23.04.2018

WIRTUALNA NIĆ 34

Maciek pojawił się punktualnie. Kiedy tylko wysiadł z samochodu poszłam otworzyć mu drzwi. 
- Wow. - przywitał mnie tymi słowami. Był bardzo zaskoczony moim wyglądem. Nigdy wcześniej nie ubierałam się tak elegancko. - Wyglądasz niesamowicie.
- Ty też niczego sobie - Spojrzałam na niego, lustrując go z góry na dół. Był ubrany w białą koszulę krawat, czarną marynarkę i obcisłe spodnie tego samego koloru. Na nogach miał firmowe buty. Bardzo mi się podobał. Czuć było od niego drogie perfumy. Musiałam bardzo się pilnować, aby nie rzucić się na niego, on chyba chciał uporać się z tym samym problemem, widziałam to w jego oczach. 
- Gotowa? - przerwał ciszę
- Jasne, tata już na nas czeka.
- Gdzie to jest? 
- Poprowadzę cię
- Zgoda
Wsiedliśmy do samochodu. Po dłuższej chwili dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu i kierowaliśmy się prosto do budynku. Wszyscy byli już na miejscu i czekali tylko na mnie. Przywitałam się z tatą i Małgorzatą. Widząc Maćka, posłała mi znaczące spojrzenie. Wiedziałam już, że kiedy tylko będziemy miały trochę więcej czasu na pogaduchy zrobi mi przesłuchanie. Nie mogłam się doczekać.  Na miejscu zjawiła się także Marysia z Filipem. Jej wyraz twarzy był neutralny. Również jak ja, nie miała dobrych relacji z mamą, więc się wyprowadziła. Czy dzisiaj zezna również przeciwko niej? Podeszła do mnie i przywitała się promiennie. Chyba tak jak ja, chciała mieć już to za sobą. Po kilku chwilach zjawiła się Sędzina i zaprosiła nas do sali. Mama nie zaszczyciła mnie spojrzeniem, za to jej partner nieustannie wlepiał we mnie duże gały. Czułam się mega nieswojo. Zajęłam swoje miejsce i oczekiwałam rozpoczęcia procesu. 

***

Wszystko przebiegło sprawnie i bez zbędnych kłótni. Rodzice wzięli rozwód z winy mamy. Była tego świadoma, unikała mojego wzroku i szybko opuściła Sąd. Ja natomiast czekałam, aż tato pojawi się na horyzoncie. Kiedy tylko opuścił salę rozpraw podbiegłam do niego i mocno się przytuliłam.
- Dziękuję ci córeczko, wreszcie mam to za sobą. 
- Nie dziękuj, powiedziałam prawdę. 
- Byłaś bardzo dzielna. 
- Starałam się.
- No, ważne, że już po wszystkim. 
Małgorzata dołączyła do Marysi, teraz obie siedziały na ławce i były pochłonięte rozmową, widać było, że również darzyły się sympatią. Odetchnęłam z ulgą, bo wiedziałam, że ten stres był już za mną. Widocznie rozwód był dla nas wszystkich dobrym rozwiązaniem, tak musiało być, kiedyś musiało to nastąpić. Cieszyłam się że wszystko skończyło się dobrze. Po dłuższej chwili od końca sprawy na horyzoncie pojawił się Maciek. Nie mógł wejść na salę, więc czekał poza budynkiem. Teraz pewnym krokiem szedł w naszą stronę. Tata widząc go, zapytał.
- Czyżby to on skradł ci serce?
- Jestem tego prawie pewna.
- Prawie? 
- Muszę jeszcze poukładać kilka rzeczy.
- Więc mogę nazywać go prawie zięciem? - uśmiechnął się
- Myślę, że kiedy tylko go poznasz, nie będziesz miał wątpliwości.
Tak jak podejrzewałam, kiedy tylko się poznali, polubili się. 
- Już po wszystkim? - zapytał, kiedy przedstawił się tacie. 
- Tak. Czuję się o wiele lepiej - uśmiechnęłam się. Tato przysłuchiwał się naszej rozmowie po czym powiedział. 
- Wraz z Małgorzatą zapraszamy wszystkich do siebie na obiad. 
- Świetny pomysł - uśmiechnęłam się po czym wszyscy udaliśmy się w drogę, do domu Taty i jego partnerki.