***
Z niecierpliwością czekałam na przyjazd Dominika. Obiecałam sobie, że kiedy tylko wejdzie do domu bez wahania o wszystkim mu powiem. Na prawdę chciałam to zrobić, ale kiedy zobaczyłam go przez okno w tak świetnym humorze, z czekoladkami w ręku, zaczęłam się wahać. Moja determinacja spadła do zera kiedy w końcu pojawił się w drzwiach i szeroko uśmiechnął. Dołeczki w policzku, które tak bardzo mi się podobały, sprawiły, że zapomniałam o wszystkim i nic nie było już w stanie zepsuć mi tego wyjazdu.
- Świetnie wyglądasz, promieniejesz! - Dominik powitał mnie uśmiechem i przyjacielskim uściskiem.
- Ty też wyglądasz całkiem, całkiem - odwzajemniłam uśmiech.
- Nie bądź taka skromna. - Dominik spojrzał na mnie
- Nie jestem, po prostu mówię to co myślę - założyłam ręce na piersi.
- To lepiej nie myśl, tylko dopakuj ostatnie rzeczy, zaraz wyjeżdżamy
- Tak jest! - zasalutowałam, a Dominik nie mógł złapać tchu ze śmiechu.
Po dwudziestu minutach ruszyliśmy w drogę.
***
Skoro Dominik nie chciał mi wyjawić gdzie mnie zabiera, postanowiłam się zdrzemnąć, więc podróż minęła mi znośnie. Kiedy się obudziłam, zauważyłam, że dojechaliśmy.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam przecierając zaspane oczy
- Na Mazurach
- Nie mówisz poważnie? - ożywiłam się, nie wierząc w to co przed chwilą usłyszałam
- A czy wyglądam, jakbym żartował?
Uściskałam go i wyszłam z samochodu, ciesząc się tym powietrzem i odpoczynkiem tylko we dwoje ( tak przynajmniej myślałam, dopóki nie zobaczyłam auta, które podjechało pod ten sam dom i zaparkowało tuż obok nas ) Najwidoczniej Dominik znał te osoby, bo kiedy tylko wysiedli ze skody od razu podeszli się z nim przywitać.
Poczułam jak w środku płonę ze wstydu, jak mogłam pomyśleć, że Dominik chciał spędzić ten pobyt sam na sam. W końcu nie byliśmy parą.
- To jest Kasia, moja siostra
- A to Marlena - Dominik podszedł do mnie z Kasią i nas sobie przedstawił.
- Miło cię widzieć - posłałam jej uśmiech.
- A to jest Radek, mąż Kasi - spojrzałam na chłopaka, który wypakowywał ostatnie rzeczy z bagażnika i po chwili do nas dołączył. Podaliśmy sobie ręce.
- Czekamy jeszcze na kogoś? - zagaiłam, kiedy wciąż staliśmy przed domem.
- Tak, na Mirka. Jest bratem Radka. Ma do nas dołączyć.
- To super - uśmiechnęłam się, choć wcale nie miałam ochoty na dodatkowe towarzystwo. Przynajmniej poznałam jego siostrę, która do tej pory przebywała za granicą. Zapowiadało się ciekawie, zamierzałam świetnie się bawić!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz