~ NIKKI ~
Dzień zapowiadał się pracowicie. Musiałam uporać się z dokumentacją na koniec miesiąca. Zjadłam szybkie śniadanie, i popędziłam do pracy. Jak się okazało nie byłam w nim pierwsza. Zajrzałam na zaplecze i ujrzałam Brandona, czułam jak uderza we mnie fala gniewu. Starałam się zachować zimną krew, zmusiłam się do uśmiechu, przecież minęło już sporo czasu, od naszego ostatniego spotkania.
- Cześć - zagadnęłam
- Cześć - powitał mnie również promiennie
Każde z nas starało zachowywać się tak, jakby nigdy nic się nie stało.
Wymieniliśmy między sobą krótkie spojrzenia. Rozejrzałam się po zapleczu. Zajęłam miejsce przy służbowym laptopie i zabrałam się za dokumentację. Zajęło mi to dwie godziny. Kiedy posegregowałam papiery, zamieniłam się z Brandonem. Ja poszłam za bar, a on obsługiwać. Wycierałam ladę, kiedy w drzwiach pojawiła się Manuela
- Co ty tutaj robisz? Miałaś odpoczywać! - skarciłam ją
- Wiem, ale naprawdę dostaję bzika
- Może soku? - wskazałam na butelkę napoju pomarańczowego.
- Chętnie - Manuela usiadła na wysokim krześle, i zdjęła obszerny płaszcz, kładąc go na krzesełku obok. Podałam jej sok i powróciłam do ścierania lady
- Nikki, co tam u ciebie? Czuję, że mam ogromne braki... - westchnęła
- A wiesz... Nic ciekawego. - Chciałam zmienić temat, aby jej nie martwić. - A jak tam twój maluszek? - zapytałam wskazując na jej duży brzuch
- Daje trochę popalić
- Co się dziwić, będzie z niego bokser - zaśmiałyśmy się obie, po czym wróciłam do pracy. Właśnie układałam trunek na półkach, gdy ktoś zawołał
- Poproszę soczek jabłkowy
Zaśmiałam się i podałam napój Daviemu
- Stęskniliśmy się już - wyjaśnił Neymar po czym pocałował mnie w policzek, następnie przywitał się z Manuelą
- Tak się cieszę - nie skrywałam zachwytu
- Nikki, a tatuś też chce soczek, mogę nalać? - Zapytał Davi próbując wdrapać się na ladę
- Jasne, chodź - wzięłam go na ręce i pomogłam napełnić szklankę
- Cornelia, a to kto? - zapytała Manuela, wskazując na chłopca
- To jest Davi, syn Neymara. Nie pamiętasz?
- Pamiętam, tylko że nie wspominałaś nic o tym, że on też przyleci
- Bo sama nie wiedziałam - posłałam uśmiech chłopakom.
- Właśnie, Manuela - Neymar zwrócił się do przyjaciółki
- Tak?
- Czy mogłabyś dzisiaj zająć się Davim?
- Dlaczego? - Wtrąciłam się, posyłając piłkarzowi pytające spojrzenia
- Niespodzianka - odrzekł, po czym wrócił do rozmowy z Manuelą
- Jasne, że tak. Myślę, że Antoś się ucieszy.
- To wspaniale - uśmiechnął się - Dziewiętnasta będzie okej?
- Jak najbardziej - również odwzajemniła uśmiech.
***
Dochodziła dwudziesta. Stałam przed szafą, zastanawiając się co założyć na dzisiejszy wieczór.
- Gdzie mnie zabierasz? - zapytałam, kiedy Neymar pojawił się w domu
- Na koncert - odpalił, zjawiając się w pokoju
- A może powiesz mi coś więcej?
- Niespodzianka - powiedział, i wyszedł zostawiając mnie samą z ubraniami.
Pomyślałam, że najlepiej będzie jeśli ubiorę beżową koszulę, i czarną ołówkową spódnicę przed kolana, do tego czarne szpilki i bransoletkę, którą dostałam od Kacpra. Zeszłam na dół.
- Księżniczko, możemy jechać? - Zapytał Ney wpatrując się w telewizor. Po chwili się odwrócił i spojrzał na mnie. - Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję, chodź, bo się spóźnimy.
Po dość długiej drodze w końcu dojechaliśmy. Stojąc pod sceną, objęci słuchaliśmy występów artystów. Wkrótce Ney gdzieś zniknął, a ja zostałam sama, nie przejmując się tym. Pewnie zaraz wróci - przekonywałam samą siebie. Wsłuchiwałam się w tekst piosenki. Kiedy dobiegła końca, na scenę wszedł prowadzący koncert.
- To wszyscy, z naszych dzisiejszych gwiazd. Jednakże mamy dla was niespodziankę. Zaraz na tej scenie wystąpi dla was urocza Nikki Kopera.
Myślałam, że się przesłyszałam! Nie mogłam w to uwierzyć. Skąd Neymar wiedział, o moim talencie muzycznym? Może Kacper coś mu powiedział? Wkrótce dotarło do mnie, że miałam wystąpić na scenie i to przed tyloma ludźmi!
- Idź za scenę - usłyszałam Neya
- To twoja sprawka?
- Może. Idź śpiewać.
Pocałowałam go i szybko pobiegłam za kurtynę aby się przygotować. Powiedziałam orkiestrze, jaką piosenkę wykonam i wyszłam. Muzyka zaczęła lecieć, a wszyscy ucichli. Śpiewałam, zapominając o stresie jaki mnie dopadł przed występem. A kiedy skończyłam usłyszałam okrzyki radości i duże brawa. Ktoś krzyczał, abym zaśpiewała coś jeszcze. Nie zastanawiałam się długo nad piosenką, chciałam podziękować Neymarowi, dlatego pokusiłam się na The Quiero. Wykonując ją wpatrywałam się w mojego chłopaka, ponieważ utwór był o miłości do drugiej osoby. Nie spodziewałam się, że po skończonym utworze dostanę większe brawa od poprzedniego występu. Do oczu napłynęły mi łzy szczęścia. Zeszłam ze sceny zakańczając koncert. Pobiegłam do piłkarza i rzuciłam mu się w ramiona.
- Ty to zaplanowałeś? - Wydusiłam z siebie, kiedy udało mi się zapanować nad emocjami
- Tak - odpowiedział z uśmiechem na twarzy. Widział moją radość.
- Dziękuję - powiedziałam i wtuliłam się w niego
- Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać. Samo zorganizowanie takiego koncertu zajęło mi dwa miesiące.
- Skąd wiedziałeś, że to było moje marzenie?
- Kiedyś przez przypadek natrafiłem na twój pamiętnik... - spuścił wzrok - No i Kacper trochę mi powiedział - złapał się za kark
- Jesteś cudowny! - pocałowałam go namiętnie - Jeszcze raz dziękuję!
- Nie ma za co, przecież mówiłem, że spełnię wszystkie twoje marzenia.
- Wracamy? - zapytałam, kiedy publiczność się rozeszła
- Nie. Zabiorę cię jeszcze w jedno miejsce
- Gdzie?
- Na naszą łąkę
Odpowiedziałam uśmiechem.
Zatrzymaliśmy się przy drodze, a później szliśmy już na nogach, trzymając się za ręce. Po drodze spotkaliśmy starszą Panią, która dosiadła się do mnie, kiedy grałam na gitarze w parku i śpiewałam właśnie Te Quiero.
- Świetny koncert - uśmiechnęła się do mnie - Mówiłam, że kiedyś zaśpiewasz na scenie
- Tak, dziękuję - odpowiedziałam, po czym poszliśmy dalej. Gdy doszliśmy na miejsce usiadłam razem z Neyem na trawie przy brzegu.
- Nikki? - zagadnął
- Hmm? - odpowiedziałam, siedząc oparta o tors piłkarza.
- Kochasz mnie?
Odwróciłam się do niego przodem, zdziwiona jego pytaniem - Pewnie, że tak - odpowiedziałam bez namysłu. Byłam pewna co do swoich uczuć.
W tym momencie Ney wyciągnął coś z kieszeni
- A kochasz mnie tak bardzo żeby za mnie wyjść? - zapytał otwierając pudełeczko w kształcie serca, w którym znajdował się złoty pierścionek. Na te słowa zakryłam usta ręką. Nie mogłam w to uwierzyć. Oczy zaszły mi łzami. Popatrzyłam mu w oczy
- Wyjdę za ciebie, choćby nie wiem co!
- Naprawdę? - Ney płakał ze szczęścia
- Tak wariacie - powiedziałam, a on założył mi pierścionek na palec, po czym wstał i zaczął kręcić się ze mną w kółko
- Mówiłem już jak cię kocham? - zapytał, kiedy staliśmy wpatrzeni w siebie
- Tylko ze sto razy - odpowiedziałam i wpiłam się w jego ciepłe wargi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz