- Kiedy wstałaś?
- Pół godziny temu
- Jadłaś coś?
- Nie, czekałam na ciebie.
- Serio? - na jego twarz wkradł się uśmiech
- Serio - odwzajemniłam uśmiech.
Wstał i poszedł wziąć prysznic. Akuratnie kiedy wyszedł, przyniesiono nam śniadanie. Zabraliśmy się do jedzenia. Po skończonym posiłku przystąpiłam do pakowania.
- Jedziemy już? - Maciek wybił mnie z zamyślenia
- Nie wiem, to od ciebie zależy
- Zostańmy jeszcze. Nigdy nie miałem okazji być w Sopocie. Masz jakieś ulubione miejsce?
- Konkretnie nie mam, ale mogę zabrać cię na plażę.
- Brzmi świetnie.
Bez większych ceregieli opuściliśmy hotel, kierując się na plażę. Z daleka było widać fale bijące o brzeg.
- Pięknie tutaj. - zachwycał się widokiem
- Masz rację - zamknęłam oczy, wracając do wspomnień z wakacji. - Najpiękniejszy okres mojego życia.
- Nie spodziewałem się, że będę kiedyś tutaj z tobą.
- A jednak - posłałam mu uśmiech.
Szliśmy teraz wzdłuż plaży, pozwalając by woda obmywała nasze bose stopy.
- Co teraz zrobisz?
- Z? - starałam się dowiedzieć
- Odejdziesz od niego?
Zabił mnie tym pytaniem. Mój dobry nastrój nagle zniknął, a na jego miejsce przybyły wyrzuty sumienia i ból.
- Nie wiem, to nie jest takie proste - zmartwiłam się.
- Dla mnie też nie. Uwierz, chciałbym mieć cię tylko dla siebie.
- Przestań! - wyrwało mi się. Nie panowałam nad tym, byłam na siebie wściekła za moją słabość, wyżywałam się na nim, chociaż nie był niczego winien.
- Iza, co z tobą? Jeszcze wczoraj...
- No właśnie, wczoraj! Dzisiaj jest dzisiaj, nie wracajmy do tego.
- Dobrze, jeśli chcesz - jego głos był podłamany.
- Chodźmy stąd i wracajmy do Opola.
- Zgoda - odrzekł.
***
W drodze do Opola nie odzywaliśmy się do siebie. Wpatrywałam się w obrazek, który dostałam od Zosi. Ponownie ujął mnie za serce. Działo się tak ilekroć na niego patrzyłam. Wzrok przeniósł się teraz na Maćka. To nie był przypadek, że znalazł sobie miejsce w sercu Zosi. Zrobiło mi się głupio i postanowiłam, że przeproszę go za moje poprzednie zachowanie na plaży.
- Maciek...?
- Tak? - odpowiedział, bez emocji
- Przepraszam za moje zachowanie, czuję się jak idiotka, nie powinnam się na tobie wyżywać
- Iza, daj spokój. Było minęło, nie warto do tego wracać.
- Do tamtego zdarzenia, czy minionej nocy?
Nie odpowiedział.
- Czy to znaczy, że to nie miało znaczenia...?
- Iza...Miało, oczywiście, że miało. Ale co z tego, skoro nie możemy być razem? Wolisz być z kimś kogo nigdy nie widziałaś na oczy.
- Dosyć - uciszyłam go. Miał cholerną rację, ale nie chciałam mu jej przyznawać. Prawda zbyt mocno bolała.
- Widzisz, nie potrafisz się do tego przyznać, chociaż dobrze wiesz, że mam rację.
- Nie chcę tego słyszeć.
- Dobrze. W takim razie już nic nie powiem. Chyba nigdy nie zrozumiesz, że jesteś dla mnie kurwa wszystkim. Na prawdę tego nie widzisz? Myślisz, że inaczej jechałbym z tobą w tak daleką drogę? Cholera, nie chcę cię stracić, ale widzę że do tego zmierza to wszystko. Wrócimy do Opola i wszystko będzie jak dawniej. Nie będziemy mieli kontaktu.
- Nie mów tak - oburzyłam się
- Wiesz, że to prawda.
- Nie masz racji.
- To udowodnij to. Udowodnij, że to coś dla ciebie znaczy.
- Zatrzymaj się. - zażądałam
- Po co? - Był zdziwiony
- Zatrzymaj się, dobra?
Zjechał z autostrady i wjechał w leśną drogę. Kiedy tylko się zatrzymał odpięłam pas i przyciągnęłam go do siebie, namiętnie całując. Nie musiałam czekać, na reakcję z jego strony. Mocno mnie objął, jak gdyby nie chciał mnie już nigdy wypuścić z rąk. Wkrótce oderwaliśmy się od siebie.
- Czy póki co, tyle ci wystarczy?
- Chyba nie mam innego wyjścia - odpowiedział, po czym znów zaczął mnie całować. Byłam już pewna, że to co do niego czuję, nie było chwilowe, nie pod wpływem emocji. Uczucie było prawdziwe.
***
Gdy dotarliśmy do Opola, był już wieczór. Niechętnie wracałam do domu. Nie chciałam się z nim rozstawać. Powrót do rzeczywistości był dla mnie jak kubeł zimnej wody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz