Rano obudziłam się pełna energii. Jak nigdy wcześniej czułam, że wreszcie komuś się na coś przydam. Wstałam przed ósmą bez budzika. Miałam zaledwie dziesięć minut do doprowadzenia siebie do porządku. Wyszłam bez śniadania bo Tomasz był w kuchni, a nie miałam zamiaru wysłuchiwać, że znów tyle jem, albo nie jem wcale.Zjem na mieście. Już miałam wychodzić i Tomasz zatrzymał mnie w drzwiach.
- Chwila. Gdzie się wybierasz? - szarpnął mnie za rękaw bluzy.
- Puszczaj! Wychodzę. Nie twoja sprawa.
- Mam powiedzieć mamie?
- Mów, mama wie. - skłamałam. Nigdy nie mówię mamie o moich powodzeniach czy osiągnięciach. Nigdy jej to nie interesowało. A jeśli już się z nią tym dzieliłam, krytykowała mnie.
- Masz szczęście, że jest w pracy a ja się spieszę.
- Pieprz się..!- krzyknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.
Pod barem byłam już kilka chwil przed otwarciem. Nikki podjechała motorem i nawet na mnie nie spojrzała.
- Hej... - powiedziałam niepewnie. Olała mnie najzwyczajniej w świecie. Ja jednak nie zamierzałam się poddać i kontynuowałam. - Nikki, posłuchaj... Nic mnie nie łączy z Brandonem, naprawdę.
- Powiedz to jemu,a mnie zostaw. Znowu ci będzie komplementował, a ze mnie robił wariatkę. Daj spokój.
- Cornelia, uwierz mi!
- Zobaczymy co się wydarzy w barze.
- Nikki... - tutaj postanowiłam użyć jej przezwiska.
- Do pracy.
***
Weszłam do baru udając, że jest okej choć tak naprawdę nie było. Czułam się koszmarnie, ale cóż miałam zrobić? Nikki nie chciała mi wierzyć. Brandon jako pierwszy powitał mnie promiennie.
- Punktualna jesteś Manuela.
- Miałam nie zawieźć.
- Tak trzymaj, ślicznotko.
Nikki wszystko słyszała, wzruszyła ramionami i obsłużyła pierwszego klienta.
- I co? mówiłaś że cię z nim nic nie łączy. - powiedziała dyskretnie, nalewając piwa jakiemuś kolesiowi.
- No ale sama widzisz, że to on!
- Nie kłam, mi oczu nie zamydlisz.
- Bo ty wiesz swoje, jak zwykle. - skwitowałam.
- Stwierdzam fakty których ty nie widzisz. - odgryzła się.
Podeszłam do Matthewa.
- Idziemy na papierosa?
- Jasne. - wyciągnął paczkę a ja wzięłam jednego.
- O której dzisiaj zamykacie? - spytałam.
- O dwudziestej drugiej. Tak jak zawsze w dni robocze.
- Aha.
Spaliliśmy papierosy do końca i weszliśmy z powrotem do baru.
- Staram się, nie widzisz?! - Nikki krzyknęła na Brandona.
- Nie widzę!
- Bo ty widzisz tylko Manuelę! - wyrwało jej się. Kiedy była wściekła nie panowała nad emocjami.
- A ty zazdrosna jesteś? ha ha ha. Matthew słyszałeś?
- Ta. - kolega uśmiechnął się w stronę Nikki.
Usiadłam i oparłam głowę o dłoń. Brandon do mnie podszedł i zapytał głośno aby Nikki słyszała.
- Umówimy się na kawę?
- Jesteśmy w pracy. - skwitowałam.
- Głupiutka... po pracy, po.
- Nie mogę. - spojrzałam na Nikki.
- Wiem, że chcesz, ale się boisz.
- Nie boję się.
- To umów się ze mną.
- OK, wygrałeś, ale tylko jedna randka! - Nikki weszła na zaplecze. Z rezygnacją.
- Okej,okej. - Brandon zaczął mnie przytulać, a ja przytuliłam się również.Przyjaciółka spojrzała i wyszła z baru. Koniec pracy na dziś. Wyszłam razem z Nikki.
- I co? I niby tylko on jest winny?- Nikki zmierzyła mnie wzrokiem.
- Tak
- Wiesz co?
- No? - spytałam zmieszana.
- Jesteś zdzirą.
Odeszłam bez słowa. Słyszałam jak Nikki odjeżdża swoim motorem.
Nikki podała mi kask. Założyłam i ruszyłyśmy. Pod barem stał Brandon i palił papierosa. Matthew właśnie skończył i wszedł za nami do baru. Poszłyśmy od razu do szefa, ale tego nigdzie nie było.- Coś wam podać? - zapytał Matthew.
- Szukamy szefa. Jest gdzieś? - zapytałam.
- Szefa nie ma i nie będzie.. jakieś sprawy rodzinne, czy coś. - odpowiedział.
- Aha.. no bo wiesz, dzwonił do mnie i chciał żebyśmy przyjechały - rzekła Nikki.
- No tak, bo poprosił mnie abym sprawdził, jak sobie poradzicie w barze.
- Naprawdę? - spojrzałam niepewnie na Nikki. Wzruszyła tylko ramionami i czekała aż Matthew w końcu wyjaśni o co chodzi.
- Więc..?- skwitowałam.
- Zaraz otwieramy bar, będą klienci. Więc sprawdźcie się.
- Ale przecież ja nigdy nie byłam kelnerką!- odpowiedziałam.
- To nie takie trudne - odrzekł Brandon z uśmiechem podając mi ścierkę i miskę z wodą.
- Masz, umyj wszystkie stoliki - wzięłam od niego nie pewnie ścierkę i zaczęłam wykonywać polecenie.
- A ty Nikki weź mopa - powiedział już poważniej jakby miał zaraz ją zabić.
- Jak zwykle najcięższa robota. - wzruszyła ramionami i poszła na zaplecze.
Po kilkunastu minutach bar lśnił, a ja czułam, że wysiadam. Nikki odłożyła mopa i zrobiła to samo co ja - usiadła.
- Chcesz coś do picia? - Brandon co chwila posyłał mi uśmiechy.
- Jasne, a co polecasz? - nie zamierzałam z nim flirtować, bo wiedziałam, że Nikki będzie zazdrosna, ale to było niewinne.
- Martini - odrzekł, puszczając mi oczko.
- OK, skoro polecasz to biorę.
- Robi się - podał drinka i ukłonił się lekko.
- Ile kosztuje?
- Za darmo, w końcu też tu od dzisiaj pracujesz.
- Poważnie? Ale przecież nawet nie było klientów.
- Widzę, że się starasz. - Przytulił mnie.
- Przestań..- spojrzałam kątem oka na Nikki, nie była zadowolona.
- A co z Nikki? - spytałam.
- Też ma tu pracę. Podłoga lśni - nie powiedział tego z entuzjazmem, wręcz nie cieszył się, że dała sobie radę. Jakby nie chciał, aby tu pracowała.
- No cóż.. praca wzywa. Za ladę i do dzieła. - Uśmiechnęłam się do przyjaciółki kiedy zauważyłam już pierwszych klientów. Nikki przyjęła pierwsze zamówienie. Ładnie wyglądała w fartuszku i sprawiała wrażenie, jakby była w tej branży od lat, a przecież tak jak ja, od dzisiaj zaczęła pracę. Obsługa klientów poszła gładko. Pożegnałam się z Matthewem i Brandonem. Przy wyjściu zapytałam jeszcze o której zaczynamy jutro, Brandon odrzekł, że o ósmej. Wyszłam, a Nikki razem ze mną.
- Jedziesz, czy idziesz? - zapytała oschle, jak ja bym była winna całego zajścia
- Przejdę się.
- Na razie, do jutra. - skwitowała.
- Do jutra. - westchnęłam i wróciłam do domu.
Dostałam wiadomość. Przetarłam oczy i sięgnęłam po telefon z półki, była od Nikki. Prosiła abym do niej przyszła, najszybciej jak mogę. Przeczesałam włosy, odświeżyłam się, założyłam kwieciste legginsy, czarny lekki sweterek i kremowy komin. Strój uzupełniłam czarnymi koturnami za kostkę.
Drzwi otworzył mi Kacper. Brat Nikki.
- Cześć mała.
- Heej. - uśmiechnęłam się do wysokiego bruneta.
- Do kogo przyszłaś? Do mnie? - odwzajemnił uśmiech. Spojrzałam na niego.
- Nie przyszłam do ciebie, tylko do twojej siostry.
- Nikki jest na górze.
- A wpuścisz mnie?
- Jasne, wchodź.
Zrobiłam tak jak kazał. Weszłam do pokoju przyjaciółki.Była bardzo podniecona i nie mogła usiedzieć.
- Ooo, Manu.. Dobrze że się pojawiłaś.
- Co jest? za bardzo wesoła jesteś..-szturchnęłam ją łokciem.
- Jak nigdy. - skwitowała
- Mów o co chodzi!- ponagliłam ją.
- Dzwonił szef.. wiesz.. z tego baru..
- No i co...? Mów, bo sama jestem ciekawa.
- Zapytał, czy nie przyjdziemy..
- Co chciał?
- Nie wiem, mówił, że to miłe, a zarazem ważne, tylko nie chciał powiedzieć dokładnie co.
- To jeźdźmy sprawdzić! - Odpowiedziałam, i wyszłyśmy przed dom.
NOWE ŻYCIE - To historia, widniejąca na photoblogu, dodana przez współautorkę, która w znacznej części mi pomogła, przyczyniając się do tego że właśnie taka o to powstała i krąży gdzieś tam w sieci... Może nieco różnić się od tej, ponieważ na bieżąco weryfikuję błędy i wstawiam już poprawiony tekst. Staram się aby wszystko ze sobą grało i było jak najbardziej logiczne. Wyobraź sobie, że zbierałam się z opublikowaniem jej tutaj we własnym imieniu aż trzy lata! Tak. Mnóstwo czasu... Moja pasja zaczyna nabierać tempa i mam nadzieję że docenisz mój zapał i chęć dzielenia się nią z wami - czytelnikami, a także przyczynisz się do tego, że w końcu uda mi się spełnić moje marzenie...
Inspiracją do powstania tego dzieła było dla mnie życie, stąd tytuł bloga w ogóle.
Moim celem jest ukazać Ci je trochę z innej perspektywy.
Mówią, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)
Więc usiądź wygodnie i wejdź do świata historii napisanych przez życie!
Pozytywne komentarze są mile widziane, ponieważ bardzo motywują!
Krytyka również jak najbardziej wskazana. jeżeli masz jakieś uwagi, proszę napisz do mnie, a postaram się coś z tym zrobić :)))))
P.S jeżeli już tu jesteś i czytasz ten wstęp, zapewniam Cię drogi czytelniku że nie będziesz się nudzić.
To że teraz widzisz ten tekst jest dla mnie mega kopem do dalszego działania! I potwierdza, że trafiam do odbiorców! (widzę, że jest was coraz więcej i baaardzo mnie to cieszy!)
im was więcej, tym autorka bardziej szczęśliwa.
A teraz zapraszam, nie trać czasu i przenieś się do innego świata, niech wyobraźnia pracuje!
Manuela, to dziewiętnastoletnia dziewczyna. Mieszka w Detroit razem z mamą, młodszym bratem, którym się opiekuje, ojczymem i przyrodnią siostrą, jednak relacje z nimi nie należą do najlepszych.
Rozwód rodziców spowodował, że czuje się samotna. Miłość nie jest jej przychylna, a szczęście ją omija jednocześnie sprawiając, że przestaje wierzyć w uczucia. Jednak dostaje od losu drugą szansę, aby ułożyć swoje życie od nowa...
PROLOG~
Lubiłam kiedy Tomasz wychodził do pracy, a w domu było wtedy tak cicho i spokojnie.
Nie miałam nerwów i mogłam robić to na co mam ochotę. Jednak czas biegł do przodu
a czar szybko pryskał znikając wraz z wolnością. Słyszałam jak ojczym wchodził do domu,
przekręcał klucze robiąc przy tym hałas, który sprawiał że miałam ciarki na plecach.
Zawsze obwiniał mnie o to, że mama ma zły humor, albo płacze w zamkniętym pokoju.
I w końcu przecież to nie była moja wina, że albo złamała paznokieć, albo kolor włosów jaki miał wyjść zmienił swoje plany i zafarbował włosy na rudo. Tomasz nigdy nie mógł tego pojąć, że to nie ja byłam wszystkiemu winna. Widział tylko swoją kobietę Nadine - moją mamę i córeczkę Adelajdę , której naprawdę nie znosiłam.Zamknęłam drzwi od swojego pokoju, aby przygotować się na karcenie za coś, co nie było z mojej winy. Jednak dzisiaj nie wszedł do pokoju i nie popsuł mi dobrego nastroju. To było bardzo dziwne. Opuściłam więc po cichu swój pokój i udałam się na dół do kuchni, zrobiłam sobie herbaty i postanowiłam zadzwonić do Nikki. Zaproponowałam jej aby do mnie przyszła. Obgadamy projekt jaki musimy przygotować, poplotkujemy, a potem udamy się do jej ulubionego baru do którego tak bardzo uwielbiała chodzić i starała się ze mną o pracę w nim.
W niedługim czasie pojawiła się u mnie z materiałami na projekt. Uwinęłyśmy się w ciągu godziny, a resztę czasu spędziłyśmy w barze.
Założyłam swojego bloga, ze względu na pasję jaką jest pisanie, aby nie przedłużać...Zapraszam do czytania historii napisanych przez życie.