30.01.2017

POPROSZĘ O MIŁOŚĆ 4

Połowa lipca już za mną, środek lata, termometry wskazują temperaturę powyżej trzydziestu stopni. Nie mogłam uwierzyć w to, że ten piękny wakacyjny czas marnuję w domu przed komputerem. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, doczekałam się, Kamil został zaproszony na ognisko do znajomych. Malwina wkręciła mnie w ten wyjazd. Zgodziłam się, przecież może być fajnie. Chciałam, to mam!

***

Pojechaliśmy na dwa auta. Dominik był podekscytowany, ale ja miałam mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłam się, że mam okazję gdzieś pojechać, ale z drugiej strony targało mną przekonanie, że nie wpasuję się w tamto towarzystwo. 
- Marlena, wszystko w porządku? - Dominik przerwał moje milczenie
- Tak, zamyśliłam się - odpowiedziałam, nie chcąc podejmować więcej tematu
Po piętnastu minutach dotarliśmy do domu Wioletty. Zaprosiła kilka osób z wykładów, reszty twarzy nie znałam. Szybko stwierdziłam, że moje obawy były bezpodstawne. Od razu znalazłam temat z dziewczynami z zajęć. Dominik zniknął gdzieś z chłopakami, a Malwina pomagała Wiolecie w kuchni. 
- Marlena, może chcesz z nami zapalić? - Marta pokazała mi skręta
- Nie, dzięki, ale nie palę - uśmiechnęłam się. Chyba za wcześnie oceniłam sytuację i wtedy właśnie dotarło do mnie, że wcale się z nimi nie dogadam. One miały swój świat, a ja swój. Jak to mówią? ''Nie chwal dnia, przed zachodem słońca''
- Twoja strata - wzruszyła ramionami, i zniknęła wraz z Klaudią w tylnej części ogrodu.
Zrezygnowana weszłam do domu. W salonie nie było nikogo, natomiast w oczy rzuciły mi się stojące na stole piwa, wzięłam sobie jedno po czym usiadłam z powrotem przy ognisku. Ciepło bijące od płomieni ogrzewało moją twarz, chłonęłam je, i rozkoszowałam się tym, popijając alkohol. Siedziałam sama, ale nie przeszkadzało mi to, lubiłam samotność. Kiedy odkładałam już opróżnioną butelkę dosiadły się do mnie dziewczyny, które wróciły ucieszone z kuchni, z kiełbaskami nabitymi na patyki. Po chwili już smażyły je w szalejącym ogniu. Nie byłam głodna i prawdę mówiąc nie miałam ochoty tutaj siedzieć. Czułam się naprawdę obco, i nawet obecność Malwiny nie poprawiała mi humoru.
- Jesteś jakaś spięta - wtrąciła się Wiolka, kiedy otwierałam następne piwo. - Wcale ci się tutaj nie podoba, prawda? - popatrzyła na mnie ze smutkiem
- Podoba, jest naprawdę świetnie - skłamałam
- Może chcesz zjeść kiełbaskę z ogniska? - podała mi patyk
- Nie, nie mam ochoty.
- Marlena co z tobą? - Malwina była wyraźnie zmartwiona.
- Wszystko w porządku - wyjaśniłam i upiłam łyk browara.
Ognisko powoli wygasało, a spotkanie trwało w najlepsze. Miałam wrażenie, że jestem po za tym towarzystwem. Nim się zorientowałam, otwierałam następną butelkę.
- Może już starczy? - Dominik spojrzał na mnie tymi swoimi oczami
- Nie sądzę - uśmiechnęłam się do niego
- No dobrze. - Dał za wygraną, i objął mnie ramieniem. 
Zaczęło już świtać, i ludzie znikali jeden za drugim. Wyjechaliśmy jako ostatni. Dominik podwiózł mnie pod dom.
- Jesteś zadowolona? - zapytał, kiedy miałam wysiadać z samochodu.
- Tak, a dlaczego pytasz?
- Odniosłem wrażenie, że nie byłaś 
- Nie martw się, było okej - uśmiechnęłam się, próbując go przekonać. - A ty dobrze się bawiłeś? - Zagaiłam
- Tak, gdyby nie to, że nie było ze mną Róży
- No właśnie, co z nią?
- Musiała gdzieś pilnie wyjechać. 
- Wierzysz w to?
- Tak, ufam jej. Nie zraniłaby mnie - błądził wzrokiem.
- Skoro tak twierdzisz... - uścisnęłam jego dłoń. Ja też zaufałam Łukaszowi, i nie wyszłam na tym najlepiej.
- Do zobaczenia - spojrzał na mnie
- Do zobaczenia - wysiadłam z samochodu i stanęłam pod drzwiami, patrząc jak odjeżdża. 

