- Czemu siedzisz sama w kuchni? - podeszła do mnie, kiedy Artur zniknął w pokoju
- Piję
- Co się stało?
- Maciek dał mi jasno do zrozumienia, że mnie kocha, ale dodał też że pozwoli mi odejść, bo tak będzie lepiej dla nas
- A ponoć to kobiety ciężko zrozumieć - Dziewczyna pokręciła głową
- Widzę, że chociaż ty się świetnie bawisz - spojrzałam na nią znacząco, zmieniając ten niewygodny dla mnie temat
- Pani Watson... - Daria wybuchła śmiechem
- Nie śledzę cię, jeśli o to ci chodzi - również się roześmiałam
- Wiem, wiem, aż tak to widać?
- Nie domyśliłabym się, gdybyś nie schodziła z góry taka rozanielona, trzymając za rękę Artura, przecież znacie się dopiero od tygodnia
- Bawisz się w moją matkę?
- Nie miałam tego na myśli, po prostu znam Artura
- Niby skąd - Daria zmieniła ton głosu, na oskarżycielski
- Chodziliśmy razem do klasy, a poza tym to przyjaciel Maćka, więc miałam okazję poznać go z tej innej strony
- Nie wtrącaj się, mogę robić co mi się żywnie podoba, a nikomu nic do tego.
- Spokojnie, nie zamierzam rozliczać cię z tego co robisz i z kim śpisz - odpowiedziałam w obronie
Dziewczyna popatrzyła na mnie łagodniej, po czym westchnęła
- Przepraszam...Chyba wolę się oszukiwać, że nie każdy facet to świnia
- Przejdzie ci jak się napijesz - odpowiedziałam normalnie
- Masz rację. Napiję się, ale z tobą
- Zgoda - posłałam jej uśmiech po czym obie chwyciłyśmy za kieliszki, które Daria przed chwilą wypełniła bezbarwną wysokoprocentową cieczą.
- Do dna - rzuciła, uniosłam wysoko kieliszek, po czym całość wypiłam, nie popijając.
- Na drugą nóżkę? - zaproponowałam
- Widzę, że mam kompankę do picia - uśmiechnęła się. - Masz mocną głowę. - zauważyła. - Wypiłaś już kilkanaście mocnych drinków i dalej się trzymasz na nogach, jak ty to robisz dziewczyno?
Nie odpowiedziałam tylko wypełniłam po brzeg puste kieliszki.
- Za porządnych facetów - roześmiałam się, po czym obie wypiłyśmy wódkę w tym samym czasie.
Spojrzałam na zegarek który wisiał w kuchni, zbliżała się druga w nocy.
- Już tak późno a nikt nie myśli wychodzić
- Po kilku imprezach się przyzwyczaisz. Ludzie na domówkach tworzą grupy, jak w szkole.
Jedni wychodzą ostatni, zawsze na końcu, nigdy przed innymi, drudzy już po dwóch godzinach są tak spici, że mają dość ale stwarzają pozory trzeźwych i dalej piją, a potem kończą przytuleni do toalety, a jeszcze inni...
- Dobra, mniej więcej kapuję - przerwałam jej. - Nie chcę już tego słuchać, z łatwością mogę odnaleźć te grupy u ciebie - roześmiałam się, a ona razem ze mną
- Wiem co mówię, to nie pierwsza moja impreza
- Domyślam się. - Pogrążyłam się w myślach, porównując swoje życie do życia Darii.
Ja piję sama, zamknięta w malutkim pokoju, ona robi imprezy na cały dom, a przy tym świetnie się bawi, na mnie nikt nie zwraca uwagi, a ona swoim blaskiem i sposobem życia przyciąga do siebie ludzi jak światło ćmy...Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, ale właśnie może ta różnica sprawiła, że się polubiłyśmy? Czułam, że wcale nie jest taka, jak ją oceniłam. Z każdym kieliszkiem i godziną spędzoną z nią coraz bardziej się do niej przekonywałam.
***
Za oknem zaczęło już jaśnieć, a na domówce zostali tylko ''najtwardsi zawodnicy'', wśród nich ja. Artur siedział na kanapie z drinkiem w ręce, a drugą obejmował wtuloną w niego Darię, która opierała się teraz o jego ramię. Zastanawiałam się, jakby to było, gdybym teraz była tu z Jankiem, i również wtulała się do niego. Pogrążyłam się w marzeniach. Siedzieliśmy teraz w trójkę. Wkrótce zorientowałam się, że nie mam już drinka. Podniosłam się z fotela i udałam do kuchni, uzupełnić pustą szklankę.
- Przyniesiesz mi też? - usłyszałam ożywiony głos Darii
- Jasne
Po chwili wróciłam, niosąc w rękach dwie pełne szklanki. Podałam jej jedną i z powrotem rozsiadłam się w fotelu. Widać było zmęczenie po Darii. Niedbale zrzuciła szpilki ze stóp kopiąc je pod ścianę.
- Dzięki wam za imprezę - zwróciła się do nas
- To my dziękujemy tobie - uśmiechnęłam się, po czym zaczęłam zbierać się do wyjścia.
- Do zobaczenia w szkole! - usłyszałam głos dziewczyny zza ściany kiedy byłam już w przedpokoju
- Trzymaj się - odpowiedziałam, zostawiając ich samych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz