13.06.2018

PERFECTION 5



 Siedząc przy kawie i misce sałatki pozwoliłam sobie na wylanie wszystkich żalów związanych z przygotowaniami weselnymi. Nie oczekiwałam pomocy ze strony Mary. W końcu jak tak młoda kobieta, mająca zaledwie dwadzieścia lat, może wiedzieć cokolwiek o przygotowaniach do takiej uroczystości.
 - Od razu lepiej. - oparłam się o krzesło. - Pójdę jeszcze do toalety i możemy wracać.
 Już miałam chwytać za klamkę od drzwi ubikacji, kiedy poczułam zimny płyn na ubraniu.
- Oj, przepraszam. - spojrzałam na sprawcę tego incydentu i poczułam gromadzącą się we mnie wściekłość. - Co za miłe spotkanie. W końcu jesteśmy kwita. - posłał mi szyderczy uśmiech.
- Nie sądzę, aby było miłe. - wskazałam na mokrą koszulkę.
- Chyba miłe spotkania nie są nam przeznaczone. Najpierw samochód, teraz koszulka... - zatrzymał wzrok na moim biuście.
- Natknięcie się na mężczyznę, wpatrującego się kobiecie w biust, nie może przynieść żadnych przyjemnych wrażeń. - nie czekając na odpowiedź ruszyłam w stronę stolika.
- Pani Vanesso, co się stało? - Mary wydawała się być zmartwiona moim stanem.
 Mokra i kipiąca złością musiałam wyglądać nie zbyt atrakcyjnie.
- Wszystko w porządku. Jakiś niezdarny mężczyzna wpadł na mnie. - założyłam na ręce czarną, cienką kurtkę. - Możemy się zbierać? Przebiorę się w sklepie.
- Oczywiście. - pospiesznie pozbierała swoje rzeczy i zostawiając na stoliku pieniądze ruszyła w moje ślady.
 Zajęłam miejsce pasażera w jej czerwonej toyocie i przekładając pas zauważyłam przyglądającemu się nam mężczyźnie, z którym od kilku dni nie mam miłych wspomnień.
 Droga do butiku nie zajęła wiele czasu. Po niecałych piętnastu minutach mogłam zniknąć na zapleczu wraz z nową koszulką.
 - Przepraszam, wchodziła tu taka niska kobieta, ciemne włosy, dosyć szczupła.
- Chyba chodzi Panu o szefową. - zaśmiała się.
- Na pewno. - wkroczyłam z zaplecza. - Słucham? - stanęłam za kasą obok mojej pracownicy.
- Więc...chciałem przeprosić za sytuację w kawiarni. - niepewnie spojrzał na kobietę obok mnie. -Mogę w ramach przeprosin zaprosić Cię na kawę?
- Nie jestem zainteresowana.
- Daj spokój, to tylko zwykła kawa. - machał rękoma.
- Nie pamiętam, żebyśmy przechodzili na ''ty''. Dokonuje Pan zakupu? - po chwili ciszy z triumfem dodałam. - W takim razie proszę o opuszczenie lokalu.
 Usatysfakcjonowana patrzyłam jak odchodzi. Tym razem punkt dla mnie.
 Za moim pozwoleniem Mary wyszła dzisiaj szybciej z pracy. Nie widziałam powodu trzymania jej dłużej, skoro sama mogłam poradzić sobie z pojedynczymi klientami.
 Już po godzinie szesnastej zostałam sama wraz z moim butikiem. Wstąpiło w tym czasie zaledwie pięciu może sześciu klientów, więc praca wcale nie należała do najcięższych. Już po godzinie 18:00 lokal był wysprzątany i mogłam zamknąć budynek. Tak też zrobiłam.
 Stojąc na zewnątrz wyjęłam telefon z zamiarem zamówienia taksówki. Już miałam wciskać zieloną słuchawkę, kiedy srebrna audi podjechała tuż obok mnie z uchyloną szybą.
- Nareszcie. Czekałem tu, aż wreszcie skończysz. Wsiadaj. - mówił spokojnie mężczyzna z kawiarni.
- Nie mam zamiaru wsiadać do twojego samochodu.
- Mam nadzieję, że jednak zmienisz zdanie, bo nie mam ochoty wychodzić i siłą wsadzać Cię do samochodu. - widząc mnie niewzruszoną leniwie przewrócił oczyma. - Chyba nie mam wyjścia.
 Nim się spostrzegłam brunet stał obok mnie z otwartymi drzwiami.
- Zapraszam.
 Zrezygnowana wsiadłam do samochodu, karcąc się za to w myślach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz