~ NIKKI ~
Nie wiedziałam jak znalazłam się u Nikodema, skoro wczoraj byłam na imprezie z Brandonem. Wiem, że się przespaliśmy, pamiętam tylko tyle. Zażyłam kilka narkotyków i straciłam panowanie nad sobą...mogłam w końcu zrobić to na co nie miałam odwagi, gdy byłam o trzeźwym umyśle. Udało mi się z chłopakiem u którego nigdy nie miałam szans. To było jak spełnienie marzenia. Byłam naprawdę szczęśliwa. Szkoda mi było tylko Manueli, bo widziałam jak się martwiła. Powiedziała, że pójdzie ze mną do lekarza, aby sprawdzić czy nie zaszłam w ciążę, a Brandon nie będzie ojcem. Dochodziłam do siebie, w domu Niko, w obecności mojej najbliższej siostry i przyjaciela. Wiedziałam, że zawsze mogę na nich liczyć.
~ BRANDON ~
Czułem się naprawdę zajebiście. Zaliczyłem Nikki, była taka łatwa, podobało mi się to. Szkoda tylko że jest taka naiwna. Mam nadzieję, że nie zostanę ojcem, to zniszczyło by mi całe życie, w końcu nie zabezpieczyłem się, w tym stanie nie myślałem o niczym, oprócz o jej ciele i o tym jak bardzo chciałem w niej wtedy być. Zadzwonię do niej za kilka dni, tylko niech nie pomyśli sobie, że po tej jednej nocy zaczęło mi jakoś zależeć, choć z drugiej strony mogę się nią pobawić, wplątać ją w niewinną grę. Tak... zadzwonię po jutrze. Tak będzie najlepiej. Cholera - pomyślałem. Podoba mi się Manuela, ale chyba kręci coś z tym Nikodemem... Szlag by trafił.
~ MANUELA ~
Minął miesiąc. Nikki otrzymała wyniki badań, które wykazały, że nie jest w ciąży. Cieszyłam się, bo wiem, że to rzutowało by na jej posadę w ulubionym barze, przy boku Brandona. Poszłyśmy do niej. Nikodem miał pojawić się za pół godziny. Więc posiedzę jeszcze u Nikki, a potem się z nim spotkam.
***
Nikodem napisał, że nie da rady się dziś ze mną spotkać. Wystawił mnie... rzuciłam telefonem na łóżko, założyłam Vansy i poszłam do Nikki, aby sprawdzić czy ma się już lepiej. Drzwi standardowo otworzył mi Kacper.
- Hej, Nikki w domu - powiedział, zanim ja zdążyłam wydusić z siebie słowo.
- Wpuścisz mnie?
- Tak... ale najpierw... my musimy porozmawiać - poczułam się nieswojo.
- Ale o co chodzi?
- Usiądź. - wskazał miejsce na sofie. - Dobrze, że przyszłaś. Chodzi właśnie o imprezę i moją siostrę
właściwie imprezę i ....
- I dragi? - weszłam mu w słowo.
- Tak, właśnie o to też. Dlaczego Nikki je wzięła?
- Kacper... nie mogę ci powiedzieć... To jej sprawa. A ja nie mogę utrudniać jej życia.
- Manuela... powiedz mi! To w tobie pokładam całą nadzieję. Jesteś ostatnią osobą, od której mógłbym się czegokolwiek dowiedzieć.
- Kacper ja... - westchnęłam. - ja naprawdę nie mogę. - zerwałam się i chciałam uciekać, lecz złapał mnie za rękaw bluzy.
- Proszę...
- Nie, nie dziś - pobiegłam na górę do pokoju Nikki. Leżała i dochodziła do siebie. Usiadłam obok niej i powiedziałam o sytuacji, która wydarzyła się przed chwilą. Zerwała się szybko i zapytała czy cokolwiek powiedziałam jej bratu.
- Nie, coś ty. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. - ale on i tak się dowie. Za wszelką cenę. Na pewno. - powiedziałam i przytuliłam ją do siebie najmocniej. tak aby czuła moją obecność i troskę. Wtuliła się do mnie po czym zaczęła szlochać. Miała wyrzuty sumienia. Minął już miesiąc a ona nadal nie mogła się pozbierać. To był koszmar. Przestała chodzić do pracy.
- Cii... już dobrze. - przeczesałam jej włosy - jestem z tobą. - otarłam jej łzę i obie leżałyśmy na łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz