenia, jednak nie przeszkadzało mi to i z wielką przyjemnością skosztowałam wszystkiego po trochu. Każdy podczas posiłku śmiał się i rozmawiał. Po obiedzie pomogłam Małgorzacie pozmywać. Jej mama ciągle ze mną rozmawiała, nie mogła się mną nacieszyć. Nie czułam się ani trochę nieswojo.
***
Nadszedł wieczór. Każdy rozszedł się do swoich pokoi. Położyłam się na łóżku i zadzwoniłam do Maćka. Odebrał po kilku sygnałach.
- Jak się bawisz? - zapytał
- Tu jest super. - zaczęłam mu opowiadać, jak spędziłam dzień. Cieszył się razem ze mną, słuchając z przyjemnością co mam mu do powiedzenia.
- Wiedziałem, że ich polubisz.
- Nie mogę uwierzyć, że wciągu kilku miesięcy aż tyle zmieniło się w moim życiu.
- Na lepsze?
- Tak, to niesamowite.
- Nigdy nie wiemy co jest nam przeznaczone.
- Jestem w stanie się temu poddać.
- Prawidłowo. Ja zawsze będę przy tobie, nawet jeśli wybierzesz życie u jego boku.
Zamknęłam oczy, nie chciałam teraz o tym myśleć ani tym bardziej słyszeć. Ucięłam ten temat.
- Jestem zmęczona, pójdę spać.
- Dobrze, dobranoc - powiedział ciepłym głosem.
- Dobranoc - odpowiedziałam, po czym się rozłączyłam, próbując zasnąć.