11.06.2016

NOWE ŻYCIE 13

Weszłam do baru. Od wejścia dało się słyszeć Brandona, który rozmawiał z Eriką. 
- Noo i po prostu wziąłem to co na co miałem ochotę, a najlepsze jest to, że nie protestowała. Bo widzisz, żadna nie może mi się oprzeć. - zaśmiał się Brandon i przybił sobie piątkę z Eriką, która siedziała na kolanach Matthewowi
- Gorzej jak dzieci, wy dalej o tym samym? Chyba nigdy ci się nie znudzi granie palanta, prawda Brandon? W sumie nie musisz grać, bo od zawsze nim byłeś - spojrzałam ze współczuciem na tą zołzę, a później w stronę Brandona. Napawał mnie obrzydzeniem.
- Siemks piękności - powitała mnie z żartem
- Siemks odwrotności piękna - skwitowałam, nie mogąc się powstrzymać
- Stul pysk szmato - powiedziała ironicznie
- Tylko na to cię stać? słabo kochana - odpowiedziałam z uśmiechem zakładając fartuszek
- Wzajemnie, a gdzie łatwa Nikki?
Nie odpowiedziałam. Wyszłam z zaplecza i obsłużyłam pierwszego klienta. Był to wysoki blondyn który od razu wpadł mi w oko. - Cześć piękna - powiedział - daj mi drinka
- Cześć - podałam
- Dziękuję, ile płacę?
- Dwanaście sześćdziesiąt  - odpowiedziałam posyłając mu uśmiech - zapłacił kładąc na ladę również swój numer telefonu - zadzwoń mała
- Postaram się - odrzekłam, a w zasadzie skłamałam, ten tylko posłał mi uśmiech i usiadł do stolika. Nikki pojawiła się w drzwiach frontowych i od razu wyczułam zmianę nastroju na 'zajebisty'
- A co ty taka szczęśliwa? - powitałam ją standardowo całusem w policzek
- A wiesz... Kacper potrafi poprawić mi humor, podwiózł mnie i tak jakoś mnie rozbawił
- OK - odpowiedziałam, nieznajomy niebieskooki blondyn posyłał mi uśmiechy i puszczał oczka, po chwili wyciągnął papierosa.
- Przepraszam nieznajomy - zwróciłam się do niego - zakaz palenia w lokalu - uśmiechnął się tylko i wyszedł zapalić.
- Kto to jest? - Nikki dała mi kuksańca w ramię uśmiechając się
- Nie wiem, ale podoba mi się - odpowiedziałam
- A co z Nikodemem?
- Nie wiem, spotykamy się tylko...
- No ja nic nie mówię - obie wpadłyśmy w śmiech - idę na zaplecze - powiedziała
- Ok... mała, uważaj na Erikę
- Zaraz... jak to Erikę? - widziałam jak Nikki rzednie mina
- Miałam nie przyjemność ją zobaczyć i się o tym dowiedzieć.
- Jebać ją, najważniejsza praca - Nie dała sobie zepsuć humoru i to mnie cieszyło
- Otóż to! - uśmiechnęłam się i posyłałam uśmiechy tajemniczemu chłopakowi, który właśnie ponownie się pojawił.


***

Minęło kilka dni, od spotkania nieznajomego w barze. Postanowiłam zadzwonić, bo nie mam nic do stracenia. Moje zamiary wyprzedził Nikodem, który akurat teraz musiał zadzwonić.
- Kochana, idziesz dzisiaj do pracy?
- A dlaczego pytasz?
- No bo bym wpadł do ciebie
- Nie wiem, źle się czuję
- No dobrze, to pa
- Pa... - odpowiedziałam zaskoczona i wystukałam numer na klawiaturze, nie wiem co mnie podkusiło. Spotykałam się z Nikodemem, ale przecież nic sobie nie obiecywaliśmy, byliśmy w układzie bez zobowiązań. Położyłam się na łóżku. Odebrał pociągający głos.
- Jednak zadzwoniłaś
- Tak, co u ciebie?
- A nic ciekawego, właśnie wybierałem się do baru aby znów cię zobaczyć
- Akurat teraz nie ma mnie w pracy, nie moja zmiana
- A będziesz?
- Nie wiem, coś źle się czuję
- Przyjdź dla mnie
- Muszę przyjść, niezależnie od tego czy dla ciebie, czy nie
- O której zaczynasz?
- O szesnastej, ale nie przedstawiłeś mi się jeszcze, nie uważasz, że to dziwne?
- Nie było okazji, ale przepraszam za moje złe maniery. Już naprawiam swój błąd. Nazywam się Fabian, a ty zapewne Manuela. Przyjadę po ciebie, gdzie mieszkasz?
- Za rogiem baru, dziesięć minut drogi - zbywałam go, przestraszyłam się, nie byłam przygotowana na to że od razu będzie chciał się spotkać, a co dopiero po mnie przyjechać!
- Ślicznotko, podaj dokładny adres...
Zrobiłam jak kazał, po czym usłyszałam odpowiedź
- Przyjadę o piętnastej pięćdziesiąt
- OK
- Pa
- Na razie - położyłam się na łóżku i czekałam aż złe samopoczucie przejdzie, udało się.

~ NIKODEM ~

Od czasu imprezy naprawdę czułem coś do Manueli, ale ostatnio nie mamy dla siebie czasu. Poznałem Kelly, w klubie tam gdzie Manuelę. Ale czarnowłosa Kelly ma coś w sobie, coś czego nie ma Manu. Jest inna, bardziej mnie pociąga. Umówiłem się z nią o szesnastej w barze. Pojechałem po moją wybrankę i pojechaliśmy do IMAGINARY* Weszliśmy i zamówiłem drinki - jeden dla Kelly - taki jak lubiła Manuela i jeden dla mnie, usiedliśmy przy stoliku, pocałowała mnie. Odwzajemniłem pocałunki, gdy nagle...
  

~ MANUELA ~

Fabian otworzył mi drzwi. Nie było klientów, oprócz pary siedzącej przy stoliku pod oknem, chłopak był mi znajomy... Tak... wiedziałam, że skądś go znam, to Nikodem! Nie wierzyłam własnym oczom.
- Nikodem?! co ty tu robisz?
- Man... Manuela - zmieszany moją niespodziewaną obecnością zaczął się jąkać. - Wszystko ci wyjaśnię
- Już wszystko wiem! - krzyknęłam - nie pisz do mnie więcej, rozumiesz?
- Dobrze, jak chcesz... - zmierzył mnie i kontynuował pocałunki z Kelly
- To wszystko?! Jesteś bezczelny
- Nara - odpowiedział - czułam, jak krew odpływa mi z twarzy. Przewróciłam oczami
Przebrałam się, wzięłam sok dla Fabiana a dla siebie Colę Light na koszt firmy. Przyniosłam do stolika.
- Dlaczego tylko sok? - odrzekł
- Przecież prowadzisz - uśmiechnęłam się
- No tak, racja - odwzajemnił uśmiech.

~ FABIAN ~

Spodobała mi się ta mała. Wypiłem sok  i czekałem aż skończy pić swoją Colę. Zabrałem ją do siebie, chciałem ją poznać bliżej, miała w sobie coś niezwykłego. Była śliczna i bardzo mnie pociągała. Nie wiem kim był ten pajac, ale mam to w dupie. Nie oddam jej, nie zamierzałem.


~ MANUELA ~ 

Kiedy byliśmy już u niego, zebrałam się na odwagę i w końcu zapytałam dlaczego tak bardzo zależało mu na tym spotkaniu, skoro widział też zaistniałą sytuację, która miała miejsce w barze. Usiadłam na łóżku czekając na odpowiedź.
- Mała, spodobałaś mi się i tyle. Skoro facet ma dziewczynę, to po co drążyć temat?
- Masz rację, po prostu się mną zabawił. 
- Niech żałuje, bo nie wie co stracił - puścił mi oczko
- Ty podrywaczu - uśmiechnęłam się
- Ile masz lat? - zapytał niespodziewanie
- Dziewiętnaście a ty?
- Dwadzieścia dwa
Długo jeszcze rozmawialiśmy, bałam się angażować, bałam znów się sparzyć. Kiedy nadszedł wieczór, zabrałam swoje rzeczy i udałam się do domu. Kiedy miałam właśnie kłaść się spać, Fabian do mnie zadzwonił.
- Stęskniłeś się?
- Za tobą zawsze - odpowiedział - kiedy znów się spotkamy?
- Nie wiem, odezwę się do ciebie, jak tylko znajdę czas
- Czekam z niecierpliwością
- Dobranoc
- Dobranoc, mała.
 
Długo jeszcze o nim myślałam, ale ciągle też nie dawała mi spokoju myśl o Nikodemie i o tym jak mnie potraktował. Przeżyłabym jeśli przyszedł by do mnie i oznajmił mi, że nie chce się już ze mną spotykać, ale on wolał przyjść do baru z jakąś dziewczyną i postawić mnie przed faktem dokonanym. Nie mogłam tego zrozumieć. Starałam się o to, żeby było między nami dobrze, obiecywał mi tyle rzeczy, wciskał do głowy te wszystkie kłamstwa, jak bardzo się we mnie zakochał. To było podłe. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego moje życie opiera się tylko na niepowodzeniach. Za szybko ufam ludziom i to mnie gubi. Długo nie mogłam zasnąć. Zeszłam na dół. Mama leżała na kanapie i oglądała serial, wyczuła, że coś jest nie tak, więc podniosła się i pytającym wzrokiem przywołała mnie do siebie, abym jej wyjaśniła. Mimo, że między nami bywa różnie, wiem, że matka jest jedna, dlatego bez słowa usiadłam obok niej i mocno się w nią wtuliłam. Opowiedziałam jej o tym co mnie gnębi, pocieszała mnie do chwili kiedy zasnęłam.


* Bar ' IMAGINARY ' w rzeczywistości nie istnieje, powstał na potrzeby historii.


NOWE ŻYCIE 12

~ KACPER ~


- Nikki, musisz mi powiedzieć, dlaczego je wzięłaś
- A skąd ty w ogóle wiesz, że brałam?! 
- Widząc twój stan? Alkoholu nie pijesz, więc co zostaje? Dragi. Jestem mądrzejszy niż ci się wydaje. A po za tym, następnym razem opróżniaj kosz i kieszenie po imprezach. 
Nikki zaczęła płakać. 
- Kacper, daj mi spokój! Chcę dojść do siebie - odepchnęła mnie kiedy chciałem ją przytulić.
- Nie jestem tu po to żeby ci prawić morały, bo ja sam nie jestem święty, ale chcę ci pomóc. Jesteś moją najlepszą i jedyną siostrą, chce żebyśmy przeszli przez to razem.
- Naprawdę? - podniosła na mnie wzrok.
- Tak... eh. - usiadłem obok niej - Mała, posłuchaj. Zawsze ci pomogę, nawet w najtrudniejszych sytuacjach.
- Wybaczysz mi? Musiałam wziąć. Czułam się pewniej.
- Rozumiem, ale to nie jest powód aby brać takie duże dawki. Jasne, że ci wybaczę... nie będę prosił żebyś nie robiła tego więcej, bo wiem że będzie cię ciągnąć... ale proszę tylko o to żebyś nie brała w takich ilościach! - położyłem jej rękę na ramieniu.
- Obiecuję...To jestem w stanie obiecać. - zaśmiała się. 
- A ja jestem w stanie ci zaufać. - odwzajemniłem uśmiech.

~ MANUELA ~ 

Nikki z dnia na dzień czuła się coraz lepiej, więc po kilku dniach od znacznej poprawy pojawiłyśmy się pierwszy dzień w pracy, po tej cholernej imprezie. Udałyśmy się od razu na zaplecze, aby zostawić torebki i ubrać fartuszki kelnerskie. Chłopcy siedzieli w najlepsze z Eriką. - dawną koleżanką z młodzieńczych lat. Nienawidziłyśmy jej, przeciwnie Matthew i Brandon. Zmierzyłyśmy ją wzrokiem. Zrobiła to samo i przyczepiła się do Nikki.
- Siemka Nikki, jak tam po imprezce? Dałaś Brandonowi? - zaśmiała się razem z tym o którym była mowa.
- Skończ! - skwitowała i wyszła.
- Jaka speszona. Czyli jednak to prawda. - spojrzała na Brandona.
- I to jak! Erika, wiesz jaka ona jest dobra w łóżku? Nie znałem jej zdolności. Okazała się łatwa.
- Zamkniesz się w końcu? - nie wytrzymałam i popchnęłam go na stolik. - Odwal się od Nikki dobra?
- Nie kazałem jej ćpać. - złapał mnie za tyłek
- Bierz te obleśne łapska. - wyrwałam się z jego uścisku. - Nienawidzę was.
- Teraz to kochana musisz mnie znosić dzień w dzień. - uśmiechnęła się wrednie Erika.
- Jak to?
- Bo wyobraź sobie, że też tu od dzisiaj pracuję, jasne? - Musisz się przyzwyczaić, i ta twoja Nikki też.
- Możesz się zamknąć? Nic mnie nie obchodzi to że też będziesz tu pracowała, nie myśl, że będziemy koleżankami. - zmierzyłam ją. 
Wybuchłam, nie spodziewałam się takiego początku dnia. Wyszłam i poszłam poszukać Nikki.

NOWE ŻYCIE 11

 ~ NIKKI ~

Nie wiedziałam jak znalazłam się u Nikodema, skoro wczoraj byłam na imprezie z Brandonem. Wiem, że się przespaliśmy, pamiętam tylko tyle. Zażyłam kilka narkotyków i straciłam panowanie nad sobą...mogłam w końcu zrobić to na co nie miałam odwagi, gdy byłam o trzeźwym umyśle. Udało mi się z chłopakiem u którego nigdy nie miałam szans. To było jak spełnienie marzenia. Byłam naprawdę szczęśliwa. Szkoda mi było tylko Manueli, bo widziałam jak się martwiła. Powiedziała, że pójdzie ze mną do lekarza, aby sprawdzić czy nie zaszłam w ciążę, a Brandon nie będzie ojcem. Dochodziłam do siebie, w domu Niko, w obecności mojej najbliższej siostry i przyjaciela. Wiedziałam, że zawsze mogę na nich liczyć.

~ BRANDON ~ 

 Czułem się naprawdę zajebiście. Zaliczyłem Nikki, była taka łatwa, podobało mi się to. Szkoda tylko że jest taka naiwna. Mam nadzieję, że nie zostanę ojcem, to zniszczyło by mi całe życie,  w końcu nie zabezpieczyłem się, w tym stanie nie myślałem o niczym, oprócz o jej ciele i o tym jak bardzo chciałem w niej wtedy być. Zadzwonię do niej za kilka dni, tylko niech nie pomyśli sobie, że po tej jednej nocy zaczęło mi jakoś zależeć, choć z drugiej strony mogę się nią pobawić, wplątać ją w niewinną grę. Tak... zadzwonię po jutrze. Tak będzie najlepiej. Cholera - pomyślałem. Podoba mi się Manuela, ale chyba kręci coś z tym Nikodemem... Szlag by trafił.


~ MANUELA ~

Minął miesiąc. Nikki otrzymała wyniki badań, które wykazały, że nie jest w ciąży. Cieszyłam się, bo wiem, że to rzutowało by na jej posadę w ulubionym barze, przy boku Brandona. Poszłyśmy do niej. Nikodem miał pojawić się za pół godziny. Więc posiedzę jeszcze u Nikki, a potem się z nim spotkam.

***

Nikodem napisał, że nie da rady się dziś ze mną spotkać. Wystawił mnie... rzuciłam telefonem na łóżko, założyłam Vansy i poszłam do Nikki, aby sprawdzić czy ma się już lepiej. Drzwi standardowo otworzył mi Kacper.
- Hej, Nikki w domu - powiedział, zanim ja zdążyłam wydusić z siebie słowo.
- Wpuścisz mnie?
- Tak... ale najpierw... my musimy porozmawiać - poczułam się nieswojo.
- Ale o co chodzi?
- Usiądź. - wskazał miejsce na sofie. - Dobrze, że przyszłaś.  Chodzi właśnie o imprezę i moją siostrę
 właściwie imprezę i ....
- I dragi? - weszłam mu w słowo.
- Tak, właśnie o to też. Dlaczego Nikki je wzięła?
- Kacper... nie mogę ci powiedzieć... To jej sprawa. A ja nie mogę utrudniać jej życia.
- Manuela... powiedz mi! To w tobie pokładam całą nadzieję. Jesteś ostatnią osobą, od której mógłbym się czegokolwiek dowiedzieć.
- Kacper ja... - westchnęłam. - ja naprawdę nie mogę. - zerwałam się i chciałam uciekać, lecz złapał mnie za rękaw bluzy.
- Proszę...
- Nie, nie dziś - pobiegłam na górę do pokoju Nikki. Leżała i dochodziła do siebie. Usiadłam obok niej i powiedziałam o sytuacji, która wydarzyła się przed chwilą.  Zerwała się szybko i zapytała czy cokolwiek powiedziałam jej bratu. 
- Nie, coś ty. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. - ale on i tak się dowie. Za wszelką cenę. Na pewno. - powiedziałam i przytuliłam ją do siebie najmocniej. tak aby czuła moją obecność i troskę. Wtuliła się do mnie po czym zaczęła szlochać. Miała wyrzuty sumienia. Minął już miesiąc a ona nadal nie mogła się pozbierać. To był koszmar. Przestała chodzić do pracy.
- Cii... już dobrze. - przeczesałam jej włosy - jestem z tobą. - otarłam jej łzę i obie leżałyśmy na łóżku.

NOWE ŻYCIE 10

Nikodem jeszcze spał, nie chcąc go budzić wyszłam po cichu z pokoju i wyniosłam zimne już herbaty.
Po upływie kilkunastu minut pojawił się w kuchni, witając mnie namiętnym pocałunkiem, kiedy odkładałam właśnie umyte szklanki na suszarkę. 
- Kochana, co tak wcześnie wstałaś? - zapytał
- Nie chciałam cię budzić, tak słodko spałeś... Wiesz, myśli nie dają mi spokoju. Mam mętlik w głowie. Martwię się o Nikki. Czuję, że coś jest nie tak. Od wczoraj nie mam z nią kontaktu - podeszłam zmartwiona do okna.
- Przyjdzie, na pewno, przecież jest dużą dziewczynką, poradzi sobie.
- Ja muszę iść jej poszukać, w końcu to moja najlepsza przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra.
- Pójść z tobą? - zapytał, obejmując mnie ramieniem.
- Jasne - wtuliłam się. 
Bardzo się wzbraniałam przed tym, aby się do niego zbliżyć, ale z drugiej strony potrzebowałam kogoś bliskiego obok siebie, kogoś komu mogę zaufać, a przede wszystkim, potrzebowałam wsparcia. Nie wiedziałam co dzieje się z Nikki. A on był blisko mnie. 

***

Znalazłam Nikki śpiącą w jakiejś kanciapie, w ramionach Brandona. Wiedziałam już, że nie wynikło z tego nic dobrego... Zrobiło mi się jej żal. Krążyły różne plotki, że to taki podrywacz, że zalicza panienki i ma je tylko na raz. Nie mogłam zrozumieć naiwności Nikki. Zdawała sobie z tego sprawę, a mimo to poddała się mu. W każdym znaczeniu tego słowa.
- Nikki! Wstawaj! - szturchnęłam ją
- Co chcesz...? - przetarła oczy i podniosła się na łokciach. Na podłodze leżały woreczki po dragach, opakowania po lekach. Wiedziałam, że Nikki ich zażyła, głęboko westchnęłam i pomogłam jej wstać.
Nikodem wszystkiemu się przyglądał, odgarniając nogą butelki po piwie, torując nam drogę. Otrzepała się i wyszliśmy. Brandon w tym czasie jeszcze spał. Złapałam za rękę Nikodema, tak jak to robi panna młoda, prowadzona do ołtarza przez ojca, a Nikki objęłam ramieniem.
- Kochana... wyglądasz koszmarnie. Pamiętasz coś z wczoraj? - zapytałam.
- No właśnie nic... Oprócz tego, że wylądowałam z Brandonem w łóżku, a raczej na podłodze. Nie wiem jak znaleźliśmy się z powrotem na sofie. Był taki czuły, słodki, zupełnie inny niż w barze, a potem urwał mi się film.
- Powiedz, że kłamiesz. - złapałam się za głowę.
- Nie... naprawdę nic nie pamiętam. - Nikki przyśpieszyła kroku. Starałam się dotrzymać jej tempa. Nikodem zaprosił nas do siebie, nie mogłam pozwolić na to, by Kacper zastał Nikki w takim stanie. 

Usiedliśmy w salonie. Nikki była nie do życia. Było z nią bardzo źle. Podpuchnięte oczy, podziurawione do końca rajstopy i pourywane pasemka, zwisające na ramieniu.
- Ile zażyłaś tych dragów? - zapytał Nikodem
- Jakieś trzy opakowania... nie wiem... nie liczyłam... - Nikki zamknęła oczy i położyła się na kanapie, podkulając nogi. Przykryłam ją kocem. Byłam bezradna, nie wiedziałam jak mam jej pomóc. Byłam załamana. Przecież to moja najlepsza przyjaciółka. Miałam wyrzuty sumienia, że puściłam ją samą i siedziałam z Nikodemem. Nie wiem co teraz będzie. Muszę pójść z nią do lekarza, zrobić badania czy nie jest aby w ciąży. Położyłam się obok niej i wiedziałam, że nie mogę zostawić jej teraz samej.