8.06.2018

PERFECTION 3



Dni upływały, a ja nadal męczyłam się z załatwianiem spraw związanych z weselem. Vance nawet nie zamierzał zainteresować się problemami z tym związanymi.
 Od kiedy pamiętam wszystkie sprawy wymagające dokładnego zorganizowania musiałam załatwiać sama. Tak też było i tym razem.
 Właśnie jechałam na spotkanie z kierownikiem sali weselnej. Jak na przedpołudniową godzinę ruch był niewielki. Bardzo szybko dojechałam na miejsce. Przywitałam się z właścicielem i oczekiwałam na wyjaśnienie tej nagłej sprawy, która nie mogła czekać.
- Przykro mi, ale niestety termin w jakim wynajęli państwo salę nie może być zrealizowany.
- Ale jak to? Jeszcze kilka dni temu nie miał Pan zastrzeżeń. - byłam zbulwersowana jego zachowaniem.
- Niestety zjawił się klient, który pilnie potrzebował sali i przebił państwa ofertę.
- To nie do pomyślenia. Za trzy miesiące ślub! Co ja mam teraz zrobić? - przeszył mnie strach.
Wiedziałam, że w trakcie przygotowań natrafią się problemy, ale nie aż takie.
- Mogę polecić Pani tą salę. - podał mi wizytówkę z jakąś tandetną restauracją.
- Pan żartuje? Mam zrobić w tym miejscu wesele?!
- Tylko tak mogę pomóc.
 Zbulwersowana opuściłam tą salę i nie wiedząc kompletnie co zrobić odpaliłam czarny samochód.
- I co ja teraz zrobię? Gdzie znajdę jakiś lokal i to w tak krótkim czasie?
 Miałam ochotę się rozpłakać, lecz w czym by to pomogło? Od dziecka matka uczyła mnie, że płacz wcale nie rozwiązuje problemów. Należy stawiać im czoła z perfekcją, tak jakby wszystko to było zaplanowane.
 Tak też zrobiłam i tym razem. Zamknęłam oczy na tą jedną chwilę, by złapać oddech, uspokoić myśli i to był mój największy błąd.
  Nagle słyszę głośny huk i gwałtownie uchylam zamknięte powieki. Moje szare tęczówki widzą naprzeciw mnie srebrne audi. Czyżbym spowodowała wypadek?
Tuż obok mnie w szybę puka zdenerwowany mężczyzna. Zapewne właściciel uszkodzonego samochodu. W miarę możliwości, opanowana otwieram szybę i wysłuchuję tego co ma mi do zarzucenia.
- Czy Pani jest ślepa? Nie widzi czerwonego światła?!
- Przepraszam, zamyśliłam się... - wtrącił mi się w zdanie.
- Zamyśliła się Pani? Dobre sobie! - odpowiedział z kpiną. - To właśnie dlatego uważam, że kobiety nie powinny jeździć samochodami! - rozłożył ręce i wskazał na stłuczone auto.
- Wypraszam sobie! - gwałtownie wyszłam z mojego samochodu. - Większość wypadków powodują mężczyźni. - skrzyżowałam ręce.
- Ach tak? Czy właśnie ta oto sytuacja jest tego dowodem? - zakpił. - Chyba powinienem wezwać policję.
- Nie, proszę tego nie robić. - schowałam się w samochodzie szukając torebki. -Wypiszę czek. -wyjęłam kartki papieru i zaczęłam wypisywać. - Czy tyle wystarczy? - podałam mężczyźnie kartkę.
- Wystarczy. Mam nadzieję, że już więcej się na Panią nie natknę. - nie mówiąc nawet do widzenia odjechał obitym samochodem.
 Nie pozostało mi nic innego jak wrócić do domu.