15.07.2016

NOWE ŻYCIE 25

Od śmierci ojca minęły dwa tygodnie. Rozmawiałam z Antosiem, a przynajmniej próbowałam do niego dotrzeć, ale w żaden sposób mi się to nie udawało, po czterech godzinach nieustających prób, byłam bliska klęski, ale Nikodem wszedł do pokoju.
- I co? Udaje ci się rozmawiać z małym? - złapał mnie w objęcia, kiedy stałam bezradna
- Nie, od kilku dni się nie odzywa - zaczęłam płakać - zamknął się w sobie, a ja nie mam na to wpływu
- Zostaw nas samych, proszę - polecił mi, więc zrobiłam jak kazał i usiadłam pod ścianą obok drzwi. Nie zamierzałam podsłuchiwać, lecz musiałam usiąść ponieważ czułam, że robi mi się słabo, najbardziej bolało mnie to, że nie mogłam zrobić nic aby mały wydobył z siebie jakiś dźwięk. Od pogrzebu ojca nie wychodził z pokoju, jadł bardzo małe porcje, nie nawiązywał kontaktu, nie śmiał się, nie oglądał telewizji, za to bardzo dużo sypiał, a kiedy nie spał, leżał bez ruchu i nie dopuszczał do siebie myśli, że taty już nie ma, po części go rozumiałam. Kiedy zrobiło mi się już lepiej, wstałam i udałam się do kuchni, zaparzyć sobie mocnej czarnej kawy.



~ NIKODEM ~

Podszedłem do niego, leżał skulony i odwrócony do ściany. Usiadłem obok tak żeby mnie widział i wskazałem gest, który zachęcał go do tego aby się do mnie przytulił, nie drgnął, więc spróbowałem ponownie, za drugim razem poskutkowało, podniósł się i wtulił.
- Mały, jak się trzymasz? - zapytałem go, choć znałem odpowiedź, chodziło tylko o to, aby nawiązać z nim kontakt
- Nie za dobrze, wszystko nie ma sensu - powiedział załamanym głosikiem, zbierało mu się na płacz
- Rozumiem cię, ale twój tatuś na pewno by nie chciał abyś się smucił z powodu jego odejścia, wiesz?
- Ja wiem, że on też się smuci
- Smuci się, bo ty jesteś smutny, a chciałby żebyś był uśmiechnięty
- Tak myślisz? - mały podniósł głowę
- Tak, jestem o tym przekonany
Widziałem, że mały szybko zapomniał o całym smutku i myślał nad zmianą tematu, ja z kolei cierpliwie czekałem na to co ma mi do powiedzenia, usiadł mi na kolanach
- Wiesz Niko... ostatnio oglądałem mecz Brazylii, jestem pod wrażeniem tych piłkarzy - zaczął mały
- Mi też się podobał mecz
- Ja bardzo chciałbym zobaczyć Santos
- Jeśli chcesz... to możemy pojechać - posłałem mu uśmiech
- Naprawdę? - mały pierwszy raz od pogrzebu się uśmiechnął
- Tak, nawet jutro
- Kłamiesz - znów opuścił wzrok
- Nie kłamię, ale jest jeden warunek, musisz obiecać mi, że już nie będziesz się smucił
- Obiecuję - mały mocno mnie przytulił 
- A pomożesz mi wybrać jakieś fajne rzeczy abym ładnie wyglądał ? - zapytałem, a Antek się uśmiechnął
- Zgoda - odrzekł - ale ty też musisz mi pomóc, Manela nie bardzo wie, w czym lubię chodzić. - Oboje się zaśmialiśmy.

~ MANUELA ~

Wypiłam kawę i patrzyłam w okno paląc papierosa, usłyszałam jak Nikodem schodzi z góry. Przyszedł do mnie, ale nie odzywał się
- I jak? - zapytałam, odwracając się w jego stronę
- Kochanie, gaś tego papierosa i idź się spakować
Spojrzałam na niego pytająco, zastanawiając się czy dobrze usłyszałam, kontynuował
- Wyjeżdżamy do Santosu, odpocząć, rozerwać się trochę. Mały musi odreagować i nie myśleć o śmierci ojca
- Ale przecież Antek się nigdzie nie rusza - byłam zdziwiona
- A jednak
- Jak ty to zrobiłeś?
- Po prostu mam podejście do dzieci
Spuściłam wzrok
- Ej mała, ale ty się starałaś a to się ceni - podszedł i mocno mnie do siebie przytulił
- Nie wierzę, że ci się to udało
- Chyba znalazł we mnie przyjaciela
- Tak jak ja - pocałowałam go w usta

 *** 

Następnego dnia wszyscy byli podekscytowani wyjazdem. W samolocie znaleźliśmy miejsce pod oknem. Mały usiadł sobie na przeciwko, podobało mu się siedzenie pod oknem, to było jego stałe miejsce. Kiedy samolot wystartował, oparłam głowę o ramię mojego chłopaka, obudził mnie przed samym lądowaniem.
- Zaspałaś! Przelecieliśmy nad Santosem i teraz musimy szukać sobie innego hotelu w nieznanym mieście - zażartował a ja szybko ocknęłam się ze snu
- Jak to? - byłam na niego zła
Całej sytuacji przyglądał się mały.
- On żartuje siostra - zaśmiał się, a Nikodem mu wtórował
- Już lądujemy w Santosie - pocałował mnie w policzek
- Jesteś okropny! - uderzyłam go w ramię
- A ty bardzo słodka, kiedy się boisz - znów mnie pocałował

*** 

Wynajęliśmy hotel czterogwiazdkowy. Pokój był dla pary małżeńskiej z dzieckiem, o czym przekonałam się dopiero w samym środku kiedy zobaczyłam łóżko dla małżeństwa za filarem. Od razu przeszła mi cała złość, był taki słodki. Rozpakowaliśmy się i od razu poszliśmy spać. 
Obudziło nas słońce, które wpadało przez okno. Zjedliśmy obfite śniadanie, po czym udaliśmy się zwiedzać miasto słynnego piłkarza, który stał się chłopakiem Nikki. Spotkaliśmy się z nim wieczorem, w kawiarence. Antoś wziął od niego już chyba drugi autograf i koszulkę, która była na niego o wiele za duża. Spędziliśmy u Neya kilka dni, niestety nie mogliśmy dłużej, gdyż szykował się na mecz i każdy trening był dla niego ważny. Mimo to, widziałam, że ten wyjazd bardzo dobrze wpłynął na Antka, z resztą na nas wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz