- Siemka. Dzisiaj jesteśmy tu sami? - zapytałam, zakładając włosy za ucho
- Matthew zaraz przyjdzie. Pojechał po towar, na imprezkę.
- Jaki towar? - zdziwiłam się, również tym faktem, że oni też przecież będą na tej imprezie! Nie dałam nic po sobie poznać.
- Koka, marycha, amfa - odpowiedział odkładając stertę papierów i siadając bliżej mnie
- Matthew jest dilerem?
- Ta, bo co?
- Nic, tak tylko pytam - umilkłam na chwilę. - Wy też będziecie na tej imprezie? - musiałam się upewnić, że intuicja mnie nie myli a i tym razem mnie nie zawiodła.
- Mhm... - przytulił mnie. - wyluzuj mała, będzie fajnie
- Nie ukrywam... - odwróciłam głowę, rozglądając się po zapleczu. Myślałam o Nikki i o tym że to na pewno nie skończy się dobrze dla niej. Moje rozmyślania przerwał Matthew, który wszedł na zaplecze.
- No siema, mam towar - lekko się zdziwił na mój widok - Co ty dzisiaj tak wcześnie? - spojrzał na mnie
- Aa, tak jakoś - odpowiedziałam, nie znając sensownego powodu
- Będziesz brała z nami? - Matthew przysiadł się do nas, siadając okrakiem na krześle
- Nie wiem... nie wiem czy to jest dobry pomysł - westchnęłam, z lekkim zawahaniem
- No spoko, jak coś to wiesz gdzie nas szukać
- Jasne - uśmiechnęłam się
Wróciłam jakoś po 19, żeby mieć jeszcze czas pójść do Nikki i się wyszykować. Chwyciłam tylko kosmetyczkę i pobiegłam do przyjaciółki.
- Siemka młoda - Kacper znów otworzył mi drzwi
- Siema siema, Nikki w domu? - powiedziałam zdyszana
- Ta, na górze. Pamiętasz o dzisiejszej imprezie?
- Jasne, że tak! Przyszłam tu głownie dlatego
- Wchodź
Zrobiłam tak jak kazał, słyszałam,że Nikki bierze kąpiel w swojej łazience, więc usiadłam w pokoju i czekałam aż wyjdzie, by móc iść wziąć prysznic po niej.
- Hejka, nie słyszałam jak weszłaś - Nikki wyszła w samym ręczniku
- Przyszłam, a właściwie przybiegłam jak najszybciej po pracy
- Uhm, łazienka wolna, możesz iść
- OK
Kąpiel zajęła mi jakieś pół godziny. Nikki wyglądała olśniewająco w tej kreacji. Miała na sobie podziurawione rajstopy, postrzępione szorty, Conversy, białą bokserkę i czarny krawat.
- W o w ! - zatkało mnie. - wyglądasz M E G A ! - nie ukrywałam zaskoczenia
- Nie przesadzaj - machnęła ręką. Przebrałam się w swój strój i zabrałam się z Nikki do malowania.
Nakładanie makijażu zajęło nam większość czasu. Zakręciłam sobie włosy lokówką, a Nikki przyczepiła sobie pasemka i podtapirowała końcówki. Wszystko grało ze sobą cudnie! Kacper zaoferował się, że podwiezie nas do klubu swoim autem. Prawie godzina drogi stąd. Dojechaliśmy punktualnie o dwudziestej drugiej. Brat Nikki poszedł od razu do swoich znajomych - a my czekałyśmy na Nikodema i Alexa.
- Jako pierwszy pojawił się Niko - ślicznie wyglądacie dziewczyny - spojrzał na Nikki, a później ukradkiem na mnie.
- Ty również - uśmiechnęłam się
Alex pojawił się ostatni.
- Cześć kochanie - powitał mnie namiętnym pocałunkiem
- Hej, co tak późno?
- Problemy z autem - wyjaśnił. - Chodźmy do środka.
Weszliśmy i pierwsze co zrobiła Nikki to poszła na parkiet ciągnąc za sobą Nikodema, ja podeszłam do stolika, a Alex do baru po drinki dla nas. Widziałam jak moja przyjaciółka bawi się w najlepsze i rozmyślałam jak pomóc jej z Brandonem. Nie powiedziałam jej o dzisiejszej rozmowie w barze. Wiedziałam że darzy go miłością nieodwzajemnioną od tylu lat. Z rozmyślań wyrwał mnie Alex, który przyniósł nasze drinki. Postawił jeden przede mną i powiedział - to dla ciebie. Wzięłam trzy większe łyki i usiadłam bliżej mojego chłopaka. On tylko się uśmiechnął i zaczął mnie całować, odwzajemniałam każdy pocałunek wkładając w każdy uczucie. Nasze pocałunki przerwała Nikki, która przyszła zmęczona po tańcach z Nikosiem.
- Ale się zmęczyłam - powiedziała Nikki. - Cały Nikodem... Ale on świetnie tańczy.
- Widziałam - rzekłam, równocześnie patrząc na Alexa.
- Ups... chyba wam w czymś przeszkodziłam - odpowiedziała zmieszana Nikki
- Nie, nie - odpowiedzieliśmy równocześnie z Alexem. Po czym dodałam z uśmiechem - ty nigdy nie przeszkadzasz.
- Idę do łazienki, idziesz ze mną? - zapytała mnie
- Pewnie. Zaraz wrócę - powiedziałam do Alexa i poszłam za Nikki.
Gdy byłyśmy już w łazience i poprawiałyśmy fryzury a przy okazji makijaż spytałam z automatu, zapominając o moich wcześniejszych rozmyślaniach kiedy czekałam na Alexa z drinkami
- Nikki, wiesz, że Matthew jest dilerem?
- Nie, nie wiedziałam o tym... a ty skąd wiesz?
- A Brandon się wygadał dzisiaj w barze - powiedziałam bez namysłu i zaraz tego pożałowałam, bo widziałam jak Nikki zrzedła mina.
- Nikuś, między mną a nim nic nie ma - dotknęłam jej ramienia. Przecież wiesz...
- Wiem, doskonale. Wierzę ci... ale ta jego obojętność mnie... dobija. - odpowiedziała po krótkiej przerwie, po czym dodała - Traktuje mnie jak nie wiem co....
- Może powinnaś dać sobie z nim spokój?
- Nie wiem, może. Ale to nie jest takie łatwe.
Po dłuższej chwili milczenia i smutku w powietrzu wyszłyśmy z łazienki. Właśnie szłam do Alexa, by móc się do niego przytulić, pocałować, ale gwałtownie się zatrzymałam. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Poczułam się jak ktoś, kto dostaje obuchem w głowę. Alex... mój Alex całował inną dziewczynę. Zostawiłam go samego tylko na chwilę, zaufałam mu. Nagle poczułam przypływ złości, dlatego, że byłam taka naiwna i również dlatego że zdradzał mnie bez żadnych skrupułów kiedy ja byłam zaledwie kilka metrów od niego, oddzielona drzwiami toalety. Podeszłam do niego i krzyknęłam.
- Ty gnoju! jak możesz! Nie było mnie zaledwie kilka minut, a ty odwalasz takie coś? A może mam cię przeprosić za to, że niegrzecznie ci przerwałam? - Chciał coś odpowiedzieć, ale nie zdążył. Bo po chwili dodałam - Między nami wszystko skończone! - a ty jesteś taka naiwna... - zwróciłam się do tej zdziry. Nie mogłam już nic więcej z siebie wydusić. Pobiegłam przed bar. Usiadłam na krawężniku i nagle puściły mi wszystkie zawory. Czułam jak cały ból i złość wypływa ze mnie razem ze łzami. Nie wiem ile czasu minęło, kiedy poczułam czyjąś rękę na moich plecach. Odwróciłam się i moje oczy ujrzały Nikodema.
- Co się stało? - zapytał z troską.
- Nie wiem czy powinnam ci mówić, nie znamy się całkiem dobrze.
- Ej, mała... mi zawsze możesz się zwierzyć. - powiedział i spojrzał na mnie z tym swoim uśmieszkiem.
- Bo... - chlipnęłam jeszcze i wytarłam łzę. - Alex... on mnie zdradził. Widziałam jak ten dupek całował się z jakąś dziewczyną. - powiedziałam drżącym głosem, a z moich oczu znów poleciało kilka rzewnych łez. Nikodem szybko otarł je kciukiem i spojrzał w moje oczy. Byłam zaskoczona, nie wiem czy to ten jego urok, czy beznadziejność sytuacji sprawiła, że nie zareagowałam kiedy się do mnie zbliżał. Oparłam się mu. I stało się. Pocałował mnie raz, i drugi a kiedy zauważył, że nie mam nic przeciwko zaczął kontynuować. Chyba potrzebowałam kogoś takiego jak on, kogoś kto w tak krótkiej chwili stał mi się bliski. Nie wiedziałam jak mam się zachować po skończonych pocałunkach. Jednak ta myśl szybko wyleciała mi z głowy, gdy uświadomiłam sobie, że Alex nie miał z tym problemu.
- Zasługujesz na kogoś lepszego, wiesz? - powiedział i znów na mnie spojrzał
- Yhm - odpowiedziałam, bo tylko to przyszło mi na myśl.
- Wiem, że to szybko ale ja po prostu się w tobie zakochałem
- Tak nagle? Chyba jednak za szybko...
- Po co mamy czekać i marnować czas?
- Słuchaj, Nikodem, cieszę się, że wpadłam ci w oko, ale póki co poznajmy się
- Nie ma sprawy, wygłupiłem się troszkę, ale dzisiaj mam zamiar ci to wynagrodzić, co ty na to? Zapomnisz o tym dupku. - zaśmiałam się.
- Niby jak... - westchnęłam, wracając na ziemię.
- No wiesz, trzymanie się za ręce, wzajemna opieka dzisiaj w klubie, nie bój się, nie zachowam się jak on.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć, Nikodem był uroczy, czasami zachowywał się infantylnie, ale to mnie w nim urzekło. Miałam wrażenie, że nie wyczuwał powagi sytuacji. Jednakże zaskoczyło mnie to jego wyznanie, więc uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
- Czyli to znaczy że tak? Że zgadzasz się na bliższe poznanie?
- Tak, to znaczy, że tak. Ale to wszystko, na razie nie jestem w stanie zdobyć się na coś więcej, dopiero co rozstałam się z Alexem... nie było by to w porządku wobec... - zamyśliłam się na chwilę. - wobec siebie. - Odpowiedziałam i wtuliłam się w niego. - A gdzie Nikki? - spytałam, bo od dłuższego czasu jej nie widziałam.
- Hmm...wiem tylko tyle że ten cały Brandon zaczął się do niej kleić, a ona odwróciła się i poszła do baru, chyba zamówić szota. Chciałem do niej podejść, ale jakiś facet mnie ubiegł, powiedział jej coś a ona za nim poszła. - rzekł zamyślony
- Ciekawe dokąd.
- Może pójdziemy jej poszukać?
- Jasne, to jest dobry pomysł. - Wstałam i wzięłam Nikodema za rękę, wiedziałam że tego chce. Chodziliśmy po całym barze szukając Kacpra. Zastaliśmy go na kanapie, z jakąś dziewczyną siedzącą na jego kolanach.
- Kacper? - zagadnęłam. - Nie wiesz gdzie jest Nikki?
- Nie wiem, może wzięła taksówkę i pojechała do domu? Na pewno nic jej nie jest. - odpowiedział
- Nie, to nie jest w stylu Nikki, raczej nie chciała by sama włóczyć się po nocach, a tym bardziej tłuc w taksówkach. Pewnie wydała już całą gotówkę na drinki.
- Zaraz do niej zadzwonię - rzekł, tym samym wykonując gest w stronę dziewczyny, aby zeszła mu z kolan. Sięgnął do kieszeni po telefon. - Nie martw się, na pewno jest bezpieczna. Wydaję mi się, że teraz najlepszym pomysłem jest abyś wróciła do domu, a ja się wszystkim zajmę. - Nie odpowiedziałam, skinęłam tylko głową i razem z Nikodemem opuściliśmy lokal.
***
Obudziłam się w obcym łóżku i rozglądając się gdzie jestem, spostrzegłam śpiącego na materacu Nikodema. Wstałam i rozejrzałam się po domu. Bez trudu znalazłam łazienkę i wzięłam szybki prysznic. Kiedy siedziałam na łóżku wpatrzona we wschód słońca poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu i całuje mnie po szyi. Wiedziałam kto to. Nikodem odwrócił się i zaczął mnie całować. Odwzajemniałam pocałunki. Kiedy nasycił się już moimi ustami, zapytałam mimochodem
- Wyspałeś się?
- Tak, tylko spanie na materacu nie należy do wygodnych.
- Ojej, biedaczek - udałam, że się nad nim lituję. Przytulił mnie tylko i zaproponował, że zrobi coś do picia. Kiedy znikł z pola widzenia, swobodnie zaczęłam oglądać jego pokój. Na ścianie wisiały plakaty motorów, i jego zdjęcia z wyścigów. Kiedy wrócił odstawił herbaty na kredens i znów zaczął mnie całować. Kiedy miało dojść do zbliżenia nagle się powstrzymałam. Bałam się znów komuś zaufać, bałam się, że Nikodem okaże się taki jak Alex, który myśli o tym jak zranić i wykorzystać dziewczynę. Odsuwałam od siebie tę myśl za wszelką cenę, jednak wiedziałam, że muszę się opanować.
- Nikodem, nie mam ochoty. Po za tym, mówiłam ci, że jest za wcześnie. Błagam, nie naciskaj...
- Okej, poczekam. Jeśli będę zbyt nachalny to powiedz, nie chcę żebyś odebrała mnie za gnojka - Odpowiedział i ostatni raz mnie pocałował po czym położył się na poduszce. Wtuliłam się w niego i nie patrząc na zegarek zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz