zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
17.11.2018
PERFECTION 43
Kolejny tydzień minął spokojnie i szybko. Dawne dni poszły w niepamięć pozostawiając szczęśliwe, spędzone u boku wymarzonego chłopaka.
Właśnie kończyliśmy myć naczynia po wspólnym śniadaniu, kiedy po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Zdziwieni spojrzeliśmy na siebie. Żadne z nas nie spodziewało się gości.
- Pójdę otworzyć. - poinformował mnie wycierając mokre dłonie.
W ciszy dokańczałam myć naczynia, jednocześnie próbując dosłyszeć kto mógł zaszczycić nas, lub Leviego odwiedzinami.
- Wow, Levi co to za porządek? Przecież Ty nigdy nie sprzątałeś. - usłyszałam zaskoczony głos siostry chłopaka.
Akurat kiedy wycierałam ręce, dziewczyna weszła do kuchni.
- To wszystko wyjaśnia. - była mniej zdziwiona moim widokiem niż ostatnim razem.
- Moja wina. - posłałam jej ciepły uśmiech.
Bez słowa przytuliła mnie do siebie. Nie wiedziałam do końca jak się zachować, jednak odwzajemniłam to.
- Tak się cieszę, że z Tobą już wszystko w porządku. - zbagatelizowałam jej słowa i próbowałam zmienić jakoś temat.
- Kawę, herbatę?
- Nie. Właściwie to przyszłam powiadomić Ciebie, a raczej was... - przeniosła swój wzrok na mnie. - Jedziemy dzisiaj na biwak.
- Naprawdę? To już? - Levi wydawał się być zdziwiony.
- Jaki biwak? - postanowiłam wtrącić się do rozmowy.
- Levi nic Ci nie mówił? - spojrzała na niego złowrogim wzrokiem. - Co roku nasza rodzina organizuje wyjazd nad jezioro. Rozbijamy tam namioty i robimy ognisko i inne fajne rzeczy. To tradycja rodzinna. Teraz należy i do Ciebie. - wyjaśniła blondynka.
- Więc chyba powinniśmy się pakować. - skierowałam swoje słowa do Leviego.
- Przyjedziecie? - zapytała pełna nadziei.
- Oczywiście. - odpowiedziałam za chłopaka, który nie do końca był zadowolony.
- W takim razie będziemy czekać na was u rodziców.
Pożegnała się z nami i po dwóch minutach nie było jej już. Od jej wyjścia chłopak nie podszedł do mnie ani razu. Uraziłam go czymś, tylko dlaczego nie powiedział mi o co chodzi?
- Levi... - podeszłam do niego, jednak on nie reagował.
Poczułam ścisk w miejscu gdzie znajduje się serce. Jeszcze nigdy brunet nie był na mnie zły.
- Przepraszam. - wydukałam, nie do końca wiedząc za co.
- Dlaczego zgodziłaś się na ten wyjazd?
- Przecież to Twoja rodzinna tradycja. Dlaczego miałbyś zaprzepaścić ją z mojego powodu?
- To Megan powiedziała mi o Twoim stanie, gdyby nie ona zapewne nie zabrałbym Cię stamtąd. Ona będzie dochodziła do tego kto Ci to zrobił, będzie wypytywać Cię o tą sytuację. Chcesz tego? - spojrzał w moje oczy z bólem.
- Chcę Twojego szczęścia. Chcę, żebyśmy byli normalną rodziną, nawet jeśli ma to oznaczać przyznanie się do wszystkiego.
Chłopak objął mnie mocno i ucałował czubek mojej głowy. Czułam to ciepło bijące od niego. Czułam przy nim swój nowy dom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz