zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
3.11.2018
PERFECTION 41
Kiedy wstałam byłam sama w pokoju. Wszędzie panowała cisza. Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i pożałowałam. Miejsca w których widniały ślady po uderzeniach bolały. Wróciłam więc do poprzedniej pozycji i przez moment przetwarzałam wczorajsze informacje.
Postanowiłam poszukać Leviego. W końcu powinien gdzieś tu być.
Opuściłam sypialnię, w której panował chaos i weszłam do jasno żółtego pomieszczenia. Na stole widniała karteczka.
''Musiałem iść na trening. Wrócę koło 13:00. Nie wychodź beze mnie z domu. Wszystko czego potrzebujesz będzie. Niedawno robiłem zakupy, więc lodówka też jest pełna. Czuj się jak w swoim domu. Całuję Levi.''
Westchnęłam i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Lodówka faktycznie była pełna. Na zegarku widniała godzina 10:20, więc postanowiłam zjeść jakieś szybkie śniadanie i zabrać się za robienie obiadu dla Leviego. Zrobiłam lasagne mając nadzieję, że posmakuje chłopakowi. W czasie kiedy potrawa dochodziła do siebie w piekarniku, postanowiłam posprzątać w domu. W końcu widać, że potrzeba mu kobiecej ręki. W każdym pomieszczeniu panował brud. Zdawałam sobie sprawę z tego, że sprzątanie zajmie sporo czasu, dlatego nawet nie planowałam jechać dziś do sklepu.
Nim się spostrzegłam zegar wskazywał 12:00, lasagna doszła do siebie, a mi został do wysprzątania jedynie pokój chłopaka. Nie zwlekając zabrałam się do roboty. Najpierw zajęłam się stertą ubrań, która leżała w kącie zapewne od kilku dni. Po zapachu stwierdziłam, że były to ubrania z treningu. Zebrałam je do kosza i nastawiłam pranie. Otworzyłam okna w pokoju na oścież i nie tracąc czasu zaczęłam ścierać kurze z szafek, jednocześnie układając wszystkie dekoracje. Obok wiszącego na ścianie telewizora znajdowała się ciemna, brązowa szafeczka. Stały na niej ramki ze zdjęciami rodziny. Jedno z siostrą, drugie z siostrzeńcami, inne z rodzicami. Oczywiście miejsce na niej zajęły zdjęcia z treningów lub meczy. Nie potrafiłam rozróżnić. Widać było, że rodzina jest dla niego bardzo ważna. Niestety nie było tu żadnego zdjęcia ze mną. W końcu nie jestem jego rodziną.
Z mniejszym entuzjazmem sprzątnęłam szafki i odkurzyłam pokój. Wystraszyłam się, kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Spodziewałam się tu nadejścia Vanca. Z resztą wcale bym się nie zdziwiła.
- Van, jestem! - odetchnęłam na dźwięk tego melodyjnego głosu.
- W samą porę. - stanęłam w progu.
- Na co?
- Obiad gotowy. - chłopak szybkim krokiem znalazł się przede mną obejmując mnie w pasie.
- Myślałem o czymś innym. - przyznał z uśmiechem, skradając z moich ust pocałunki.
Nie potrafiłam nie odpowiedzieć na tę czułość. Z uśmiechem na ustach oplotłam jego szyję i poddałam się jego pieszczotom.
- W sumie obiad może poczekać. - przyznałam z szczerym uśmiechem, na co brunet nie pozostał mi dłużny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz