28.07.2017

CHANGE cz. 1

Podeszłam do baru i usiadłam na wysokim krześle. Oparłam łokieć na blacie i wspierając dłonią swoją brodę rozglądałam się za barmanem. Znudzona długim oczekiwaniem obijałam bordowymi paznokciami w blat.
 - W czym mogę pomóc? - Spojrzałam na młodego barmana. 
Przystojny brunet w czarnej kamizelce, białej koszuli i standardowo postawionymi włosami na żel. wydawał się ciekawym kąskiem do schrupania. Przejechałam palcem po czerwonych ustach i zatrzymałam w kąciku udając zamyśloną.
 - Wiem! Poproszę dwa drinki z sokiem porzeczkowym.
 - Już się robi. - zabrał się do pracy
- Pracujesz tu od niedawna? Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam.
 - Nie przychodzę tu zbyt często.
 - Merel! - wyciągnęłam rękę jednocześnie przekrzykując głośną muzykę. 
- Bruno.
 - Dziewczyno ile można na ciebie czekać? - dopadła mnie Roxan.
 - Już idę, pali się czy co? - przewróciłam oczami i puściłam oczko do barmana. 
-Twoje drinki. - musnął delikatnie moje palce - Na mój koszt. - również puścił mi oczko. Chwyciłam w ręce szklanki, jedną wciskając oczywiście w dłoń przyjaciółki. 
 - Merel, nie możesz odreagowywać w ten sposób. - skarciła mnie. 
- Czyżby? A kto mi zabroni? - parsknęłam śmiechem.
 - To nie jest odpowiedni sposób. Wiem doskonale jak potraktował cię Travis, ale nie możesz mierzyć każdego jednakową miarą. 
- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Jeśli będę potrzebowała rady, zwrócę się po nią do ciebie. Wróciłam do swoich znajomych z którymi zazwyczaj trzymałam się jedynie na imprezach i wzniosłam kolejną kolejkę. Po powrocie do swojego mieszkania nie marzyłam o niczym innym jak rzuceniu się w miękką pościel. Leniwie zdjęłam z moich nóg szpilki i rzuciłam gdzieś w kąt. Zmyłam makijaż i zatopiłam w pachnącej konwalią pościeli. 


 Znowu on. Te piękne szare oczy, które pod słońcem łączą się z kolorem zieleni. Rozczochrane kakaowe włosy…idealny zarys twarzy. Odwraca się w moją stronę i jego oczy przybierają kształt pięciozłotówek, a usta ukazują szereg białych zębów. Ponownie czuję ciepło jego ramion. Tą bliskość, która nigdy nie zmniejszała się chociaż na milimetr.  
-Witaj mój aniołku. - charakterystycznie wplata palce w moje kasztanowe włosy i dotyka wargami moich ust. 
- Witaj przystojniaku. - zarzuciłam mu ręce na szyję. Wzrostem był minimalnie wyższy ode mnie. Chłopak i dziewczyna z tego samego świata.
 -Travis! Idziemy na kajaki! - krzyczeli jego znajomi. 
 -Za niedługo wrócę. - musnął moje usta. 
 Nie wrócił...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz