1.10.2017

CHANGE cz. 15



 Od razu zostałam napadnięta przez moją przyjaciółkę. Oczywiście domagała się wyjaśnień z wczorajszej imprezy.
 - Roxan, naprawdę nic się nie wydarzyło. - starałam się jej przetłumaczyć, jednak na marne.
- Na pewno, bo każdy chłopak z dziewczyną wymykają się bez słowa z imprezy i to po kilku wspólnych tańcach. - mówiła ze skrzyżowanymi rękoma.
 Westchnęłam i nie odpowiadając jej, kierowałam się w stronę sali wykładowej.
 Jak na złość musiałam wpaść na Bryana.
- Kolejny raz tak na siebie wpadamy? - zauważył.
- Nie obawiaj się. To się już nie powtórzy. - odpowiedziałam, a on tylko uśmiechnął się i odszedł.
- Na pewno nic się nie wydarzyło? - spojrzała na mnie niepewnie.
 Nawet nie wiedziałam, kiedy obok niej zjawił się Kellan obejmując ją w pasie.
- Skoro tak mówię, to tak jest.
- Merel, jako jego kuzyn, jeśli mogę ci doradzić... trzymaj się od niego z daleka.
- Nie traktujcie mnie jak dziecko! - zdenerwowana weszłam do sali.
 Jakim prawem oni mówią mi co mam robić, a co nie? Nie muszą się interesować moim życiem.
  Z oczekiwaniem na początek lekcji stukałam długimi paznokciami w okładkę szkicownika. Nie miałam ochoty go otwierać. Wiedziałam co w środku się znajduje.
 Po zajęciach planowałam porozmawiać z Bryanem. To było najlepsze rozwiązanie.
 Kiedy wyszłam na zewnątrz zobaczyłam go razem z wysoką blondynką. Moje serce zaczęło bić szybciej. W środku głos krzyczał „byłaś naiwna”.
Może on tylko z nią rozmawia. Za chwilę odejdzie i uśmiechnie się do mnie tak jak to zazwyczaj robi. - starałam się to sobie wpoić, jednak tak się nie stało.
Podał jej kask i razem z nią odjechał spod Akademii.
 - Byłam cholernie naiwna.

***


- Merel, tak nie można! W tej chwili masz się podnieść i nie pozwolić na to, by jakiś dupek zrujnował ci życie. - Roxan wręcz buzowała ze złości.
- Nie mam na to ochoty.
- Gdzie się podziała moja przyjaciółka, która nie pozwoliła na to by jakiś zwykły idiota zrujnował jej życie?!
 Nic nie odpowiedziałam tylko bardziej naciągnęłam kołdrę i napawałam się zapachem konwalii.
- Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru patrzeć się na ciebie w takim stanie. Radzę ci się pozbierać, albo wezwę inną pomoc!
 Mówiąc to zostawiła mnie samą w czterech ścianach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz