13.10.2017

CHANGE cz. 18



Rozglądałam się dokładnie wokół basenu, jednak nigdzie go nie było. Co się z nim działo? Od kilku dni nie mam z nim kontaktu. Może wyjechał i już go więcej nie zobaczę?
Podenerwowana czułam jak moje serce bije jak oszalałe. Musiałam go zobaczyć, chociaż na moment.
Jakby ktoś czytał w moich myślach, bo zza rogu wyszedł Bryan.
- Nawet o tym nie myśl. - powstrzymała mnie Roxan.
- Muszę. - nie zważając na jej protesty zwyczajnie do niego podeszłam.
 Stanęłam naprzeciwko niego licząc na jakieś wyjaśnienia, jednak nic takiego nie nastąpiło.
 - Dlaczego odszedłeś? Nie odezwałeś się. - nadal milczał. - Myślałam, że coś ci się stało.
- Nie musisz się o mnie martwić. Jestem dużym chłopcem.
- Bryan, nie traktuj mnie tak jakby kilka dni temu nic się nie stało.
- A stało się? - spojrzał na mnie rozbawiony. - Mówiłem ci...nie jestem chłopakiem dla ciebie, lepiej odejdź. - odwrócił się i zaczął wkładać mokre ręczniki do kosza.
- Jesteś dupkiem. - zupełnie ignorując mnie wszedł na zaplecze.
 Czułam jak pod powiekami zbierają mi się łzy. Szybko powstrzymałam je, przecież nie będę płakać przez jakiegoś dupka.
 Kogo ty okłamujesz? To nie jest zwykły dupek. To najseksowniejszy dupek na świecie.
- Witaj Merel! - usłyszałam ten dawniej ukochany, lecz teraz znienawidzony głos.
- Czego chcesz?
- Porozmawiać. Nasze stosunki przecież zostały czysto przyjacielskie. Nie pamiętasz?-prychnęłam na jego słowa. -Słyszałem, że podobno kręcisz z tym nowym. Jak on ma…Bryan.
-Tobie chyba nic do tego. - spojrzałam w jego szare oczy, już nie ujrzałam w nich miłości.
- Spokojnie. - podniósł ręce. - Chodzi mi tylko o to, że on jest kobieciarzem. - wskazał na bruneta, który właśnie rozmawiał kolejny raz z tą blondyną.
Nie powiem, zabolało mnie to. Do mnie nigdy nie mówił z takim zadowoleniem jak do niej. Może faktycznie Travis ma racje?
- Aniołku, ja się tylko o ciebie martwię. Nie chcę, żebyś płakała przez idiotę. - przeczesał palcami moje włosy.
 W tym momencie miałam ochotę powiedzieć mu „I mówi to idiota, przez którego przepłakałam kilka nocy.”, jednak nie zrobiłam tego.
- Nie musisz się o mnie martwić, jestem dużą dziewczynką. - strąciłam jego rękę i oddaliłam się od niego.
  Wróciłam do przyglądającej się całemu zdarzeniu blondynki.
- Nic nie mów. Wieczorem idziemy do klubu. Muszę odreagować. - zbierałam swoje rzeczy.
- Jesteś pewna...?
- Tak! Muszę odpocząć.
 Nie chcąc z nią rozmawiać opuściłam teren basenu i szłam przed siebie.