27.01.2017

POPROSZĘ O MIŁOŚĆ 3

Nic tak nie uszczęśliwia człowieka, jak świadomość, że jutro pierwszy dzień wakacji! Mam ochotę skakać pod sufit. Czekałam z utęsknieniem na te trzy miesiące laby. Na szczęście ostatni wykład w tym semestrze był luźny i Malwina o dziwo nie spała. Postanowiłam piątkowy wieczór poświęcić tylko dla siebie, w imię piękna. Zrobiłam sobie maseczkę z alg i po skończonym zabiegu zanurzyłam ciało w wannie gorącej wody. Kiedy poczułam się odprężona, owinęłam się ręcznikiem i delikatnie usunęłam maseczkę z twarzy, przebrałam się w piżamę, i położyłam się do łóżka, czekając na sen...



***

Michał się nie odzywa. Może już o mnie zapomniał? Nic dziwnego, skoro nie zrobiłam niczego aby przykuć jego uwagę. Bez makijażu, z włosami spiętymi w luźnego koka, przypominającego te, które noszą mamy, zajmujące się domem i gromadką dzieci, w sandałach z wyprzedaży, nijakiej spódnicy i kremowej bluzce z lumpeksu. Nic dodać, nic ująć... No cóż, przecież nie jestem kopciuszkiem, a on nie jest księciem z bajki. Dosyć tych bzdur. Usiadłam w fotelu i pomyślałam, że zaproszę Malwinę z Kamilem na kolację, zgodziła się i zaoferowała ponadto, że weźmie ze sobą Michała. Może to dobry pomysł? Nie zaszkodziłoby jeszcze zadzwonić do Dominika, odkąd Róża się nie odzywa biedny nie wie co ze sobą zrobić. Przecież to nie problem pomieścić kilka osób więcej. Od zawsze byłam gościnna. Dzwonię do Dominika. Odbiera po pięciu sygnałach i cieszy się, że wyszłam z taką inicjatywą. To będzie ciekawy wieczór!

Spojrzałam na zegarek. Osiemnasta pięćdziesiąt sześć. Kończę nakrywać do stołu. Miałam nadzieję, że zdążę się wyszykować do dwudziestej. Zrobiłam prawie niewidoczny makijaż, przesada nie jest wskazana! Zwłaszcza, że ( tak jak ja ) nie ma się pojęcia o makijażu. Spojrzałam w lustro. Nie wyglądałam oszałamiająco, ale zawsze pocieszam się tym, że gdzieś na świecie są brzydsze ode mnie, choć wiem, że wcale tak nie jest. Podpięłam włosy, i zaczęłam się zastanawiać nad ubiorem. W tej kwestii zawsze miałam spory dylemat, i nikt nie powie mi, że jeśli kobieta ma dużo ubrań, nie ma problemu z tym, co dziś ubierze. Nieprawda! Stanęłam przed szafą i pół godziny później zdecydowałam się na czerwoną, prostą sukienkę przed kolana. Dopięłam silikonowe ramiączka. Kiecka zatrzymała się na biuście więc jest dobrze. Czarne szpilki i czarne rajstopy. Długie czerwone korale okalały moją szyję. Uśmiechnęłam się do siebie i czekałam na gości. 


***

Pierwszy zapukał Dominik. Powitał mnie pocałunkiem w policzek, a następnie wręczył mi kwiaty. Skąd on wiedział, że uwielbiam akurat czerwone tulipany? 
- Cześć, ślicznie wyglądasz - uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Często mnie komplementował.
- Cześć, wiesz jak sprawić, żebym się zarumieniła - spojrzałam na niego. Ładnie wyglądał w tej dżinsowej koszuli, i czarnych rurkach. Po nim pojawili się Malwina z Kamilem. 
- A gdzie Michał? - wyglądnęłam na podwórko, po czym wpuściłam ich do środka
- Zaraz przyjdzie, pojechał z Klaudią po wino
- Z Klaudią? - zdziwiłam się
- Aaa... - Malwina machnęła ręką - Zapomniałam ci powiedzieć, znalazł sobie dziewczynę
- Ooo, to świetnie. - Uśmiechnęłam się szeroko. Nie, wcale nie było mi przykro. To było pewne, że nie zaliczam się do gustu Michała. Przełknęłam ślinę, i zaprosiłam gości do pokoju. 
Usiedliśmy przy stole i zanim zdążyłam zaproponować coś do picia na początek, spodziewani goście zapukali do drzwi. Otworzyłam z szerokim uśmiechem na ustach. Pierwszy wszedł Michał, pocałował mnie w rękę, a za nim weszła ona. Klaudia miała blond włosy do ramion, na moje oko przesadziła z solarium, ale co ja tam wiem, przecież nigdy tam nawet nie byłam! Z całą pewnością wiedziała, co to dobry makijaż i potrafiła wykorzystać umiejętność używania kosmetyków. Miała różową sukienkę i czarne szpilki. Chociaż buty miałyśmy takie same. Podała mi wino, a potem wyciągnęła do mnie rękę. 
- Klaudia - miło mi
- Marlena
- Ładnie - uśmiechnęła się do mnie
- Znacie już Dominika? - zapytałam Michała i Klaudię, którzy zajęli miejsce obok siebie.
- Tak, poznaliśmy się niedawno
- W takim razie, skoro już się znamy, to może macie na coś ochotę? - Zagadnęłam - Na pewno jesteście głodni.
- Tak - odpowiedzieli zgodnie.
Poszłam do kuchni i wykładałam spaghetti na talerze. Polałam obficie sosem, posypałam serem i przyozdobiłam listkami bazylii. Malwina przyszła mi pomóc. Po chwili wszyscy zajęli się jedzeniem. Ponalewałam wina do kieliszków. 
- No, to za nasze zdrowie! - uniosłam lampkę wina do góry.
- Za nasze! - odpowiedzieli zgodnie.
Po chwili milczenia, pierwszy odezwał się Michał
- Dominik, powiedz mi, jak długo jesteście razem? - Spojrzał na niego, a potem na mnie
- My? - odchrząknął, a ja czułam, że się czerwienię. Nie jesteśmy razem.
- Oh, przepraszam - uśmiechnął się - Miałem takie wrażenie
- A wy? - Zapytałam, przerywając tym samym ciszę, jaka zapadła pomiędzy nami. Znowu.
- Niedługo minie pół roku. - Odezwała się Klaudia.
A ja głupia myślałam, że taki przystojny facet jak Michał może być wolny. 
Pokręciłam głową z uznaniem, nie dając po sobie poznać, że byłam lekko zawiedziona, nie tylko faktem, że Michał ma dziewczynę, ale też tym, że byłam w stanie pomyśleć, że moglibyśmy być szczęśliwi. Co ja plotę...
Dominik spojrzał na mnie, i puścił mi oczko. 
Spaghetti wyszło. Poszłam po deser. Wcześniej kupiłam lody, wystarczyło tylko przełożyć je do pucharków. 

Atmosfera była miła. Wieczór trwał w najlepsze i zapomniałam nawet, że mogłam pomyśleć o związku z Michałem. Nawet polubiłam Klaudię i cieszę się, że Michał kogoś ma. O dwudziestej trzeciej spotkanie dobiegło końca. Pożegnałam się z gośćmi i odprowadziłam ich do drzwi. Dominik został i zaoferował się że pomoże mi sprzątać. Zgodziłam się. W trakcie sprzątania zaczęłam ziewać. Dominik spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
- Marlena, idź się położyć. Ja się wszystkim zajmę.
- Na prawdę? Byłabym ci wdzięczna. Poradzisz sobie?
- Tak - posłał mi uśmiech. 
- Zamkniesz drzwi?
Pokiwał głową, wycierając talerz. Uśmiechnęłam się.
- Dobranoc 
- Dobranoc

Kiedy się obudziłam Dominik spał w najlepsze na łóżku Sary. Nie chciałam go budzić, przykryłam kołdrą i poszłam do kuchni zadzwonić do siostry, spytać czy wszystko w porządku, i czy nie nudzi się u babci Justyny. Dziewczyny wymyśliły sobie, że cały lipiec spędzą na wsi, pomagając babci Justyny na farmie. Fajna rzecz, pomóc bezinteresownie starszej osobie. Kiedy byłam już spokojna, wiedząc, że u dziewczyn wszystko w porządku, zabrałam się za przygotowanie śniadania. Nakładałam właśnie jajecznicę, kiedy do kuchni wszedł mój przyjaciel.
- Dziękuję ci, że zostałeś i posprzątałeś za mnie. Gdyby nie ty, stałabym tu pewnie teraz przy zlewie, próbując uporać się ze stertą naczyń. 
- Przecież wiesz, że dla mnie to nie problem. Mam nadzieję, że nie gniewasz się, że spałem na łóżku Sary.
- Nie, spoko. I tak jej nie ma - uśmiechnęłam się. - W ramach podziękowań zrobiłam ci śniadanie
- Kochana jesteś - i znów te dołeczki w policzkach...ah!
Kiedy zjedliśmy, Dominik wziął szybki prysznic i wrócił do siebie. A ja poszłam do Malwiny, na ploteczki. Miałam nadzieję, że opowie mi wszystko o Klaudii i Michale!





25.01.2017

CHWILA ODDECHU

Przepraszam was, że posty nie są w równych odstępach czasu, ale nie mam kiedy wstawiać rozdziałów, a po za tym, jak wiecie kiedy nie ma weny, nie ma dobrej treści. Nic na siłę...

Nie pochwaliłam wam się, ale jestem na Zielonej Wyspie, czyli w cudownej Irlandii. Jeśli będę miała więcej wolnego, postaram się coś naskrobać!
Przesyłam wam serdeczne pozdrowienia:) I ściskam mocno! Trzymajcie się cieplutko, bo u mnie jak na razie mocno wieje:(

21.01.2017

POPROSZĘ O MIŁOŚĆ 2

Dzwoniłam do Łukasza, po raz kolejny zresztą, mimo, że obiecałam sobie nie narzucać się, i cierpliwie poczekać, aż łaskawie sobie o mnie przypomni. Akurat! Nie odbierał. Czułam, że coś wisi nad naszym związkiem, tylko nie byłam do końca pewna słuszności swoich racji. Coś się wypalało, a przecież zaczynało się tak pięknie, ale może dlatego właśnie nie mogło być prawdziwe. Życie to nie bajka.
Spojrzałam przez okno. Według mojego zegarka, dochodziła dwudziesta druga trzydzieści dwie. Zaczynałam martwić się o swoją siostrę. Postanowiłam że po nią pójdę. Ulice były jeszcze zapełnione, a drogę oświetlały latarnie. Skręciłam w jedną z uliczek i szłam dzielnie przed siebie, znosząc zimne podmuchy wiatru, okalające moją twarz. Moją uwagę przykuła para, dobrze czujących się w swoim towarzystwie. Na pozór nic w tym złego, gdyby nie to że chłopak do złudzenia przypominał mojego Łukasza. Nie mogłam w to uwierzyć, ale nie chcąc robić awantury na środku ulicy, pewnym krokiem podeszłam do tych dwojga, i łapiąc powietrze w płuca zaczepiłam go delikatnie. Chyba niegrzecznie przerwałam im pocałunek. Co ja gadam. Przecież chciałam niegrzecznie im przerwać!
- Marlena, co ty tutaj robisz? - Łukasz bardzo się zdziwił
- A przechodziłam właśnie tą drogą i niechcący na ciebie wpadłam, więc skoro już tutaj jesteśmy, w trójkę - spojrzałam na dziewczynę i uśmiechnęłam się do niej najmilej jak potrafiłam - to może wyjaśnisz mi kochanie, co ty tutaj robisz, z tą ślicznotką? Hm?
- Kochanie? - Dziewczyna uniosła do góry brew.
- Tak, oh, przepraszam - udałam zmartwioną - widzę, że Łukasz nie poinformował cię o tym, że ma dziewczynę - uśmiechnęłam się, patrząc jak tamta czerwienieje ze złości. - Dobrej nocy. - Skwitowałam, i odeszłam, pełna satysfakcji.

Podeszłam po Sarę, i razem wróciłyśmy do domu. Położyłam się na łóżku, i nie byłam w stanie pojąć tego, co wydarzyło się zaledwie pół godziny temu. Dlaczego wcześniej nic nie zauważyłam? Będę żałowała do końca życia, że jestem naiwna. Tak to już jest...I weź tu zaufaj mężczyźnie, a zimą będziesz chodzić w sandałach... Dostałam wiadomość. Zdziwiłam się kiedy na ekranie zobaczyłam, że jest od Łukasza. Pragnęłam, żeby w treści przeczytać, że to był błąd, że mnie bardzo przeprasza i czy możemy o tym zapomnieć, bo prawdę mówiąc przecież z nim nie zerwałam,mając nadzieję, że znów wszystko się ułoży, mimo że od paru tygodni nic się nie układało. Zamiast tego odczytałam kilka decydujących zdań, z którymi podświadomie się liczyłam. Zerwał ze mną, tłumacząc, że już mnie nie kocha, i że go nie pociągam tak jak kiedyś.Nie jestem dla niego dziewczyną, z którą mógłby sobie ułożyć życie. Nie odpisałam. Czułam się jak w amoku, i wiedziałam już ze czeka mnie trudny okres do przejścia. Byłam na to przygotowana...


***

Pomimo tego, że przyjaźń damsko-męska jest mało prawdopodobna, mnie udało się taką nawiązać. Dominik nie był typem przystojnego chłopaka. Mimo to, lubiłam spędzać z nim czas. Nie przeszkadzało mi to, że miał dziewczynę, w końcu nie oczekiwałam od niego niczego więcej. Mieliśmy prosty układ. Zadzwonił, że przyjdzie na chwilę, więc ucieszyłam się, i czekałam na niego. Po dwudziestu minutach zapukał do drzwi. 
- Cześć - uśmiechnął się - Wpadłem do ciebie z pytaniem, czy nie chciałabyś mi pożyczyć filmu. Spojrzałam na niego pytająco. - Umówiłem się z Różą i...
- Noc we dwoje?
- Tak - uśmiechnął się, często to robił. Wyglądał uroczo, i on to wiedział.
Stanęłam przy oknie, i sięgnęłam do półki z filmami. Uzbierałam ich dość sporo, kiedy oglądaliśmy z Łukaszem, często kupował mi jakieś w prezencie. Ale nie trzymam ich dlatego, że dostałam je od byłego. Po prostu są fajne, i lubię je oglądać, nawet po kilka razy. 
Spojrzał na mnie, i mocno się do mnie przytulił. Kiedy oboje uznaliśmy, że już wystarczy, kierował się do drzwi. Zawibrował jego telefon. Zatrzymał się w połowie drogi i odczytał wiadomość. Spojrzał na mnie smutny. 
- Coś nie tak? - spojrzałam na niego i czekałam aż coś powie
- Nic, tylko chyba nici z dzisiejszego seansu
- Dlaczego?
- Róża nie może dzisiaj przyjść.
- Podała ci chociaż jakiś powód? - Zrobiło mi się go szkoda, wiedziałam, jak bardzo cieszył się na dzisiejsze spotkanie z Różą. 
Nigdy jej nie widziałam, chyba nie było dane mi jej poznać, ale widocznie los miał w tym jakiś cel...
- Napisała tylko, że nie może, i że przeprasza - pokazał mi treść wiadomości, którą właśnie odczytał.
- Przykro mi - chciałam go jakoś pocieszyć, ale ubiegł mnie pytaniem
- Jeśli to nie problem, może moglibyśmy razem obejrzeć? Skoro już tu jestem... - i znów ten uśmiech
- No jasne - uśmiechnęłam się i włączyłam DVD - Jesteś pewny, że ten film ci odpowiada? - Wskazałam na pudełko, z płytą, którą trzymał w ręce
- Masz jakiś inny? - uśmiechnął się. - Nienawidzę oglądać romantycznych, ale Róża lubi.
Bez słowa wzięłam od niego pudełko, i odłożyłam na miejsce. Myśląc w duchu, że bardzo się dla niej poświęca. Szkoda, że Łukasz taki nie był.- Rozejrzałam się, i wspólnie wybraliśmy konkretny film. 
  - Może chcesz piwa? - zapytałam, zanim film zaczął się na dobre.
- Jeśli masz - pokiwał głową
- Jasne. Zaraz przyjdę
Po chwili siedzieliśmy wygodnie na kanapie, popijając piwo, i śmiejąc się do rozpuku. 


***

Pomalowałam paznokcie i czekałam aż wyschną. Przyszedł esemes od Malwiny.
Na weekendzie jest super, jestem tam razem z Kamilem i jego rodzicami. Pogoda jest świetna! Wracam w Niedzielę, i wszystko Ci opowiem! Aha, i Michał o Ciebie pytał :) Na razie:*
Kiedy upewniłam się, że moje paznokcie już wyschły, zabrałam się za odpisywanie. 
To świetnie, i ja też mam Ci dużo do powiedzenia! Na razie nie mam głowy, aby myśleć o Michale. Przyjeżdżaj:* Do Niedzieli...

Zadzwonił Dominik. Zapytał, czy nie umówiłabym się z nim dziś wieczorem. Zgodziłam się, przecież nie mam żadnych planów. Przebrałam się w sukienkę, wpięłam kokardkę we włosy i czekałam do dwudziestej. 



***

Dominik był wcześniej o parę minut. Wyszliśmy. Wzięłam go pod rękę, i po kilkunastu minutach dotarliśmy do lokalu. Atmosfera była bardzo przyjemna, ludzie o dziwo mili, a jedzenie pyszne! Bez dwóch zdań! Przy kolacji Dominik powiedział mi, że ładnie wyglądam, a ja poczerwieniałam. Dopijaliśmy ostatnią lampkę wina, kiedy do lokalu wszedł Łukasz. Zaczął się rozglądać, tak jakby kogoś szukał. Obserwowałam go. Zajął wolne miejsce na końcu przy kominku i wyciągnął telefon. Chciałam do niego podejść, ale zabrakło mi odwagi, nie wiedziałabym co mam powiedzieć. 
'' Hej,może uda nam się to jakoś naprawić...? '' Zamiast tego odstawiłam pusty kieliszek, i wstałam od stołu, pozwalając aby Dominik założył mi kurtkę. Przez cały czas czułam jego wzrok na sobie. No i dobrze, niech wie co stracił!



12.01.2017

POPROSZĘ O MIŁOŚĆ 1

Hej kochani, witam was serdecznie. Tak, doczekaliście się nowego/ starego opowiadania które odkopałam z zeszytów. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
ENJOY :))))



1

- Jak kocha to poczeka.
- No właśnie chodzi o to, że nie kocha. - Mimowolnie byłam biernym słuchaczem.
Wpatrywałam się w Michała, który rozmawiał z moją najlepszą przyjaciółką - Malwiną. Siedziałam cicho na krawężniku, i zachowywałam się tak, jakby wcale mnie tutaj nie było.
Wśród nas pojawił się Kamil, jej chłopak.
- Malwina, porozmawiajmy. - nalegał. Dziewczyna spojrzała na mnie i westchnęła.
- Idę z Kamilem, a ty zostań z Michałem - zwróciła się do mnie.
- Dobra - rzuciłam krótko. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Wpatrywałam się w pusty asfalt, a on najwyraźniej czuł zmieszanie.
Nie za bardzo wiedziałam, jak powinnam się czuć, znałam go zaledwie od paru chwil.
- Jestem Michał, pewnie już wiesz...
- Marlena, też już pewnie wiesz... - modliłam się aby Malwina już wróciła, by skończyć tą maskaradę a Kamil pojechał z bratem do domu. Żałowałam, że zgodziłam się z nią tutaj przyjść.
- Miło mi
- Mi także.
I znowu zapadła nieswoja cisza. Nie wzięłam telefonu, więc nawet nie byłam zorientowana w czasie.
- Która godzina? - odwróciłam głowę w jego stronę
- Dwudziesta pierwsza
- Dziękuję
- Proszę - Uśmiechnął się. I na tym skończyła się nasza rozmowa.


***

      Biłam się z własnymi myślami. I wcale nie chodziło o Michała. Malwina jak zawsze była wpatrzona w ekran swojego telefonu, co już dawno przestało mnie dziwić, więc nie robiło to już na mnie większego wrażenia, i traktowałam to jako coś normalnego. Po chwili wszyscy weszli do sali. Wykład jakoś minął, tylko nie mogłam się skupić. Byłam jakaś rozkojarzona. Na całe szczęście były to ostatnie zajęcia tego dnia. Do końca pierwszego semestru studiów pozostał już tylko miesiąc, co bardzo mnie cieszyło. Wreszcie mogłam pomyśleć o wakacjach!


       Odkąd pamiętam, Malwina w moim własnym odczuciu, choć była moją przyjaciółką, stanowiła dla mnie konkurencję. Zawsze zazdrościłam jej urody, poczucia humoru, i tego jak na luzie podchodziła do życia. Wszyscy z wydziału ją znali, a faceci nie byli wstanie przejść obok niej obojętnie. Lubiła o siebie dbać, zawsze miała idealnie ułożone włosy, perfekcyjny makijaż, i drogie ubrania. Miała to, czego zawsze było brak mnie. Nie potrafiłam wmieszać się w tłum, i traktować życia jak zabawę. Nie lubiłam się malować, nie przejmowałam się makijażem, bo i po co, skoro nikt na mnie nie zwracał uwagi. Mogłabym nawet sobie umrzeć, a i tak nikt nie dostrzegłby mojej nieobecności. Może popełniam błąd? Malwa jest typem dziewczyny - dresiary, mimo że nigdy nie widziałam jej w dresach ( ha, ha ). Potrafiła bez kiwnięcia palcem załatwić każdy problem, i wszystkich którzy nieproszeni stanęli kiedykolwiek na jej drodze. Ja zazwyczaj miałam gdzieś to, że odstawałam od reszty i być może popełniałam kolejny błąd. Do trzech razy sztuka...


    Zadzwoniłam do Łukasza, jestem z nim już pół roku, i mogę sobie dać rękę uciąć że kocha mnie na dwieście procent. Ha, ha, dobre sobie, Nikt nie odbierał. W słuchawce odezwała się znana mi już poczta głosowa.
- '' Tutaj... siedem, dwa, osiem...''
Trudno! Wcale nie zamierzałam się o nic prosić! Zadzwonię do niego jutro, co mi tam. Muszę sobie wszystko przemyśleć. Mój autobus powrotny właśnie dojechał na miejsce. Weszłam do domu i od razu pokierowałam się do swojego pokoju. Odłożyłam torbę i rzuciłam się na łóżko, dziękując temu kto je wymyślił. Obudziłam się dopiero nad ranem w Sobotę. Jak co weekend, odczuwałam tą samą monotonię. Zero planów i chęci... Nie miałam na nic ochoty. Może jednak muszę zmienić coś w swoim życiu? Spojrzałam w lustro. Zacząć od wyglądu...?
Pożyczyłam tusz od mojej siostry, Sary. Jedno machnięcie, a moje rzęsy nabrały objętości. Cuda makijażu. Moja twarz zaczęła jakoś wyglądać. Włosy ewidentnie domagały się prostownicy. Kiedy skończyłam, zajrzałam do mojej szafy. Z samego dna wydobyłam dżinsowe rurki, szeroki luźny tiszert i adidasy, które kiedyś kupiłam do biegania, zanim odkryłam, że bieganie wcale nie jest moją pasją, ot co. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze po mojej przemianie, zobaczyłam inną dziewczynę, która była gotowa na zmiany w swoim nudnym jak w flaki z olejem życiu. Wyszłam z domu i umówiłam się na spotkanie z Malwiną. Nie poznała mnie, ale czego ja się chciałam spodziewać, nie przywykła do takiej Marleny, prawdę mówiąc ja też nie!




4.01.2017

2017!!!

Witam Was w 2017! Macie jakieś postanowienia noworoczne? jeśli tak pochwalcie się w komentarzu :) chciałam Was poinformować że następne opowiadanie już niedługo, zrobię co w mojej mocy aby pojawiło się jeszcze w tym tygodniu, mam nadzieję że pierwszy rozdział pojawi się nawet już jutro! Mam nadzieję że dalej jesteście ze mną:) WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!!!