~ NIKKI ~
W barze byłam tylko ja i Erika, która niemiłosiernie działała mi na nerwy. Ucieszyłam się, kiedy przyszedł pierwszy klient. Poszła go obsłużyć, a ja pracowałam na zapleczu, grzebiąc w papierach.
- Nikki jesteś tam? - usłyszałam.
Po chwili zorientowałam się, że słyszę znajomy głos, który znałam niemalże na pamięć, wiedziałam już, że to Neymar. Szybko ułożyłam papierki w równy stos i wyszłam na bar. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Erika całowała mojego faceta.
- Neymar? Dlaczego mi to robisz? - odsunęłam Erikę od niego i sprzedałam siarczysty policzek. - A ty trzymaj łapy przy sobie, jasne? - zwróciłam się do dziewczyny, która szybko zniknęła na zapleczu.
- To nie tak, kochanie. Wołałem cię, chciałem zajrzeć na zaplecze kiedy nagle poczułem usta Eriki na swoich.
- Nie mogę już dłużej cię słuchać. Wynoś się stąd.
Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, ja jednak byłam nieugięta.
- Wyjdź, proszę! - Neymar zrobił co kazałam.
Od razu poszłam do Eriki
- Możesz mi wyjaśnić co robisz, idiotko? - miałam ochotę wyrwać jej wszystkie włosy
- To nie moja wina, że nie potrafisz zadbać o swojego faceta
- Skończ. Nie jesteś go warta. Nienawidzę cię.
- Wzajemnie - uśmiechnęła się do mnie
- Wychodzę. Radź sobie sama
- Narka
Byłam wściekła! Jak Neymar mógł mnie tak oszukać? Był dla mnie kimś ważnym. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Zwinęłam się w kłębek i starałam uspokoić nerwy, kiedy usłyszałam przychodzącą wiadomość, była od niego. Kochanie przepraszam Cię za to, że tak wyszło. Nigdy bym Ci tego nie zrobił. Wiesz, że jesteś najważniejsza. Możemy się spotkać? Proszę! To dla mnie naprawdę ważne. Nie chcę zakończyć związku w ten sposób. Odezwij się. Twój Neymar.
Nie wiedziałam, co mam mu odpisać. Po długim rozmyślaniu w końcu wpadłam na pomysł.
Spotkam się z Tobą tylko po to, abyś wyjaśnił mi jak to było. Nie licz na to, że od razu Ci wybaczę. Zraniłeś mnie.
Spotkanie miało odbyć się u niego w hotelu, który wynajmował na czas rozgrywek. Niechętnie tam poszłam. Jednak w głębi serca wiedziałam, że nie zależnie od tego co by się stało, chcę być tylko z nim. Po długim milczeniu usiadł obok mnie na kanapie.
- Kochanie - zaczął - Nigdy bym cię nie zdradził. Musisz mi uwierzyć. Przyszedłem do baru aby cię zobaczyć, strasznie się za tobą stęskniłem, Erika powiedziała mi, że cię nie ma, dlatego dla pewności zawołałem, wtedy ona przyciągnęła mnie do siebie i zaczęła całować.
To co mówił, zdawało się być jak najbardziej sensowne, ponieważ wiedziałam jaka jest dziewczyna z którą przyszło mi się znać i co gorsza pracować.
- Już dobrze Ney - pogłaskałam go po policzku. - Wierzę ci... wiem do czego zdolna jest Erika.
- Ale przecież pisałaś, że nie wiesz czy mi wybaczysz...Nastawiłem się na najgorsze.
- Nie mów nic - pocałowałam go, a on odwzajemniał. W trakcie, przeniósł mnie do sypialni i delikatnie położył na łóżku. Kilka minut później, byliśmy bez ubrań. Cieszyliśmy się sobą nawzajem. Tak bardzo pragnęłam poczuć go w sobie. Nie musiałam długo czekać. Wiedział, że tego pragnę. Kiedy nasyciliśmy się sobą oboje, położyłam mu głowę na ramieniu, a on objął mnie czule.
- Kocham cię - pocałował mnie w czoło
- Wiem, ja ciebie również i to się już nigdy nie zmieni - odpowiedziałam, po czym zasnęłam.
Obudziłam się w jego ramionach, był taki ciepły. Zobaczyłam, że już nie śpi. Pocałowałam go w policzek. Odwrócił się w moją stronę. Całował mnie delikatnie. Nie zdążyłam zaprzeczyć, znów był we mnie. Nie mogłam mu się oprzeć. Kiedy skończył, pocałował mnie w ramię.
- Jesteś głodna? - zapytał z troską
- Tak
- A co byś zjadła moja księżniczko? - pogładził mnie dłonią po policzku
- Zaskocz mnie - odpowiedziałam, zamykając oczy
- Dobrze kochanie, leż sobie. Za piętnaście minut dostaniesz śniadanie do łóżka - pocałował mnie namiętnie w usta.
- Czekam. Mam nadzieję, że do tej pory nie umrę z głodu - posłałam mu łobuzerski uśmiech, po czym odprowadziłam wzrokiem. Sięgnęłam po telefon z półki. Trzynaście nie odebranych połączeń od Manueli. Nie czekając chwili dłużej, oddzwoniłam.
- Gdzie ty się podziewasz dziewczyno? Z Kacprem odchodzimy od zmysłów!
- Nic mi nie jest, jestem w bezpiecznym miejscu.
- Aa, no to bardzo mnie uspokoiłaś. A może jaśniej?
- Spędziłam noc u Neya. Cudowną noc... - przygryzłam wargę.
- Zdjął twój pas cnoty? - zapytała, jakby bawiła się w detektywa.
- A co cię to? - zapytałam, udając urażoną.
- Wracaj szybko - powiedziała. - Albo nie... Ciesz się chwilami z Neyem, kochana.
Odłożyłam telefon. Po chwili zobaczyłam Neya niosącego tacę pełną jedzenia.
- To dla ciebie kochana - powiedział, kładąc jedzenie na łóżko i zajmując miejsce koło mnie.
- Ale pięknie pachnie.
- Twoje ulubione. Tosty i jajecznica z bekonem.
- Palce lizać.
- Jedz, bo wystygnie.
- Wolę zjeść ciebie - droczyłam się z nim
- To może na deser
- Brzmi kusząco - odpowiedziałam i zabrałam się do jedzenia
- Brzmi kusząco - odpowiedziałam i zabrałam się do jedzenia
***
Najedzeni oglądaliśmy film. Leżałam mocno wtulona w niego, kiedy nagle zagaił:
- Czułem się dokładnie tak jak facet w tym filmie
- Czyli jak?
- Smutny i rozczarowany
- Dlaczego?
- Wstałem i wiesz co zobaczyłem?
- Hmm?
- Że nie było koło mnie mojej księżniczki
- Pomyślmy... Może dlatego, że księżniczki nie mieszkają w domu, tylko w zamku.
- Żeby być księżniczką nie trzeba wcale mieszkać w zamku, głuptasie
- Tak, ale żadnej księżniczki nie udało mi się spotkać w tej okolicy, więc bardzo mi przykro - odpowiedziałam z sarkazmem.
- A ja owszem.
- Tak?
- Właśnie ją obejmuję
- Nie mów tak, nie jestem nią
- Dla mnie zawsze będziesz.
Przez całe to zamieszanie z Eriką, zupełnie wyleciało nam z głowy, że Neymar wraca dziś do Santosu. Gdyby nie jego menager, mój kochany musiałby przebukować bilet. Pomogłam mu się spakować. Po dwudziestu minutach, wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się na lotnisko. Do odlotu została niecała godzina, więc postanowiliśmy się przejść. Usiadł na ławce a ja na jego kolanach.
- Kochanie - zagadnęłam, głaszcząc jego policzek - Jak to teraz będzie wyglądało?
- Będziemy dzwonić do siebie, rozmawiać przez internet. A niedługo przyjadę do ciebie
Z trudem powstrzymywałam łzy.
- Ale jak ty to sobie wyobrażasz? Przecież doskonale wiem, że tam są o wiele ładniejsze dziewczyny ode mnie. Znajdziesz sobie lepszą
- Nie mów tak! Kocham tylko i wyłącznie ciebie. Nie ma miejsca dla innej księżniczko
Nic już nie powiedziałam. Wróciliśmy na lotnisko. Oboje wyczuwaliśmy już pustkę, jaka będzie nam towarzyszyć przez najbliższy czas, bo żadne z nas się nie odzywało. Przytuliłam go do siebie. Patrzyłam mu głęboko w oczy.
- Kocham cię i zapamiętaj, że jesteś moją księżniczką, spełnieniem moich marzeń, sensem życia - pocałował mnie w czoło
- Też cię kocham. - odpowiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza. Ney szybko ją otarł, całując mnie na pożegnanie. Tak bardzo wzbraniałam się przed tą chwilą.
Zniknął.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Manueli
- Halo? - usłyszałam po drugiej stronie
- Jego już nie ma... - powiedziałam płacząc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz