2.09.2016

NOWE ŻYCIE 34

~ NIKKI ~

Spojrzałam niepewnie na Manuelę, która oglądała ubranka dla dzieci na stronie internetowej w barze, zorientowała się, że patrzę jej przez ramię i odwróciła się do mnie, wskazując palcem na monitor
- Nikki, spójrz na te body, są słodkie. - Przewinęła myszką w dół, pokazując inne ubranka. Długo się im przyglądała, po czym wskazała kursorem na niebieskie body z Kubusiem Puchatkiem
- No słodkie, słodkie - odpowiedziałam, bez emocji
- Dlaczego tak patrzysz?
- Martwię się o ciebie... Ty chyba nie planujesz jeszcze dziecka co? - skrzywiłam się
- Podobają ci się, czy nie?
- Owszem, ale przecież masz dopiero dwadzieścia lat
- I co z tego?
- Czyli jesteś w ciąży, nie wierzę! - podskoczyłam, jednocześnie klaszcząc w dłonie
- Nie jestem! Ciszej! - Manuela zakryła mi usta dłonią - Jeszcze ktoś usłyszy
- No to dlaczego patrzysz na strony z dziecięcą odzieżą?
- Nie widzę problemu.
- Przerażasz mnie
- Hi hi, jak co dzień
- Fakt, zdążyłam przywyknąć 

***

Godzinę później nalewałam piwa Neyowi, który przyszedł zmęczony po treningu.
- Jak leci? - przywitałam mojego faceta pocałunkiem w spocone czoło
- A nie widzisz? Ścieka ze mnie - uśmiechnął się Ney i upił trzy łyki, po czym odebrał dzwoniący telefon - Halo? Nikodem? Nie, nie mam planów... Oczywiście, że przyjdę. Tak, kupię piwa, no, zamów pizzę, no, pa. - Obserwowałam jak robią mu się dołeczki w policzkach. 
- Nikodem dzwonił? - zagaiłam
- Tak, spędzamy dziś męski wieczór, chyba nie masz nic przeciwko?
- Nie, skądże, umówiłam się z Manuelą
- A no właśnie, gdzie ona jest? 
- Poszła już do domu, skończyła zmianę
 - Mhm
- A gdzie się umówiliście?
- W mieszkaniu Nikodema, Louis z Kacprem też wpadną
- No dobrze, w takim razie, śpię dziś u Manueli, nie chcę być sama w domu
- OK
Neymar pożegnał mnie namiętnym pocałunkiem, po czym udał się do chłopaka mojej najlepszej przyjaciółki. Godzinę później byłam już u Manueli. Usiadłyśmy na łóżku, oczekując przybycia Matthewa z towarem. Kiedy przyszedł już do pokoju i usadowił się koło nas, Manuela szybko dorwała się do zielonej paczuszki, wyciągnęła lufkę z portfela i po chwili żyła już na pełnym chilloucie, ja zaraz po niej, przekazując Matthewowi lufkę napełnioną zielonym szczęściem.

*** 

Następnego dnia, udałyśmy się do domu Nikodema, aby trochę posprzątać po wczorajszej imprezie, jaką sobie urządzili. To co tam zastałyśmy przyprawiło nas o atak śmiechu. Neymar spał obok telewizora, Kacper na materacu w przedpokoju, Nikodem na kanapie, a Louis na fotelu z kartonem niedojedzonej pizzy na kolanach. W całym mieszkaniu śmierdziało piwem i potem. Popcorn walał się bezwładnie na ławie, jak i pod nią, obsypując wełniany dywan. 
- Niezła imprezka - Manuela zachichotała, rozglądając się po pokoju
- Racja, muszę to uwiecznić! - odpowiedziałam, po czym wyciągnęłam telefon i cyknęłam kilka fotek, Manuela zrobiła to samo. Kiedy imprezka została uwieczniona, wzięłyśmy się za sprzątanie, które zajęło nam co najmniej godzinę. Usiadłam wygodnie w drugim fotelu, rozglądnęłam się po pokoju, nigdzie nie było pilota. Wstałam, i ujrzałam go w dłoni mojego chłopaka. Uśmiechnęłam się, po czym delikatnie zabrałam zgubę i włączyłam po cichutku telewizor. Manuela właśnie przyniosła jajecznicę i tosty, dosiadając się na trzeci fotel. 
- Co tak pięknie pachnie? - zapytał lekko rozkojarzony Neymar, który nadal chwiał się na nogach
- Jajecznica i tosty, w wykonaniu Manueli
- Muszą być pyszne - odpowiedział, po czym złapał jednego w rękę, odgryzł kęs po czym zwrócił się do mnie - Kochanie, proszę, zrób mi kawy
- Jasne, mocną?
- Jak najmocniejszą, z mlekiem!
- Dobrze - odpowiedziałam, po czym wstałam od stołu, porywając tosta z talerza
- Pomogę ci - zaoferowała się Manuela - Nie dasz rady przynieść czterech kubków
- Fakt - odpowiedziałam, po czym poszłyśmy na górę do kuchni. Gdy wróciłyśmy z rękami pełnymi kubków z kawą wszyscy już powstawali, a Louis jako ostatni kończył brać prysznic.
- Zostawcie coś dla Louisa - rzekłam do chłopców, którzy pałaszowali z ochotą tosty
- Nie wiem czy to będzie takie proste, jesteśmy głodni jak wilki - Nikodem stwierdził w imię wszystkich
- W takim razie muszę dorobić! - Manuela z uśmiechem pognała do kuchni

*** 

Siedziałam przed komputerem, i usilnie próbowałam doszukać się objaw ciąży, które do skutku przypominały mi zachowania Manueli, kiedy przeglądałam różne strony, do pokoju wszedł mój chłopak. Szybko wyłączyłam stronę, aby nie wzbudzać podejrzeń i zaczęłam przeglądać zdjęcia rodziców, którzy zanim nas zostawili i rozeszli się każde w swoją stronę, zwiedzili pół świata. Na samą myśl, robiło mi się wesoło, kiedy patrzyłam na szczęśliwą i uśmiechniętą mamę, jednak zaraz zostało to zastąpione smutkiem, tęsknotą za nimi, a jednocześnie żalem, że wszystkie trudności jakie wiązały się z wychowaniem spadły na Kacpra. 
- O czym marzysz? - Ney położył mi dłonie na ramionach
- Chciałabym zwiedzać świat, tak jak moi rodzice, zanim zniknęli z mojego życia i zostawili pod opieką Kacpra - Ney chwilę się zastanawiał, po czym odpowiedział
- Myślę, że da się załatwić
- Nie mówisz poważnie? - ożywiłam się
- Jak najbardziej. 
- Nawet nie wiesz jak bardzo tego pragnę
- Dziś możesz się poczuć jak w Paryżu
- Tak? A jak tego dokonasz? - byłam zainteresowana
- Dasz mi godzinkę?
- Tak, ile potrzebujesz
- To może idź do Vanessy, a ja po ciebie zadzwonię
- Jak sobie życzysz - odpowiedziałam, po czym pocałowałam go czule w usta.

*** 

Wróciłam do domu, wzięłam gorącą kąpiel, i zaczęłam szukać Neymara. W głowie wciąż przewijały mi się jego słowa, nie mogłam wyobrazić sobie tej niespodzianki. Weszłam na górę po schodach. Już od połowy drogi dobiegała mnie cicha, spokojna muzyka. Kiedy otworzyłam drzwi nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Na parapecie, szafkach nocnych, i pustych półkach, których jeszcze nie zdążyłam zagospodarować, stały malutkie zapachowe świeczuszki, które zapalone dodawały romantycznego klimatu temu pokojowi. Na ławie ujrzałam rozłożone talerze. Ze zdziwienia podniosłam brew i spojrzałam w oczy piłkarza.Wziął mnie za rękę i kazał usiąść. Po chwili przyniósł stos cudownie pachnących cynamonem naleśników, z dużą ilością bitej śmietany. To były moje ulubione. Po środku udało mi się dostrzec malutką Wieżę Eiffela.
- Spełniłem twoje marzenie?
- Jestem pod wrażeniem.
- Sądzisz, że mamy tutaj mały Paryż?
- Sądzę, że cię kocham. Jesteś niesamowity - odpowiedziałam, a on pocałował mnie w czoło. 
Po skończonym posiłku, pozmywałam talerze, i położyłam się do łóżka, Ney położył się tuż obok. Po chwili byliśmy już bez ubrań. Kochaliśmy się długo i namiętnie, aż nastał świt. Chwile spędzone z Neyem dobiegły końca, oboje staliśmy teraz na lotnisku. 
- Wrócisz? - zapytałam, łapiąc go za rękę
- Oczywiście, że wrócę
- Będę czekać
- Kocham cię - odpowiedział, po czym pocałował mnie namiętnie w usta.
Patrzyłam jak odchodzi. Chciałam mu jeszcze pomachać, ale zniknął już w maszynie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz