- Chwila. Gdzie się wybierasz? - szarpnął mnie za rękaw bluzy.
- Puszczaj! Wychodzę. Nie twoja sprawa.
- Mam powiedzieć mamie?
- Mów, mama wie. - skłamałam. Nigdy nie mówię mamie o moich powodzeniach czy osiągnięciach. Nigdy jej to nie interesowało. A jeśli już się z nią tym dzieliłam, krytykowała mnie.
- Masz szczęście, że jest w pracy a ja się spieszę.
- Pieprz się..!- krzyknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.
Pod barem byłam już kilka chwil przed otwarciem. Nikki podjechała motorem i nawet na mnie nie spojrzała.
- Hej... - powiedziałam niepewnie. Olała mnie najzwyczajniej w świecie. Ja jednak nie zamierzałam się poddać i kontynuowałam. - Nikki, posłuchaj... Nic mnie nie łączy z Brandonem, naprawdę.
- Powiedz to jemu,a mnie zostaw. Znowu ci będzie komplementował, a ze mnie robił wariatkę. Daj spokój.
- Cornelia, uwierz mi!
- Zobaczymy co się wydarzy w barze.
- Nikki... - tutaj postanowiłam użyć jej przezwiska.
- Do pracy.
***
Weszłam do baru udając, że jest okej choć tak naprawdę nie było. Czułam się koszmarnie, ale cóż miałam zrobić? Nikki nie chciała mi wierzyć. Brandon jako pierwszy powitał mnie promiennie.- Punktualna jesteś Manuela.
- Miałam nie zawieźć.
- Tak trzymaj, ślicznotko.
Nikki wszystko słyszała, wzruszyła ramionami i obsłużyła pierwszego klienta.
- I co? mówiłaś że cię z nim nic nie łączy. - powiedziała dyskretnie, nalewając piwa jakiemuś kolesiowi.
- No ale sama widzisz, że to on!
- Nie kłam, mi oczu nie zamydlisz.
- Bo ty wiesz swoje, jak zwykle. - skwitowałam.
- Stwierdzam fakty których ty nie widzisz. - odgryzła się.
Podeszłam do Matthewa.
- Idziemy na papierosa?
- Jasne. - wyciągnął paczkę a ja wzięłam jednego.
- O której dzisiaj zamykacie? - spytałam.
- O dwudziestej drugiej. Tak jak zawsze w dni robocze.
- Aha.
Spaliliśmy papierosy do końca i weszliśmy z powrotem do baru.
- Staram się, nie widzisz?! - Nikki krzyknęła na Brandona.
- Nie widzę!
- Bo ty widzisz tylko Manuelę! - wyrwało jej się. Kiedy była wściekła nie panowała nad emocjami.
- A ty zazdrosna jesteś? ha ha ha. Matthew słyszałeś?
- Ta. - kolega uśmiechnął się w stronę Nikki.
Usiadłam i oparłam głowę o dłoń. Brandon do mnie podszedł i zapytał głośno aby Nikki słyszała.
- Umówimy się na kawę?
- Jesteśmy w pracy. - skwitowałam.
- Głupiutka... po pracy, po.
- Nie mogę. - spojrzałam na Nikki.
- Wiem, że chcesz, ale się boisz.
- Nie boję się.
- To umów się ze mną.
- OK, wygrałeś, ale tylko jedna randka! - Nikki weszła na zaplecze. Z rezygnacją.
- Okej,okej. - Brandon zaczął mnie przytulać, a ja przytuliłam się również.Przyjaciółka spojrzała i wyszła z baru. Koniec pracy na dziś. Wyszłam razem z Nikki.
- I co? I niby tylko on jest winny?- Nikki zmierzyła mnie wzrokiem.
- Tak
- Wiesz co?
- No? - spytałam zmieszana.
- Jesteś zdzirą.
Odeszłam bez słowa. Słyszałam jak Nikki odjeżdża swoim motorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz